Paweł Żerański
- Gender: Male
- Industry: Law
About Me
Je reve donc je suis.
Interests
- Miejsca w Warszawie? Iluzjon
- Cafe Kulturalna
- Fabryka Trzciny
- Zachęta. Reżyserowie? Fassbinder
- Kurosawa ... Filmy? Chińska ruletka
- Rykszarz... Książki? Ulisses
- Die Geschäfte des Herrn Julius Cesar
- Mdłości... Miasta? Warszawa
- Berlin
- Hanoi... Muzyka? Moloko
- Les Ritas Mitsouko
- Noir Desir
- Einstürzende Neubauten
- Szostakowicz
- Rachmaninow
- Chopin
- Ca Tru... Ubrania? Własne. Poglądy? Nieoficjalne. Polska? Suwalszczyzna
- Sejnieńszczyzna
- Puszcza Augustowska
- Bieszczady... Sport? Jeździectwo... Przyszłość? Europa (?)
Favorite Books
- Roland Topor
- Kawał Wincenty złapał za but i cisnął nim w drzwi kuchenne
- aż poleciała szyba. - Muszę się ożenić - pomyślał - bo inaczej zwariuję. Gdy tylko zobaczył się z Singletonem
- powiadomił go o swojej decyzji. - Liczę
- że zapoznasz mnie z jakąś kandydatką na narzeczoną. Nie jestem wymagający
- wystarczy
- żeby była młoda
- piękna i inteligentna. Słowem
- dziewczyna z poczuciem humoru
- wiesz
- co mam na myśli? - Jasne - odpowiedział Singleton. A potem rozmawiali już tylko o koktajlach. Następnej niedzieli Singleton zadzwonił do Wincentego. - Przyjdź do Ogrodu Botanicznego przy Muzeum Przyrody
- przed¬stawię ci twoją żonę
- - Już idę. Była czarująca. Dokładnie taka
- jaką sobie wyobraził: zabawna
- śliczna
- z odrobiną smutku w oczach
- a do tego niegłupia. Singleton sprawił się doskonale. - Maud
- oto twój mąż. Wincencie
- twoja żona
- Śmiejąc się
- uścisnęli sobie dłonie. Później często wychodzili razem. Opowiadali sobie dowcipy
- wymieniali opinie
- na spacerach trzymali się za ręce
- całowali
- kochali
- wzięli ślub
- oglądali telewizję pogryzając orzeszki. Pewnego wieczora
- kiedy właśnie grali w karty
- Maud powiedziała po prostu: - Dość tego. - Czego? - zapytał Wincenty
- bijąc asem. Ciebie
- mnie
- całej tej historii. Lubię cię
- Wincencie
- ale nie kocham. To był kawał
- rozumiesz? - Mów dalej. - No więc
- wiesz
- jaki jest Singleton. Duży dzieciak. Przedstawił nas sobie jako męża i żonę i to było zabawne. Nie chciałam psuć mu tej jego bajki
- ale teraz już wystarczy. To był tylko kawał. - Tak podejrzewałem - westchnął Wincenty. Otworzył szufladę
- wyjął z niej pistolet i przyłożył do skroni. - Nie! - krzyknęła Maud. Wystrzał zabrzmiał jak pierdnięcie. - Nie przejmuj się
- to pistolet-zabawka. Ja też lubię robić kawały.
My Blogs |
Team Members |
| Nun gut, wer bist du denn? |
|---|