tag:blogger.com,1999:blog-187940832008-04-23T19:21:48.268+02:00Queerpolitik, czyli Oliveira komentujeOliveiranoreply@blogger.comBlogger285125tag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-11009503710047283932008-02-29T11:53:00.002+01:002008-02-29T12:01:58.600+01:00No dobraOficjalnie ogłaszam, że Bl0ga$ek jest nieczynny do odwołania (przy czym nie spodziewałbym się odwołania). Zapraszam na <a href="http://obywatelivrp.blox.pl">Obywatela IV RP</a> (który czasami, z rzadka bywa aktywny) oraz do moich blogowych znajomych, wymienionych w kolumnie po prawej.<br /><br />Powód jest bardzo prosty -- nie chce mi się interesować polską polityką, bo mnie ona nie dotyczy i nie interesuje. Co do spraw queerowych, też nie bardzo mi się chce pisać o polskim postrzeganiu; mieszkając w Amsterdamie zwyczajnie czuję się normalnie, nie mam z kim się użerać na tematy typu "czy homoseksualizm jest uleczalny" albo "dlaczego geje gwałcą dzieci". Polska widziana z Amsterdamu to dziwaczny pseudokatolicki skansen zabity dechami. Nawet rozmawiając przez gadu-gadu ze znajomymi widzę, że przez te 16 miesięcy oddaliłem się od Polski na tyle, że mój punkt widzenia na pewne sprawy nie ma już nic wspólnego z tym, który reprezentują nawet liberalni i oczytani Polacy. I chyba rozumiem, jak się czuli zagraniczni politycy słysząc od braci Kaczyńskich, iż najwyższy czas rozpocząć dyskusję na temat zakazu aborcji oraz kary śmierci. Ja już się nawet nie denerwuję, kiedy czytam o wyroku sądu, zgodnie z którym ONR nie wykonuje gestów faszystowskich, tylko krzewi kulturę klasyczną za pomocą salutu rzymskiego. Po prostu unoszę brwi i wracam do lektury o wiele dla mnie ciekawszej -- wyznań pani Rity Verdonk, która postanowiła zostać pierwszą kobietą-premierką Holandii.<br /><br />Pozdrawiam serdecznie.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-32595468588492968102007-11-01T09:55:00.000+01:002007-11-01T10:03:03.714+01:00Postępująca żenada<span style="font-style: italic;">"Prezydent Lech Kaczyński odwołał marszałka Senatu Bogdana Borusewicza ze składu Rady Bezpieczeństwa Narodowego - poinformowała Kancelaria Prezydenta."</span><br /><br />Krótka to informacja, a jakże znacząca. W RBN pozostały następujące wybitne jednostki: premier Jarosław Kaczyński, marszałek Sejmu Ludwik Dorn, szef MSWiA Władysław Stasiak, minister spraw zagranicznych Anna Fotyga i minister obrony narodowej Aleksander Szczygło. To grono dba o bezpieczeństwo Polski. Borusewicz do tej pory też dbał, ale skoro PO zaproponowało mu stanowisko Marszałka Senatu, oznacza to, że jest on szpiegiem niemieckim, którego dziadek z Wehrmachtu osobiście robił macę z mózgów polskich dzieci i musi zostać odwołany.<br /><br /><a href="http://bartoszweglarczyk.blox.pl/2007/11/Msciwosc.html">Bartosz Węglarczyk skomentował to na blogu</a> tak:<br /><p></p><blockquote><p>Nie ma "marszałka Senatu Bogadana Borusewicza", albo przynajmniej "pana Bogdana Borusewicza. Jest "Bogdana Borusewicza". I ani słowa dlaczego, po co, co się stało, dlaczego akurat jego, dlaczego akurat teraz.</p><p>Cały, calutki komunikat Pałacu Prezydenckiego brzmi tak:</p><blockquote dir="ltr" style="margin-right: 0px;"><p><em>Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński postanowieniem z dnia 31 października 2007 r. odwołał Bogdana Borusewicza ze składu Rady Bezpieczeństwa Narodowego.</em> </p></blockquote><p>Koniec. Wszystko jasne. Odmaszerować. [...]</p>Oczywiście jedno się stało. Borusiewicz z osoby popieranej przez PiS (bo członkiem tej partii nie był) stał się osobą popieraną przez PO.<p>Oskarżam więc pana prezydenta o dwa występki:</p><p>- po pierwsze, o bezgraniczną mściwość i małostkowość;</p><p>- po drugie, o zaniedbanie troski o bezpieczeństwo kraju przez okrajanie bez żadnych podstaw merytorycznych składu Rady Bezpieczeństwa Narodowego w delikatnej sytuacji politycznej.</p></blockquote><p><br />Przeczytałem to sobie, zestawiłem z obrażonym prezydentem, który przez półtora tygodnia nie pokazuje się publicznie, bo Donald powiedział, że jego brat jest jego bratem, a to obelga biologiczna... i westchnąłem. Ja oczywiście wiem, że Kaczyński nie chce być prezydentem wszystkich Polaków, tylko tych, co nie mieli dziadków w Wehrmachcie, nie stali tam gdzie ZOMO, nie są wykształciuchami, łże-elitą i quasi-kulturą, a najlepiej mają potwierdzenie na piśmie od proboszcza, że głosują na PiS i słuchają Radia Maryja. Ale... czy nawet wyborców Lecha Kaczyńskiego, którzy zagłosowali w wyborach parlamentarnych na PiS nie razi leciutko postępowanie pana prezydenta? Powiedzcie, tak szczerze. Dumni jesteście ze swojego reprezentanta?<br /></p>* * *<br /><br />Nie planuję pisać za często o polityce, bo mam cichą nadzieję, że nie będzie o czym. Chętnie przypomniałbym sobie raczej, skąd wzięło się "queer" w nazwie tego bloga. To takie małe ostrzeżenie dla tych, którzy przychodzą tu poczytać, jak plwam na naród wybrany i jego wybranych reprezentantów niewielkiego wzrostu; plwać będę nadal, ale będę używać innych słów. :)Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-41897141040518134692007-10-26T11:01:00.000+02:002007-10-26T11:29:03.436+02:00Zlew i honor<span style="font-style: italic;">"Prezydent od niedzieli wyborczej zniknął. <a href="http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,69907,4613698.html">Nie pokazuje się publicznie.</a>"</span><br /><br />To mnie nie dziwi. Dyspepsja wyklucza publiczne występy. Szybkiego ozdrowienia życzymy.<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Premier Jarosław Kaczyński twierdził, że jego brat prezydent jest obrażony "chamskimi" zachowaniami PO w kampanii. Obrazą miało być użycie przez lidera PO Donalda Tuska określenia "bracia Kaczyńscy". A to - według premiera Kaczyńskiego - określenie w sensie biologicznym, a nie politycznym. I że prezydent pogratuluje zwycięzcy dopiero po przeprosinach ze strony Tuska."</span><br /><br />To jest zdecydowanie cytat roku. Oto Tusk ma przeprosić prezydenta za to, że jego brat jest premierem. Nie przeczę, dla mnie też to było obraźliwe (zwłaszcza w zestawieniu z nieobowiązującą zasadą "nie będę premierem, jeśli mój brat będzie prezydentem"). Ale trudno mi obwiniać za to Tuska. Już prędzej ciemny lud, który nabrał się na obietnice pana premiera Jarosława.<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Prezydent zapowiadał w dniu wyborów, że w ciągu kilku dni "powie, jaka była rola tych wyborów dla demokracji". Lecz do tej pory żadnego orędzia nie wygłosił. Wczoraj Kamiński zapewniał, że prezydent wystąpi w ciągu najbliższych dni, aby ocenić sytuację polityczną w kraju oraz swoje oczekiwania wobec nowej ekipy. Konkretnego terminu nie podał. - Prezydentowi chodzi jednak o to, by przemówić dopiero wtedy, gdy opadną emocje - tłumaczył."</span><br /><br />Co na polski tłumaczymy, jak mniemam, że prezydent przemówi, kiedy mu przejdzie niedyspozycja, a nie przeczę, że po takiej porażce może być potężna. I za to Tusk powinien przeprosić. Wygrywanie wyborów z ludźmi do tego stopnia niezdolnymi do przyjęcia porażki do wiadomości to nie tylko sadyzm, to znęcanie się nad głową państwa, a to jest karalne.<br /><br />Na szczęście jednak Jarosław zna już przyczyny porażki:<br /><br /><span style="font-style: italic;">"<a href="http://www.rp.pl/artykul/65142.html">Powodów było wiele.</a> Po pierwsze, moja wpadka w debacie z Tuskiem. Poszedłem na nią wymęczony, trochę chory i jednocześnie nieprzygotowany. I skończyło się źle. Druga sprawa – to, że Aleksander Kwaśniewski swym zachowaniem odebrał LiD trzy – cztery procent poparcia i dorzucił je PO. Sądzę też, że zaszkodziła nam sprawa Beaty Sawickiej. Trzeba było dać sobie z tym spokój. Ale Mariusz Kamiński sądził, że jeśli ujawni kulisy akcji CBA już po wyborach, to nikt tego nie usłyszy. [...] Błędem była zgoda na debatę. Lepiej było wysłuchać jeszcze parę razy od PO, że jestem tchórzem. [...] Najbardziej spektakularnym elementem tej kampanii była akcja telewizyjna „Idź na wybory – zmień Polskę”, która trwała w TVP nawet podczas ciszy wyborczej."</span><br /><br />Tak więc winni są: TVP, Kwaśniewski, Beata Sawicka oraz choroba. Żadnego cienia winy nie ma po stronie PiS, niezwiązanych ze sobą Jarosława i Lecha Kaczyńskich (wszelkie pogłoski, jakoby były braćmi to biologiczne wyzwiska i obelgi), Kurskiego, Kamińskiego i Bielana. Najgorsza ta akcja w TVP zachęcająca do zmieniania Polski. Przecież przez ostatnie dwa lata Polska była idealna, a wybory miały na celu wyłonienie Sejmu identycznego z poprzednim i wszelkie zmiany były niewskazane. Tylko po co w takim razie było organizować wybory? Tego też nie rozumiem, ale jestem pewien, że Tusk powinien za to przeprosić.<br /><br />Wywiad w Rzeczpospolitej jest w ogóle interesujący, dowiadujemy się na przykład, że Urbański jest wymieniony imiennie w ustawie o radiofonii i telewizji:<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Andrzej Urbański w mechanizmie politycznym wprowadzonym ustawą o radiofonii i telewizji z 1993 roku był jedynym człowiekiem, który mógł zostać prezesem telewizji. Czy się komuś to podoba, czy nie, tak to zostało skonstruowane."</span><br /><br />Niezwykłe. I to już 14 lat temu przewidziano! Ten Urbański to niesamowite plecy musiał mieć.<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Ale proszę nie zapominać, że przez dwa lata Platforma prowadziła z nami totalną wojnę na niebywałym poziomie agresji i kłamstwa. Wmawiała, że w Polsce jest tragedia, katastrofa gospodarcza i Polacy muszą się wstydzić tego, co się dzieje. To łgarstwa, które szkodziły Polsce. Robiono to w imię interesów establishmentu, bo Donald Tusk jest jego reprezentantem czystej krwi."</span><br /><br />Całe szczęście, że w powyższej wypowiedzi nie pada żadna aluzja do braterstwa lub braci, bo Tusk musiałby się obrazić.<br /><br />No i kto by pomyślał, że wyjdzie na to, że więcej honoru mają ludzie z LPR:<br /><br /><span style="font-style: italic;">"<a href="http://wiadomosci.onet.pl/1630689,11,item.html">Młodzież Wszechpolska przestanie istnieć.</a> Poinformował o tym pełniący obowiązki prezesa Ligi Polskich Rodzin, Sylwester Chruszcz. Wyjaśnił, że "organizacja ta wystarczająco się już skompromitowała"."</span><br /><br />I tak trzymać. LPR w zasadzie mogłaby przestać istnieć z tego samego powodu, ale nie kopmy leżącego. Przynajmniej nie domagają się przeprosin od Tuska, a to duży postęp w porównaniu z pewnymi dwoma absolutnie niespokrewnionymi politykami.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-2108590439681543912007-10-24T11:57:00.000+02:002007-10-24T11:59:55.036+02:00Mały, żałosny człowieczek<blockquote>Według premiera, <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4608370.html">PiS będzie opozycją "twardą", ale "biorącą pod uwagę interesy kraju"</a>. [...] Premier Jarosław Kaczyński zapowiedział w środę, że w ciągu najbliższych tygodni PiS wytoczy szereg procesów za obrazę, w tym także szefowi PO Donaldowi Tuskowi. - Możemy w tej chwili opierać się o doświadczenie dwóch lat opozycji, no niebywale wręcz radykalnej, brutalnej, niestety łamiącej zasady kultury. Wytoczymy teraz szereg procesów, bo nie chcieliśmy tego robić, kiedy byliśmy przy władzy, ale kiedy jesteśmy w opozycji, mamy rozwiązane ręce - mówił szef PiS, odpowiadając na konferencji prasowej na pytanie o współpracę z przyszłym rządem. Kaczyński uściślił, że będą to procesy cywilne, ale także karne - "za obrazę".</blockquote>Za mało przegrali, jak pragnę zdrowia. Będą wytaczać szereg procesów za obrazę, biorąc pod uwagę interesy kraju...Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-87449186562455496152007-10-23T13:09:00.000+02:002007-10-23T14:50:29.020+02:00No i po wyborachRadość powoli opada i pojawia się pytanie: co dalej?<br /><br />Przede wszystkim (jak wiadomo, lubię być Kasandrą i przepowiadać najbardziej pesymistyczne rozwiązania, ponieważ jeśli moje przepowiednie się spełnią, mam ponurą satysfakcję, a jeśli nie, to jest lepiej, niż być mogło, co również jest przyjemne) -- na razie prezydent musi powierzyć misję formowania rządu Tuskowi, a nie na przykład bratu. Potem musi zaprzestać idiotycznych praktyk typu "skoro napisano, że prezydent akceptuje kandydatów, to znaczy, że może tego nie robić, a skoro nie zapisano, że ma na to jakiś okres czasu, to może ich nie akceptować w nieskończoność, etc." No ale załóżmy, że prezydent pomyśli, pogłówkuje i uzna, że do reelekcji nie wystarczy mu 30% głosów i zacznie się zachowywać normalnie. PO powoła rząd. Co z tego wyniknie?<br /><br />W tematach obyczajowych -- nic się nie zmieni. Hanna Gronkiewicz-Waltz pokazała, że PO i PiS pod względem podejścia do kościoła i moralności różnią się głównie nazwą. Prywatnie liczę na to, że politycy PO nie będą się pojawiać w Radio Maryja, ale i tu mogę się przeliczyć; poza tym, być może akurat byłoby pozytywne, gdyby to robili, jeśli Tusk ma być premierem WSZYSTKICH Polaków. Nie mam zdania, ale jestem przekonany, że PO nie zrobi niczego, czym mogłoby się narazić hierarchom. Mniejszości seksualne, a w zasadzie ta ich mniejsza część, która nie wyjechała za granicę w nadziei, że w Polsce coś się zmieni, nie mają specjalnych powodów do zachwytu. Ateiści nie doczekają się zdjęcia krzyży w urzędach i szkołach. Kobiety nie doczekają się liberalizacji ustawy antyaborcyjnej.<br /><br />W tematach gospodarczych może być różnie. Głosy o Balcerowiczu w roli ministra finansów bardzo mi się podobają, głosy o tym, że Balcerowicz ma elektorat negatywny i może jednak wybrać kogoś innego świadczą o tym, że Platforma nawet z 95% poparciem bałaby się tego, co powie PiS, ojciec dyrektor i ludzie, którzy na Platformę NIE głosowali. Wzrost gospodarczy, osiągnięty dzięki wejściu do UE został w dużym stopniu przejedzony przez becikowe (pamiętam, że PO głosowała za), emerytury, odroczenia reform i ogólnie dzięki pani Gilowskiej, której nie należy tego zapomnieć; teraz nie można już symulować pracy nad reformami. Albo się je przeprowadzi szybko, albo za 5-10 lat w Polsce będzie można oglądać powtórkę z Argentyny. Dla ułatwienia, umieszczenie na środowisku ministra finansów osoby niekontrowersyjnej o poglądach akceptowalnych dla większości Polaków raczej nie zaowocuje błyskawicznym przeprowadzeniem reform...<br /><br />W polityce zagranicznej gorzej być nie może, zatem musi być lepiej. Chyba nawet Lepper byłby lepszym ministrem spraw zagranicznych niż Fotyga, choć oczywiście nie można wykluczyć, że Platforma wygrzebie jakiegoś Kononowicza, który na początek oświadczy, że Niemcy oszwabili nas po drugiej wojnie światowej i mają nam natychmiast wypłacić sto bilionów euro, albo na nich zaatakujemy. Niemniej jednak liczę na to, że prawdopodobieństwo takiego wydarzenia jest niskie i -- jednak -- będzie lepiej.<br /><br />Bardzo podoba mi się to, co na razie słychać o mediach i służbach specjalnych; odpolitycznienie jednych i drugich to dokładnie to, co jest im potrzebne. (W obliczu przegranej PiS prawdopodobnie nawet Wildstein i Semka zgodzą się z tą opinią...) Pytanie, jak długo PO będzie przy tym pomyśle obstawać. Oby wystarczająco długo, żeby rzeczywiście się to wydarzyło...<br /><br />Sprawiedliwość: oczywiście bardzo podoba mi się pomysł, aby ministrem został Andrzej Zoll. Nadzwyczaj ubawił mnie pełen oburzenia felieton pana Warzechy z Faktu, który stwierdził, że to zły pomysł, bo Zoll wierzy w jakieś pierdoły typu resocjalizacja, zaś Ziobro był lubiany i należy kontynuować jego politykę. Tak więc jeśli Zoll zostanie ministrem, to Tusk od Warzechy dostanie minusa. Mam nadzieję, że Donald Tusk nie przerazi się wizją posiadania minusa u czołowego europejskiego intelektualisty Warzechy i polityka Ziobry nie będzie kontynuowana :]<br /><br />Na koniec -- jedno, co wiem na pewno, to to, że nastąpi zmiana języka polityki. Na lepsze. Widać to chociażby po wywiadach z Tuskiem i Komorowskim; nie ma ani słowa o ZOMO, o agresywnej totalitarnej opozycji, o zabójcach Popiełuszki, o froncie obrony przestępców, o hołocie, wykształciuchach, Irasiadach... Zdumiewające! Tak można? A tym, którzy stwierdzą, że front obrony przestępców wyniósł PO do władzy dedykuję zastanowienie, jakim cudem 42% głosujących może być przestępcami.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-35580992615307485722007-10-22T00:21:00.001+02:002007-10-22T00:24:14.442+02:00IV RP RIPAch, Sejm bez Romana, bez Wojtusia, bez Krzysia Bosaka, bez Endrju, bez Begerowej, bez Łyżwińskiego, bez Cypriana, bez Sandry Lewandowskiej... Warto było. I chyba niewiele osób może zaprzeczyć, łącznie z tymi, którzy wierzą we front obrony korupcji obejmujący 70% Polaków. Niewiele, bo LPR i Samoobrona w sumie uzbierały 3% i (zapewne) nie dostaną subwencji budżetowych. Ach, ale szkoda...<br /><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bi.gazeta.pl/im/3/4599/z4599173X.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px;" src="http://bi.gazeta.pl/im/3/4599/z4599173X.jpg" alt="" border="0" /></a>Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-65783632917693651142007-10-17T22:13:00.001+02:002007-10-17T22:28:26.195+02:00Dlaczego PiS wygra wyboryPrzed ciszą wyborczą (wiem, że mam jeszcze całe dwa dni, ale mam ważniejsze zajęcia niż jakaś tam polityka, konkretnie mam jutro egzamin z niderlandzkiego) chciałem parę zdań do szanownej publiczności.<br /><br />PiS wygra, ponieważ na PiS się nie głosuje, w PiS się wierzy. Prawdziwy Polak głosuje na PiS. Prawdziwy katolik, prawdziwy patriota -- tylko PiS. Kochasz Polskę? Wybierasz PiS. Kto głosuje na WSZYSTKIE pozostałe partie według partyjnej propagandy PiS? Homoseksualiści, Żydzi, złodzieje, skorumpowani lekarze i inne wykształciuchy, element godzien pogardy, zdeptania i wygnania.<br /><br />Tymczasem tak naprawdę -- wystarczy nie być wyborcą PiS, żeby to rozumieć -- my, którzy nie trawimy postkomuny w wydaniu dewocyjnym, nie jesteśmy bandą samych złodziei, pedałów i Żydów. Chociażby dlatego, że 70% obywateli Polski nie może być złodziejami. Ale to nie znaczy, że wybraliśmy sobie najgorsze szumowiny, wybudowaliśmy z nich PO i teraz na nie głosujemy. My, wykształciuchy, a określam tym mianem osoby myślące, posiadające wykształcenie powyżej średniego, czytające więcej niż jedną gazetę i znające z widzenia więcej niż jedną stację telewizyjną i portal internetowy, otóż my mamy SKRUPUŁY. Brzydzi nas Oleksy, nie przekonuje Olejniczak, niesmaczy nas Kwaśniewski, chory czy niechory, może jednak te komuchy to nie. Tusk taki jakiś bezbarwny, w partii ma opozycję pod postacią Gowina czy innej Marysi (chwilowo na chorobowym, margines niezmiennie pozdrawia), nieee, ta Platforma to tak nie bardzo. Może byśmy ewentualnie rozważyli PSL, ale to jednak partia wiejska, a co my w Warszawie, Poznaniu, Krakowie czy Londynie mamy ze wsią wspólnego? No więc może pójdziemy zagłosować, a może nie, może na PO, może na LiD, a może w ostatniej chwili zagłosujemy na Partię Kobiet żeby ratować honor i cnotę.<br /><br />Wyborca postkomuny dewocyjnej nie miał problemu z pokochaniem Leppera, kiedy był koalicjantem, nie miał też problemu z oskarżaniem PO o obronę przestępców, kiedy Lepper przestał być koalicjantem, a PO nieśmiało spytała, co takiego konkretnie zrobił. Wyborca postkomuny dewocyjnej nie widzi niczego dziwnego w nagrywaniu, filmowaniu, szantażowaniu, kuszeniu do przestępstwa. (Śmiem nieśmiało zasugerować, że wyborca postkomuny dewocyjnej posrałby się z radości, gdyby przyszedł do niego agent CBA i zaproponował mu kwiatki i sto tysięcy, a ponieważ takowy agent nie przychodzi i nie proponuje, jest oczywistą oczywistością, że ten lub ta, do którego przychodzi to bydlę i świnia i trzeba mu/jej dowalić i udupić. Tak wyborca postkomuny dewocyjnej zrozumiał nauki swojego ukochanego papieża w kształcie ognia.) Wyborca, tudzież twórca postkomuny dewocyjnej nie widzi niczego złego w sugerowaniu, że wszyscy inni stoją tam gdzie ZOMO, jednak gdy pod swoim adresem usłyszy słowo "dyplomatołek", oburza się, gorszy i dostaje skrofułów, ach ach, cóż za paskudne wyzwisko, agresja totalitarnej opozycji bez przykładu.<br /><br />Będę szczery. Czekałem na te wybory, a teraz -- kiedy nadeszły -- nie potrafię się nimi przejąć. Kraj, w którym ponad 30% wyborców chce głosować na postkomunę dewocyjną to kraj, który nie dorósł do wolności. Wykształciuchy moje drogie -- czas na decyzję. Albo bierzecie dupę w troki, wleczecie ją do urny i głosujecie na PO, PSL lub LiD, albo pakujcie się i zjeżdżajcie póki macie paszporty. Taki macie, matka kurka, obowiązek patriotyczny. W dupie mam wasze (i swoje) rozterki moralne. Obejrzyjcie sobie filmik poniżej i zastanówcie się, czy aby NA PEWNO premier Borowski, Tusk lub Pawlak, nawet z pijanym Kwaśniewskim, zdziwaczałym Palikotem i czym tam jeszcze byłby gorszy niż toto. A jeśli to Was nie przekonuje -- nie liczcie na to, że PiS będzie Wam wdzięczny za wygraną. Tam zobowiązuje tylko jedna zasada -- "spieprzaj dziadu".<br /><br /><a style="left: 0px ! important; top: 0px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-002752136337522526 visible ontop" href="http://www.youtube.com/v/ExKWyLATNz0"></a><object height="350" width="425"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ExKWyLATNz0"><param name="wmode" value="transparent"><embed src="http://www.youtube.com/v/ExKWyLATNz0" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="350" width="425"></embed></object>Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-56646116350206572322007-10-15T12:15:00.000+02:002007-10-15T12:24:19.170+02:00Wszystko o tej kampanii<blockquote>Oświadczenie, które Szczypińska ma opublikować brzmi: "Jolanta Szczypińska kandydatka na posła do Sejmu RP na konferencji prasowej w Sejmie 9 października 2007 r. w trakcie wypowiedzi podała nieprawdziwą informację jakoby PO nie miała swojego programu. Informacja ta jest nieprawdziwa bowiem w rzeczywistości PO posiada swój program".</blockquote>I to mówi wszystko o wysokim poziomie kampanii wyborczej w 2007 roku.<br /><br />Planowałem "agitować" przez ostatnie tygodnie przed wyborami, ale -- wybaczcie -- nie chce mi się. Oglądanie spotów, debat i tym podobnych wydarzeń medialnych osłabia mnie. Głównym uczuciem, jakie wzbudza we mnie lektura ostatnich wiadomości politycznych jest zażenowanie. Pojawia się też niesmak.<br /><br />Pochwalę się za to swoim wyborem. Otóż... jeszcze go nie dokonałem. Zagłosuję albo na Marka Borowskiego, albo na Piotra Gadzinowskiego. Obaj wzbudzają we mnie sympatię, żaden nie wykonał numeru w moich oczach niewybaczalnego. Gadzinowski ma ten dodatkowy plus, że sam fakt jego istnienia powoduje u posłów prawicy wysypkę. Gdybym mógł, zagłosowałbym na Senyszyn, ale o ile wiem, profesora nie startuje z warszawskiej listy. Dlaczego LiD? Bo nie wejdzie w koalicję z PiS. To dla mnie wystarczający powód.<br /><br />W słowach kończących mojego listu uprzejmie donoszę, iż "Tak, w tych czasach miałem taki malutki pistolecik, miałem, rzeczywiście miałem." Koniec i bomba, kto nie głosuje, ten trąba.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-90201348424695232652007-10-10T09:43:00.000+02:002007-10-10T10:08:39.286+02:00Wykształciuch odpowiada<span style="font-style: italic;">"<a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4563545.html">Trzystronicowy "list otwarty do polskiego wykształciucha</a> przed wyborami 2007 roku" ma być jedną z płatnych reklam wyborczych Prawa i Sprawiedliwości, zapowiada "Dziennik"."</span><br /><br />Bogata partia, pogratulować.<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Dorn tłumaczy, że pisząc te słowa, kierował się "specyficzną ojcowską troską". Dlaczego ojcowską? Bo to właśnie on na łamach "Dziennika" w sierpniu ubiegłego roku pierwszy raz użył określenia "wykształciuchy", stawiając ich w opozycji do prawdziwej inteligencji."</span><br /><br />Jak wiadomo, prawdziwa inteligencja według PiS składa się głównie z poety Rymkiewicza i muzyka Kilara, cała reszta to banda komunistów i wykształciuchów, począwszy od Szymborskiej (znana Żydówka, chwaląca Stalina) a skończywszy na Michniku (znany Żyd, pijący z Kiszczakiem). Tak więc poczuwam się do odpowiedzi panu marszałkowi. Z pewnością nie jestem najwybitniejszym przedstawicielem wykształciuchów, ale też przewiduję, że moja odpowiedź nie będzie jedyną.<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Dlaczego Dorn namawia takie osoby do głosowania na PiS? Marszałek podaje trzy argumenty. Pierwszy - wykształciuch został oszukany po 1989 roku i dopiero PiS przywraca mu wiarę w to, że ciężka praca może przynieść rzeczywisty sukces w postaci zdobycia dobrze płatnej pracy czy realizacji dużego zamówienia publicznego. - Dotąd oferowano Panu złudzenia, a my proponujemy twardą, ale realną umowę - kusi Dorn."</span><br /><br />Duże zamówienia publiczne realizował jak do tej pory Ryszard Krauze, wsławił się w tej dziedzinie również pan Kulczyk, który dzięki PiS realizuje budowę autostrady o ponad połowę drożej, niż gdyby pan Polaczek nie spędził dwóch lat na bezproduktywnych wytryskach idei typu "a może państwo weźmie i samo zbuduje". Poza tym mam bardzo dobrze płatną pracę. W Amsterdamie. Wcześniej miałem dobrze płatną pracę w Warszawie, mimo, że nie realizowałem zamówień publicznych. Może dzięki temu udało mi się uniknąć gehenny z zakładaniem firmy oraz kontroli z CBA, NIK, PIP, CBŚ i wszystkich innych instytucji powołanych celem ułatwienia ludziom odnoszenia rzeczywistych sukcesów?<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Drugi argument ma przekonać wykształciucha, że to w PiS tkwi dzisiaj siła, a przecież tacy jak on zawsze woleli być po stronie "silniejszych batalionów". Dorn tłumaczy, że "nawet jeśli po wyborach dojdzie do zawiązania koalicji strachu przez panów Kwaśniewskiego, Tuska i Pawlaka, to jest jasne, że kształt przyszłości będziemy nadawać my"."</span><br /><br />Jasne, panie marszałku, to jest to, że Ziobro prędzej czy później stanie przed Trybunałem Stanu. My, wykształciuchy, nie należymy do osób, które wierzą w każdą brednię, pod warunkiem, że wypowie ją ktoś na stanowisku; do ciemnego ludu z takimi tekstami. Być może, rzeczywiście, będziecie nadawać kształt przyszłości. Ale -- że posłużę się górnolotną metaforą -- Gomułka też przez jakiś czas nadawał kształt przyszłości, a jednak co poniektórzy ludzie, którzy w tej chwili są w PO czy LiD (niektórzy byli w PiS, ale nie wiadomo czemu odeszli) jakoś nie byli po jego silnej stronie. A niech pan nam powie, co też ciekawego robił Jarosław Kaczyński 13 grudnia 1981?<br /><br />Słowa o silniejszych batalionach są dla mnie niezrozumiałe -- zapewne celem pana marszałka jest zelżenie wykształciuchów. Puszczę jego chamstwo mimo uszu.<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Wykształciucha ma w końcu przekonać to, że "czci sukces". "A dzisiaj w życiu politycznym sukces to my" - twierdzi Dorn. - Dlatego apeluję do Pana, by 21 października zacisnął Pan - jeśli trzeba - zęby i głosował na PiS - puentuje marszałek."</span><br /><br />Powiedziałbym, "pan chyba żartuje, szanowny panie marszałku", ale obawiam się, że żarcik na trzech stronach gazety jest troszkę przydrogi, tak więc możliwe jest, że marszałek mówi poważnie. W takiej sytuacji pozostaje mi tylko odpowiedź krótka, węzłowata i zrozumiała dla inteligencji popierającej PiS:<br /><br />Spieprzaj, dziadu.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-53520567993135228182007-10-09T17:41:00.001+02:002007-10-09T17:42:49.859+02:00Bez komentarzaTekst zasługuje na wstawienie w całości, co niniejszym czynię.<br /><br />*<br /><br /><a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,75968,4560142.html">Tabloidowa Demokracja</a><br />Witold Gadomski<br /><h4> "Mimo kłód rzucanych pod nogi na każdym kroku, mimo ataków, z jakimi nie spotykał się żaden rząd demokratycznej Polski, trwaliśmy na posterunku" - mówi czytelnikom "Faktu" Jarosław Kaczyński.</h4> Takich lirycznych wyznań jest w tekście masa. Główny argument: "Prawo i Sprawiedliwość dowiodło nie tylko słowami, ale i konkretnymi działaniami, że chce Polski przejrzystej, uczciwej, prawdziwie europejskiej".<br /><br />Przejrzystość? PiS robił wszystko, by nie dopuścić do powstania komisji śledczych, które wyjaśniłyby działania prokuratury i służb specjalnych.<br /><br />Uczciwość? Premier wołał, że dawni działacze "Solidarności", którzy nie popierają PiS, są tam, gdzie stało ZOMO, choć w jego otoczeniu nie brak dawnych działaczy PZPR. Teczek dawnej bezpieki używa się jako pałki na wskazywanych przez siebie wrogów.<br /><br />Europejskość? Chodzi zapewne o próbę niewpuszczenia do Polski obserwatorów OBWE i sprzeciw (jedyny głos Polski na 27 członków Unii Europejskiej) wobec Dnia przeciwko Karze Śmierci.<br /><br />"Samodzielne rządy PiS to cztery lata spokoju bez rządowych kryzysów, bez konfliktów między różnymi ośrodkami władzy, w harmonijnej współpracy z prezydentem" - mówi premier.<br /><br />Pamiętamy ostatnie dwa lata. Kto usunął z funkcji szefa MSW Ludwika Dorna, potem Janusza Kaczmarka, kto kilkakrotnie zmieniał szefa policji, pięciokrotnie (!) ministra finansów, dwukrotnie szefa telewizji i szefa MSZ? Kto odwołał marszałka Sejmu z PiS, wyrzucał ministra z Kancelarii Prezydenta, a potem obsadzał go na czele państwowej telewizji? Kto dwukrotnie zawierał z Samoobroną i LPR koalicję, a potem ją zrywał?<br /><br />Pasmo konfliktów. Dlaczego teraz miałoby być inaczej?<br /><br />„Przygotowaliśmy wielki program inwestycyjny przewidujący efektywniejsze niż dotąd wykorzystanie środków unijnych. Zostaną uchwalone ustawy reformujące finanse publiczne i » pakiet Kluski «”.<br /><br />Dlaczego rząd Kaczyńskiego miałby zrealizować to, co położył przez ostatnie dwa lata? PiS miał czas na lustrację, awantury ze służbami specjalnymi, czystki w MSZ, a nie miał na autostrady i ułatwienia dla przedsiębiorców.<br /><br />"Ewentualna zmiana władzy przyniesie Polakom tylko koszty. Widać jasno, kto dziś rwie się do władzy, że jest w stanie zawrzeć koalicję niemal z każdym".<br /><br />Na miejscu szefa PiS, który był w koalicji z Samoobroną, choć wcześniej deklarował, że nigdy jej nie zawrze - bo to "brudna szmata" i "wycieraczka SLD" - nie używałbym w ogóle słowa "koalicja".<br /><br />A wmawianie, że demokracja, czyli zmiana władzy poprzez wybory, to niepotrzebne koszty - to skrajne lekceważenie czytelników "Faktu". Premier uważa, że występując w tabloidzie, powinien prezentować tabloidową wersję demokracji?Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-89823847053744060512007-10-09T10:41:00.000+02:002007-10-09T10:44:28.926+02:00Ofiary solidarnego państwa<blockquote>W bielskim Szpitalu Pediatrycznym <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4560187.html">zmarła pięcioletnia dziewczynka</a>. Gdy doszło u niej do zatrzymania akcji serca, lekarze musieli wzywać erkę, bo w szpitalu nie ma już intensywnej terapii. [...] Intensywnej terapii w szpitalu nie ma już od tygodnia. Nie ma też ani jednego zatrudnionego na stałe anestezjologa (na planowe zabiegi dojeżdża ze Śląska). W piątek rozmawialiśmy o tym z lekarzami. Mówili nam, że boją się nieszczęścia, że szpital bez anestezjologa nie może działać. [...] Co się dzieje w bielskim pediatryku? Lekarze, z których niemal każdy przepracował w tym szpitalu przynajmniej kilkanaście lat, nie godzą się ze zmianami wprowadzanymi przez dyrektora (np. łączenie oddziału), uważając, że są one szkodliwe dla małych pacjentów. Tłumaczą też, że nie da się dobrze pracować przy tak małym stanie kadrowym. - Na fali strajków próbuje się wszystkim dookoła wmówić, że nam też chodzi o kasę. To nieprawda! - tłumaczą lekarze. Tymczasem bielski starosta Andrzej Płonka, któremu podlega szpital, broni dyrektora. Tłumaczy, że wyprowadził szpital, któremu groziła katastrofa finansowa, z długów. Z taką argumentacją nie zgadzają się lekarze. - Szpital to nie jest firma, w której liczą się przede wszystkim wyniki finansowe - mówią.</blockquote>Gdybym był populistą i brał udział w wyborach, teraz bym wstawił ten fragment o limuzynach Giertycha, remontach Fotygi, pogryzionych meblach Dorna (który bardzo się oburzył, ale jakoś na razie pozwu nie złożył) i Kaczyńskiego, mówiącego, że to nieprawda, że państwo jest biedne. Pewnie z Gilowskiej też by się jakis fajny cytat znalazł.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-7059688746944090422007-10-06T16:58:00.000+02:002007-10-06T17:23:56.558+02:00PrzegraliśmyNie, nie dlatego, że:<br /><br /><span style="font-style: italic;">"PiS chce przed wyborami odzyskać dla siebie jak największą grupę ludzi z wyższym wykształceniem. Ataki na tę grupę mają ustać, a premier innym językiem mówi do mieszkańców wsi, a innym do rektorów szkół wyższych - pisze "Dziennik". </span><span class="tresc"><span style="font-style: italic;">Pierwszy krok w odzyskiwaniu inteligencji to zapisanie w budżecie większych wydatków na naukę. W środę premier mówił na spotkaniu z rektorami szkół wyższych, że <a href="http://www.tvn24.pl/0,1523535,wiadomosc.html">jeszcze żaden rząd nie przykładał takiej wagi do dbałości o uczelnie i naukę</a>."</span><br /><br />Na przykład żaden rząd nie uczynił Romana Giertycha ministrem edukacji, nie usuwał Gombrowicza z listy lektur i nie obiecywał co miesiąc kolejnych dyrdymałów, o których błyskawicznie zapominał (i całe szczęście).<br /><br /><span style="font-style: italic;">"</span></span><span style="font-style: italic;" class="tresc">Dlatego PiS walczy z tym wizerunkiem. Premier innym językiem przemawia na spotkaniu z przedstawicielami wsi, a innym - na spotkaniu z rektorami. [...] </span><span class="tresc"><span style="font-style: italic;">Szef resortu edukacji, prof. Ryszard Legutko apeluje do inteligencji o poparcie, a tych, którzy są przeciw PiS - o dystans i roztropność. - Nie ma lepszej oferty dla polskiej inteligencji niż oferta PiS - ocenia."</span><br /><br />I gdyby jeszcze inteligencja nie umiała czytać, nie oglądała telewizji oprócz reżimowej, nie miała dostępu do internetu i cierpiała na zaawansowanego Alzheimera, to może by się udało.<br /><br />Przejdźmy do gospodarki. Nie przegramy dlatego, że:<br /><br /><span style="font-style: italic;">"</span></span><span style="font-style: italic;">Mamy szczęście, idzie nam znakomicie. <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4553777.html">Polska takiej fazy rozwoju nie miała od wielu lat</a> - mówiła w czasie konwencji PiS w Łodzi wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska. Opozycji zarzuciła, że w swoich programach proponują rozwiązania, które PiS albo właśnie wprowadza, albo już wcieliło w życie."</span><br /><br />To, że mają szczęście, trzeba im przyznać, Kwaśniewski i SLD wprowadzili Polskę do Unii, po czym odeszli w niesławie, a pisiorki i Zyta zbierają owoce.<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Chwaliła się też m.in. zmniejszeniem obciążeń dla firm. Jej zdaniem nie można zgodzić się na pomysł PO, by jeszcze zmniejszać podatki dla firm. - Czy PO chce kosztem budowy dróg obiecywać coś ludziom, którym dziś i tak się nieźle powodzi? Mam nadzieję, że nie."</span><br /><br />Pani Zyto, albo żyjemy w bogatym kraju w superfazie rozwoju, albo nie -- czemu zmniejszanie podatków dla firm odbyłoby się kosztem budowy dróg? Ale, oczywiście, kto by zadawał takie pytania.<br /><br />Dygresja: tak naprawdę nie dziwię się Edgarowi Gosiewskiemu czy Karolowi Karskiemu, ludziom, których kwalifikacje, inteligencja i umiejętności w innym układzie politycznym pozwoliłyby zająć pozycje młodszych referentów do spraw drobiazgów bez znaczenia; dla nich wygrana PiS to być albo nie być, to złoty bilet od pana Boga, to awans podobny do tego, którego dokonał sam premier -- z wyśmiewanego kurdupla do wielkiego bonzy -- tyle, że premier sam sobie na ten awans zapracował, a Edgar i Karolek wiszą u poły jego garnituru i modlą się, żeby nie spaść. Ale Zycie Gilowskiej się dziwię. Kobieta z wykształceniem, zdawałoby się mądra, zdawałoby się z zasadami; ze wszystkimi się pożegnała, Lepper w rządzie przeszkadzał jej, póki go tam nie było, kiedy został wicepremierem już jej nie przeszkadzał; wiele razy straszyła, że jeśli nie uda się uchwalić tego czy owego odejdzie, nie udawało się, nie odeszła. W wykonaniu Zyty Gilowskiej, która NIE MUSI być ministrą w rządzie ewolucji moralnych, trzymanie się stołka tak kurczowo zadziwia. Czyżby szantażyk? Obawa przed losem TW Beaty? Naprawdę nie spodziewałbym się akurat po profesorze Gilowskiej (czy też Relidze, bo poniekąd w obu tych przypadkach jestem zafascynowany ewolucjami moralnymi) takiego zachowania bez powodu. A może jestem naiwny jak Donaldu Tusku i fakt bycia ministrem jest dla tych osób tak niezwykle ważny, że żadne zasady, żadna moralność, żadne śmierdzące kompromisy nie są w stanie przeważyć, gdy liczy się stołek...?<br /><br />Ale to nie dlatego przegraliśmy te wybory, a przegraliśmy je z kretesem i nie ma szans na zmianę tego stanu. Dlaczego je przegraliśmy? O tym pisze Matka Kurka:<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Jak donosi dzisiejsza poranna prasa, </span><a style="font-style: italic;" href="http://www.matka-kurka.net/post/?p=1087">młody 27 letni student, autor hasła `represjonującego' babcie, złożył samokrytykę</a><span style="font-style: italic;">. Nie, nie pomyliłem się, to nie były przeprosiny motywowane wyrzutami sumienia, to była samokrytyka złożona po wyraźnej sugestii władz. Trudno mi oceniać stan emocji tego młodego człowieka, ale jak relacjonuje dziennikarz, wyglądał młodzian na przerażonego. Co go przeraziło? Według porannej prasy, przeraziła go ostra krytyka ze strony władz. [...] Wysłuchał student tego wszystkiego i natychmiast złożył samokrytykę, mało tego sam zadał sobie pokutę, którą jest podwiezienie dziadków do urny i w końcu obiecał poprawę, wyrażając głęboki szacunek dla ojca Rydzyka. Przeczytałem, tę krótką historię, obrazującą brawurowy początek i żałosny koniec kariery młodzieńca i tak sobie myślę. Po pierwsze widać wyraźnie, że młodzian nie ma jaj, miał przebłysk świadomości, i natychmiast się go przeraził. Po drugie, może zostałby bohaterem swojego pokolenia, czy jak to się teraz nazywa, ikoną, jednak w konflikcie pokoleń dał się przełożyć przez kolano i poszedł klęczeć na grochu. Myślę sobie też, że nie ma obowiązku ów zagubiony młodzieniec, wychodzić naprzeciw moim, czy społecznym oczekiwaniom i koniecznie budować swoja postawą wizerunek uciskanego bohatera. Nie ma, zwłaszcza dlatego, że rzucił się na niego cały partyjny aparat represji, dla niepoznaki nazywany administracją. Tylko czy musiał na wezwanie władzy zachować się, aż tak karnie i jeszcze dorzucić coś od siebie?"</span><br /><br />Dlatego przegraliśmy. Komunizm upadł w Polsce dlatego, że opluwani Michnik, Wałęsa, Geremek i Mazowiecki tak długo dawali dowody odwagi i tak długo walczyli z systemem, aż upadł. Teraz już nie ma Michników, nie ma Mazowieckich, jeśli byli, a sądząc po mizernych grupkach po 500 osób, jakie oglądałem podczas różnych demonstracji -- raczej nie było, to mieszkają w Londynie, Amsterdamie lub Berlinie, zmywają naczynia, projektują foldery lub prowadzą firmy budowlane. Oczywiście, student podpisujący się jk nie miał obowiązku wychodzić naprzeciw naszym oczekiwaniom, hardo odpowiadać, że nie będzie go właściciel burej suki uczył kultury, sławny strateg -- demokracji i polskości, szpicel z gwoździem -- szacunku dla prawa, a kacyk z Torunia -- miłości do Matki Boskiej i Ojczyzny. Nikt tego obowiązku nie ma i dlatego należy nade wszystko cenić tych, którzy 20-30 lat temu potrafili się postawić (nie należy do nich Jarosław, o którego <a href="http://www.matka-kurka.net/post/?p=1054">waleczności i dzielności za komuny więcej tutaj</a>). Ja nie potrafię; jk nie potrafi i co najgorsze wygląda na to, że w zasadzie nie potrafi nikt. I dlatego przegraliśmy. Również dlatego, że babciom do zaoferowania ma najwięcej Jarosław; Jarosław czyni z nich naród, Polskę, u której stóp wije się upokorzony student. Donald, Wojtek i ich koledzy mogą co najwyżej bąkać pod nosem bezradnie "eee, no my też was bardzo cenimy oczywiście, no i my też uważamy, że babcie to naród i oczywiście no nie można im zabierać dowodów", albo stanąć tam, gdzie ZOMO.<br /><br />Jarosław prędzej, czy później (raczej prędzej) wybuduje sobie wymarzoną Polskę, gdzie służby specjalne będą o każdym obywatelu wiedzieć wszystko, każdy student będzie na żądanie sekretarza powiatowego składać w mediach samokrytykę, każdy niepożądany dziennikarz wyleci na mordę z mediów prywatnych czy publicznych, każde słowo ministra sprawiedliwości będzie przeważać nad wyrokiem sądu, nieważne, czy dowody będą autentyczne, <a href="http://fakty.interia.pl/raport/odwolanie_leppera/news/nagranie-ziobry-zmanipulowane,989523">czy zmanipulowane</a>. Taką Polskę zbuduje nam Jarosław. A dlaczego to zrobi? Bo będzie mógł. Kiedy wygra wybory -- a wygra -- nikt mu nie przeszkodzi. I być może odpowiedź na moje złośliwe pytanie, które co jakiś czas zadaję: po co było obalać komunizm po to, żeby go potem w pocie czoła odbudować, wzbogacony o ojca Rydzyka i jego radyjo -- jest po prostu taka, że za komunizmu nikt Jarosława nie traktował poważnie (łącznie z SB) i teraz postanowił, że nie będzie takiego, co go poważnie nie potraktuje. 41% wyborców, popierających PiS uważa, że to dobry pomysł.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-63156472902416732692007-10-06T10:33:00.001+02:002007-10-06T10:47:11.773+02:00SamokrytykaWybaczcie, najdrożsi czytelnicy, że nie piszę o kampanii. Nie chce mi się marnować czasu na pierdoły w stylu spotów o oligarchach jedzących ananasy. Najlepiej wyraża to profesor Sadurski: <span style="font-style: italic;">"Kampania wyborcza prowadzona jest z myślą o kolegach/koleżankach, uczestniczących w tej kampanii po stronie przeciwnej, a nie o przypadkowym społeczeństwie, ktόre – jak wiadomo - zmienia się, a politycy pozostają. Treścią kampanii staje się sama kampania, adresatami – inni politycy, dowcipy mają charakter tzw. „</span><em style="font-style: italic;">in-house</em><span style="font-style: italic;">”, w pełni rozpoznawalny dla innych sztabowcόw politycznych, ale raczej niezrozumiały dla przeciętnego wyborcy. Nie ma to wszakże znaczenia, bo nie on jest adresatem spotόw. Można więc sobie wyobrazić Michała Kamińskiego, Adama Bielana i innych geniuszy politycznych Czwartej RP, zacierających z satysfakcją ręce i cieszących się, jak to dowalili kolegom z Platformy. W pełni można też uznać, że są całkowicie szczerzy gdy mόwią, że jeśli ktoś nie umie sprawnie i zabawnie przeprowadzić kampanii, to nie potrafi też rządzić, bo rządzenie kojarzy im się właśnie z wymyślaniem grepsόw na oponentόw, z kabaretowymi sztuczkami, a nie – przepraszam za gόrnolotne słowa, ze służbą na rzecz Dobra Wspólnego."</span> Pełna zgoda. Tak więc niech sobie sami o sobie mówią, piszą i spoty kręcą, ja się w toto nie włączam.<br /><br />Bardzo symptomatyczne dla nadchodzących rządów PiS (wg ostatniego sondażu dla "Wprost" <a href="http://fakty.interia.pl/raport/wybory_2007/news/wprost-pis-moze-rzadzic-samodzielnie,989493">41% i 228 miejsc w parlamencie</a>) wydaje mi się to wydarzenie:<br /><br /><span style="font-style: italic;">Słynne, rozsyłane po całym kraju SMS-ami, hasło "Uratuj Polskę. Zabierz babci dowód na wybory" - wymyślił podpisujący się inicjałami "jk", 27-letni informatyk. [...] </span><br /><br /><span style="font-style: italic;">Mówi się o "moherach", teraz krąży dowcip o tym, żeby babci porwać beret przed wyborami. Ci którzy to mówią, ci którzy szerzą tego rodzaju bardzo niedobre i bardzo głupie żarty, podnoszą rękę na was, ale podnoszą też rękę na cały naród polski - mówił Jarosław Kaczyński podczas środowego wiecu w Łapach. [...] Drwią sobie z naszego narodu, kpią z jego tradycji, drwią z tego co jest w nim tak na prawdę najlepsze. Drwią, bo nas nie lubią, a </span><a style="font-style: italic;" href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4544163.html">często nawet nienawidzą</a><span style="font-style: italic;">, bo chcieliby, żeby rządzili tacy sami jak oni - podkreślił szef rządu.</span><br /><br /><span style="font-style: italic;">Choć jk zaznacza już na początku tekstu, żeby akcję potraktować z przymrużeniem oka, Miłosz Wilkanowicz z Państwowej Komisji Wyborczej podkreśla, że akcją powinien zająć się prokurator. - Czy jest to żart, czy nie, taki apel jest szkodliwy. Przeszkadzanie w swobodnym wykonywaniu prawa do głosowania jest karalne. Grozi za to pozbawienie wolności </span><a style="font-style: italic;" href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80323,4539245.html">od trzech miesięcy do pięciu lat</a><span style="font-style: italic;"> - tłumaczy Wilkanowicz. - Osoby, które poczuły, że ktoś narusza ich prawo, mogą zgłosić się do prokuratury.</span><br /><br /><span style="font-style: italic;">Ludwik Dorn uważa, że za tym żartem stoi </span><a style="font-style: italic;" href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4546146.html">pogarda dla ludzi starszych</a><span style="font-style: italic;">. Marszałek wyraził przy tym zaniepokojenie, że inni politycy nie potępili tego "żartu".</span><br /><br /><span style="font-style: italic;">Hasło zostało źle zrozumiane. Chodziło mi tylko o to, żeby przed wyborami... porozmawiać z seniorami - mówi "Życiu Warszawy" internauta. "W dniu wyborów zamierzam wsadzić swoją babcię i dziadka do samochodu i zawieźć ich do lokalu wyborczego" - deklaruje wyraźnie przestraszony. Więcej pisze w internecie: "Akcja została zmanipulowana i przekształcona na >>akcję przeciw PiS<<><a style="font-style: italic;" href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4553291.html">Osobiście mam do o. Tadeusza wielki szacunek</a><span style="font-style: italic;">" - odnotowuje "Życie Warszawy" wyznanie internauty.</span></span><br /><br />Muszę wyznać, że absolutnie mnie nie zaskakuje, że jk, przepraszam za wyrażenie, narobił w pory i poczuł, że musi złożyć samokrytykę, połączoną z wyrazami dozgonnej wierności ideałom Partii i marksi... chciałem powiedzieć, Ojca Tadeusza. Myślę, że czułbym się podobnie, gdybym zaczął "dla jaj" rozsyłać znajomym smsy o dowodzie babci, a kilka dni później urzędujący premier powiedziałby, że podnoszę rękę na cały naród polski (cały = ja i moi znajomi zostajemy w tym momencie wykluczeni z grona narodu), a Państwowa Komisja Wyborcza wspominała o pięciu latach pozbawienia wolności. Gdyby jk był członkiem rządzącego ugrupowania, jak np. pan Farfał kilka miesięcy temu, mógłby się bronić, wskazując na polityczne tło ataków, bądź sugerując, że on tylko zamawiał piwo, ale -- jak widać -- jk stoi po tej stronie, co ZOMO, tak więc w jego przypadku pięć lat za rozsyłanie SMSów mogłoby się urzeczywistnić, a nawet gdyby nie, to pewnie nie chciałby on spędzić trzech miesięcy w areszcie tymczasowym, być ciągany na przesłuchania i przepytywany, ile pieniędzy dostał od Platformy.<br /><br />Nawiasem mówiąc, <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4553013.html">oto, czym zajmuje się aktualnie policja</a>:<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Policjant: W której konkretnie kampanii wyborczej pracował pan dla Platformy Obywatelskiej?</span><br /><br /><span style="font-style: italic;">Torzewski: W 2005. To była kampania prezydencka oraz wybory do parlamentu.</span><br /><br /><span style="font-style: italic;">P: W jaki sposób został pozyskany czy też zwerbowany do pracy w Platformie? Kiedy?</span><br /><br /><span style="font-style: italic;">T: (śmiech): Nie będę odpowiadał na takie pytania, bo to jest przesada!</span><br /><br /><span style="font-style: italic;">P: Co pan robił? Z kim pan to robił? Czy samodzielnie? Gdzie pan to robił, dokładny adres?</span><br /><br /><span style="font-style: italic;">T: Pracowałem dla Komitetu Wyborczego PO. Organizowanie spotkań kandydatów, załatwianie pozwoleń na umieszczanie plakatów, bannerów, zbieranie podpisów pod listami poparcia. [...]"</span><br /><br />Gdybym nadal mieszkał w Polsce, to... to już bym w niej nie mieszkał i naprawdę trudno mi się oprzeć innej konstatacji. Skoro obywatele uparli się odtworzyć PRL wraz ze służbami specjalnymi, tajnymi współpracownikami oraz samokrytyką błędów i wypaczeń, to bardzo proszę, ale beze mnie. A najzabawniejsze jest to, że jedyna partia, która nie wykazuje tendencji do odbudowywania starych porządków, to tak zwani postkomuniści.</span>Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-62416176365419171372007-10-04T14:36:00.000+02:002007-10-04T14:39:23.575+02:00Tanie państwo<blockquote>Nawet do kilkuset procent rosną przyszłoroczne wydatki tzw. świętych krów, czyli instytucji, które same sobie ustalają plan wydatków. Według gazety rząd może co najwyżej wyrazić wątpliwość, czy dana pozycja nie jest przypadkiem za wysoka.<br /><br /><a href="http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,4542590.html">Prezydent zażądał więcej pieniędzy na medale</a> i bezpieczeństwo, więc w tym przypadku wydatki wzrosną w porównaniu z 2007 rokiem o 29,3 proc. Funkcjonowanie Biura Bezpieczeństwa Narodowego będzie kosztowało o 13,3 proc. więcej. Według dziennika, Lech Kaczyński zadbał też o podwyżki dla swoich pracowników, uposażenia żołnierzy i funkcjonariuszy kancelarii. Mogą oni liczyć na podwyżki sięgające 5,25 proc.<br /><br />O wiele bardziej wzrosną pensje pracowników Kancelarii Sejmu i uposażenia posłów - od nowego roku wydatki na ten cel zwiększa się o 14,9 proc. W przypadku Senatu zaś aż o 15,4 proc. Nie zmieni się tu jednak stan zatrudnienia, podczas gdy Kancelaria Sejmu ma zamiar zatrudnić 30 nowych osób. [...]<br /></blockquote>Z innych ciekawostek, czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego Polska Partia Pracy, która zarejestrowała listy we wszystkich okręgach, nie jest uwzględniana w sondażach, a Partia Kobiet tak?<br /><br />O kampanii, a zwłaszcza debacie Kwaśniewski-Kaczyński i spotach PiS i PO nie będę pisał, bo mam już za dużo artykułów z tagiem "żenada".Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-10573529609725045752007-09-28T09:50:00.001+02:002007-09-28T09:56:54.518+02:00Ale głupie te feministki!<blockquote></blockquote>W ogóle nie zauważyły, że polska konstytucja daje kobietom prawo do decydowania o aborcji!<br /><span class="tresc"><blockquote>Pani jest przeciw aborcji czy za aborcją? - pytała prowadząca program Monika Olejnik. - Ja jestem przeciw. I konstytucja też wyraźnie mówi, że kobieta ma prawo decydować, jak postąpić. Otóż kobieta, która się decyduje na aborcję, ma potem wyrzuty sumienia - uzasadnia Rokita.<br /><br />- Przecież kobieta w Polsce nie ma prawa decydować o tym, czy ma być aborcja, czy nie - uściśliła prowadząca. A doradczyni prezydenta wyjaśniała, powołując się na Konstytucję, że ponieważ kobieta nie podlega za decyzje o aborcji karze, to znaczy że może sama decydować. - Tak, ginekolog podlega karze, ale kobieta może zdecydować, jak postąpić w tej ciężkiej sytuacji. <a href="http://www.tvn24.pl/-1,1522858.1,wiadomosc.html">Sama może podjąć decyzję</a> - upierała się <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0">Nelly</span> Rokita, pełnomocniczka prezydenta ds. kobiet i kandydatka PiS na posłankę.</blockquote>Alicja Tysiąc, która jakoś nie zdołała sama zdecydować o aborcji, w końcu musi otrzymać pieniądze od polskiego rządu, który najpierw odmówił jej przysługującego prawa do aborcji, a potem zmarnował mnóstwo pieniędzy podatników -- nie, nie na pomoc pani Alicji, na idiotyczne odwołania. Co na to <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1">Nelly</span>? Czy jej urząd pomoże pani Alicji?<br /></span><span class="tresc"><blockquote> Pełnomocniczka ds. kobiet nie odpowiedziała jednoznacznie na pytanie, czy w Polsce powinna istnieć instytucja, do której mogłyby się odwoływać kobiety, w podobnej sytuacji, jak Tysiąc: - To dobre pytanie - zwlekała z odpowiedzią. - Dobre pytanie - ciągnęła. <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2">Możemy</span> się razem nad tym zastanowić - powiedziała wreszcie, podkreślając jednocześnie rolę rodziny w życiu kobiety: - Mi się wydaje , że w Polsce jednak dużą rolę odgrywa rodzina. Ważne jest, by kobieta miała wsparcie w rodzinie, a nie w instytucjach. Bo instytucje to są takie trochę twory martwe - wyjaśniła <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3">Nelly</span> Rokita.</blockquote>Kiedy tak słucham pani <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4">Nelly</span>, to myślę sobie, że chyba już wiem, jaka jest bomba wyborcza PO. Podrzucić do PiS panią <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5">Nelly</span>, która jest "prawie jak <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6">pisowiec</span>" -- już się nauczyła, jakie ma poglądy, ale czasem zapomina, nie umie jeszcze łgać jak z nut i wygłaszać wyuczonych formułek z myśli zebranych Niewielkiego Brata. Małe <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7">myślozbrodnie</span> ciągle się pojawiają, czasem pamięta, że 2+2 jest 5, czasem zastanawia się głośno, czy aby nie jest to 4 1/2. Jeśli pani <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8">Nelly</span> na drugim miejscu listy PiS nie da wyborcom do myślenia, to znaczy, że ciemny lud naprawdę na takie rządy zasługuje.<br /><br />PS. Znalezione u <a href="http://strachprzed.blox.pl/2007/09/za-a-nawet-przeciw.html">Joe</a>.<br /></span>Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-70965002213555818062007-09-26T17:18:00.000+02:002007-09-26T17:38:15.461+02:00Co myślisz o Dżarosławie?W "Newsweeku" <a href="http://www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=20081">artykuł o sławnym na cały świat strategu</a>, że zacytuję Musierowicz -- przez niektórych niedocenianym, przez niektórych nieocenionym, a przez innych zgoła przecenianym. W artykule ciekawy sondaż, na który pozwolę sobie też odpowiedzieć. (Odpowiedzi ankietowanych możecie znaleźć w załączonej infografice, należy kliknąć w link "więcej fotografii").<br /><br />Odczucia wobec Jarosława -- czy:<br /><p><b>Złości mnie</b> - niewłaściwe określenie. Złości mnie to, że jego demagogia przemawia do ludzi, że wierzą bez zastrzeżeń w najgorsze bzdury, które Jarosław wygłosi. Sam Jarosław budzi we mnie uczucia podobne do tych, które przeżywam na widok pająków. Złość do nich nie należy.<br /></p> <p><b>Jest mi obojętny</b> - nie.<br /></p> <p><b>Śmieszy mnie</b> - już nie. Kiedyś mnie śmieszył. Teraz darzę go raczej niechętnym podziwem -- takiego aktora należy podziwiać.<br /></p> <p><b>Darzę go szacunkiem</b> - jak powyżej. Jest fantastycznym aktorem, do swoich celów idzie po trupach. Ja tego nie potrafię. Tak więc podziwiam go, ale... nie szanuję. Po prostu dlatego, że uważam go za złego człowieka. Gdyby ograniczał się do występów sceniczno-filmowych, potrafiłbym go szanować.<br /></p> <p><b>Boję się go</b> - Kaczyńskiego osobiście się nie boję. Boję się efektów jego działań.<br /></p> <p><b>Podziwiam go</b> - jak widać powyżej.<br /></p> <p><b>Nienawidzę go</b> - chyba w ogóle nikogo nie nienawidzę, najbliższe nienawiści uczucia wzbudza we mnie Jacek Kurski.<br /></p> <p><b>Ufam mu</b> - czy ja na głupiego wyglądam? Oczywiście, że nie. Komuś, kto tak łże, obraca kota ogonem i zniekształca rzeczywistość nie zaufałbym nawet w kwestii pożyczenia zapałek.<br /></p> <p><b>Nie mam zdania</b> - nie mieć zdania to można o Tusku.<br /></p> <p>Czy chciałbym:<br /></p> <p><b>Aby JK był moim sąsiadem</b> - z jednej strony jestem pewien, że byłby sąsiadem cichym, z drugiej strony -- mam skojarzenia z Hiacyntą Bucket, nie chciałbym, żeby na mój widok spluwał, wznosił oczy do nieba, zgrzytał zębami i podrzucał mi na wycieraczkę zdechłe ptaki. Więc w sumie nie mam zdania.<br /></p> <p><b>Pożyczyć JK większą sumę pieniędzy</b> - nigdy w życiu. Nie dość, że by nie zwrócił, to jeszcze oskarżył mnie, że to ja mu pieniądze ukradłem, a gdyby sąd zdecydował nie po jego myśli, uznałby, że przekupiłem sąd.<br /></p> <p><b>Kupić od JK samochód</b> - tak samo, jak z pieniędzmi. W uczciwość Jarosława ogólnie wierzę w tym samym stopniu, co w jego obietnice zbudowania 3 milionów mieszkań.</p> <p><b>Aby JK był moim wspólnikiem w interesach</b> - chroń mnie Istoto od takich wspólników w interesach. Miałem kiedyś szefa, który obrażał klientów, na koniec wyrzucił mnie z pracy za to, że obierałem pomidory przed ich zjedzeniem. Od tej pory nigdy więcej niestabilnych emocjonalnie współpracowników.<br /></p> <p><b>Pójść z JK na piwo albo podryw</b> - z abstynentem na piwo? z człowiekiem aseksualnym na podryw? Wolne żarty.<br /></p> <p><b>Wyjechać z JK na wakacje</b> - nie wiem, jaki jest Jarosław w życiu prywatnym. Być może udałoby się z nim porozmawiać na jakiś temat niezwiązany z polityką? Z drugiej strony, cmokałby znacząco, gdybym postanowił wybrać się na piwo lub na podryw ;) Więc na początek może na weekend.<br /></p> <p><b>Pójść z JK na biegun</b> - na biegunie jest zimno, niech sobie Jarosław sam tam idzie i najlepiej zostanie ;) </p>Na koniec drobna uwaga. Różnica między Jarosławem, a Donaldem jest taka, że Jarosław wzbudza we mnie głęboką niechęć (jak łatwo zauważyć z powyższych odpowiedzi), natomiast Donald nie wzbudza we mnie żadnych uczuć. Nie mam pojęcia, czy chciałbym wyjechać z Donaldem na wakacje lub czy chciałbym go jako sąsiada; nic właściwie o Donaldzie nie wiem i niespecjalnie mnie on interesuje. Różnica jest jak między absyntem, a herbatką z rumianku; absynt można ubóstwiać albo nienawidzić, można się nim struć i mieć potworny ból głowy (wiem, sprawdziłem :P). A herbatka z rumianku? Kto w ogóle zawraca sobie głowę myśleniem o herbatce z rumianku?Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-87573417374808848122007-09-26T13:02:00.001+02:002007-09-26T13:06:49.244+02:00Margines pozdrawia Marysię, jak tam gotowanko i pranko?Marysia w domu pichci i realizuje się w kuchni, co jak wiadomo jest marzeniem każdej kobiety, tymczasem Nelly Rokita kompromituje, chciałem powiedzieć promuje się w mediach:<br /><blockquote>Za komuchów to było lepiej, takie były głosy. I możliwe, że dla kobiet za komuchów to było lepiej, bez wątpienia nawet się zgodzę, w jakiś sposób tak: aborcja była dozwolona, pani mogła być traktorzystką i gwiazdą mogła być i (nieczytelne - PAP) takie imiona też były, później zniknęły. Otóż oczywiście, że tak, zniknęła też kobiecość. Wszystko tak ma dwie strony.<br /></blockquote><blockquote>Dopytywana o stosunek do aborcji i czy zabieg ten powinien być dozwolony w przypadkach określonych obecnie ustawowo, Nelly Rokita podkreśliła: "dzisiaj i zawsze uważałam, że to jest własna decyzja kobiety i trzeba szanować decyzję kobiety". Zwróciła uwagę, że kobiety, które myślą o aborcji, potrzebują rady i powinny mieć możliwość konsultacji z dwoma lekarzami. - Jeżeli taka kobieta mimo takich szczerych rozmów w cztery oczy z lekarzami, jeżeli ona podejmuje taką decyzję (o dokonaniu aborcji), ja akceptuję to - powiedziała Nelly Rokita. Jak dodała, to "takie europejskie prawo, że kobieta może decydować".</blockquote><blockquote>W związku z nieścisłymi i nieprawdziwymi informacjami, dotyczącymi moich poglądów na ochronę życia poczętego, wyjaśniam, co następuje: uznaję aborcję za wielkie zło, jestem zwolenniczką ochrony życia od chwili poczęcia, popieram obowiązujące w Polsce prawo w tym zakresie, akceptuję program Prawa i Sprawiedliwości, mówiący o ochronie życia" - napisała Nelly Rokita w swoim oświadczeniu przekazanym PAP.</blockquote>Wszystkie te <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1612549,11,item.html">cytaty pochodzą z jednego artykułu</a>. Zaczynam tęsknić za Marysią, której zmiana zdania na przeciwne zajmowała dłużej, niż dwa dni... no i zgadzam się, że po odejściu Marysi z PO i wejściu Nelly do PiS w obu ugrupowaniach wzrósł potencjał intelektualny.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-56621204495129446262007-09-23T14:35:00.000+02:002007-09-23T14:45:43.102+02:00Wybieram KwaśniewskiegoOto, jaką perłę wydusił z siebie dzisiaj premier Kaczyński:<br /><br /><span style="font-style: italic;">"Co się dzieje, gdy dr. G. zostaje aresztowany? - pytał Kaczyński. - Mamy do czynienia z ostrym atakiem medialnym, adoracją doktora G., a następnie z <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4512457.html">decyzjami sądów, które odbiegają od normy</a>."</span><br /><br />A więc sądy dołączyły do Układu. Według Kaczyńskiego, Ziobry i ich kolesiów sądy wtedy podejmują decyzje nieodbiegające od normy, kiedy podejmują decyzje zgodne z oczekiwaniami Kaczyńskiego i Ziobry. Oczywiście wcale, ale to wcale nie nazywamy tego ręcznym sterowaniem.<br /><br />Chciałem też dodać, że wczorajszej wypowiedzi Kaczyńskiego o tym, że wybór PO i LiD będzie powtórką z 13 grudnia 1981 <a href="http://wojciechszacki.blox.pl/2007/09/TVPiS.html">TVP jakoś zapomniała nadać</a>. Za to w TV 3 pojawiła się drobna pomyłeczka, mianowicie na pasku informacyjnym napisano, że rząd Kaczyńskiego oddał do użytku 500 km, zamiast 500 m autostrad. Cóż, takie drobne pomyłeczki i przeoczenia są w kraju równości i sprawiedliwości absolutnie zrozumiałe. Cieszy więc, że TVP <a href="http://www.youtube.com/watch?v=UPLsH1L4H7w">nie przeoczyła nietrzeźwości Kwaśniewskiego podczas wykładu na Ukrainie</a>, dzięki czemu uniknęła posądzeń o sprzyjanie opozycji. Alleluja.<br /><br />Dzisiaj LiD zażądał debaty Kwaśniewski-Kaczyński i Kaczyński się zgodził. To szczerze mówiąc o wiele ciekawsza debata, niż Kaczyński-Tusk i tym ruchem LiD ma szansę wrócić do gry na większą skalę, niż 15%. Osobiście, mając do wyboru Kaczyńskiego i Kwaśniewskiego, wybieram tego drugiego bez żadnego wahania. Nie dlatego, że mi się podoba, jak wychodzi nietrzeźwy na mównicę, albo że byłem agentem SB, albo -- bo lubię lewicowców nawróconych na konserwatyzm. Ale mając do wyboru człowieka, który na trzeźwo stwierdza, że przejęcie władzy przez opozycję będzie powtórką ze stanu wojennego, a sądy mają decydować tak, jak on sobie życzy -- i człowieka, który w stanie nietrzeźwości <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4512078.html">płynnie wygłasza wykład po rosyjsku i angielsku</a>, nie muszę się długo zastanawiać. A w Kwaśniewskiego niech kamieniem rzucają wyłącznie abstynenci, którym przez całe życie nie zdarzyło się wypić o jeden kieliszek więcej, niż zaleca lekarz.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-48777149375295982572007-09-22T23:13:00.000+02:002007-09-22T23:17:51.827+02:00Wiecie co...?<blockquote>Pierwsi działacze SLD oddają legitymacje partyjne. Za Leszkiem Millerem z Sojuszu chcą podobno wyjść całe koła. We wtorek chwila prawdy: pierwsze zebranie sympatyków <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4512064.html">nowej partii Polska Lewica (PL)</a>...<br /><span style="font-weight: bold;"><br /></span>"Wiadomości" TVP oraz Fakty TVN wyemitowały nagranie z wykładu Aleksandra Kwaśniewskiego na Ukrainie. Były prezydent może na nim sprawiać <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4512078.html">wrażenie osoby pod wpływem alkoholu</a> albo zmęczonej...<br /><span style="font-weight: bold;"><br /></span>Nelly Rokita wystartuje <a href="http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4511264.html">z drugiego miejsca na warszawskiej liście PiS</a>, pewny jest też start szefa kontrwywiadu wojskowego Antoniego Macierewicza - dowiedziała się PAP w piątek późnym wieczorem ze źródeł zbliżonych do PiS...<br /><br />"Nie chcę używać wielkich słów, ale sądzę, że nota werbalna, która była przedstawiona Polsce w tej sprawie jest <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4511478.html">niestosownym dokumentem</a>" - powiedziała minister dziennikarzom. Jak dodała, to my uczestniczymy w obserwacji wyborów, bo takie jest zadanie OBWE...<br /><br />21 października, jeśli oni zwyciężą nie będą nowym 4 czerwca 1989 roku, lecz <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4511730.html">nowy 13 grudnia 1981 roku</a>. Dlatego nie mamy wyjścia, musimy zwyciężyć. Nie trochę, zwyciężyć całkowicie...</blockquote>Ja chyba przestanę prasę czytać...Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-51002147096023972642007-09-21T09:02:00.000+02:002007-09-21T09:03:34.251+02:00Margines pozdrawia Marysię i jej Nelly!<blockquote><a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4507714.html">Nelly Rokita nie potrafiła wyjaśnić</a>, po co poszła do Kancelarii Prezydenta, co chce zaproponować Polkom, ile ma na to pieniędzy i z kim chciałaby współpracować. Z jej ust padł tylko jeden ważny komunikat: żeby "broń Boże nie powoływać urzędu do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn".</blockquote>Nie komentuję, bo i co tu komentować.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-43800564286164608692007-09-20T09:59:00.000+02:002007-09-20T10:21:40.359+02:00Jak kończą prawdziwi mężczyźniLeszek Miller na pierwszym miejscu listy Samoobrony? To na razie spekulacje, ale obawiam się, że idea pojedynku z Olejniczakiem bardzo Millera kręci. Pytanie tylko -- co dalej? Mam wrażenie, że Miller liczy na to, że Samoobrona do Sejmu nie wejdzie, on sam wygra z Olejniczakiem "na punkty", dzięki temu będzie miał satysfakcję, a uniknie czterech (bądź np. dwóch...) lat mieszania się z Wrzodakami i Lepperami. Ale co, jeśli się przeliczy? Czy "Leszek Miller, poseł Samoobrony" -- a coś mi mówi, że prasa z każdej strony sceny politycznej nie omieszka mu tego wypominać do końca życia -- czy to właśnie tak kończą prawdziwi mężczyźni?<br /><br />Skoro już piszę o <span style="font-style: italic;">has-beens</span>, jeszcze dwie uwagi. W nosie mam, co Kwaśniewski powiedział na temat polityki zagranicznej Niemiec wobec Polski i odwrotnie. O wiele bardziej zirytowało mnie co innego -- mówienie o Angeli Merkel per "my friend Angela". Tak samo irytowało mnie, kiedy Bush mówił o Kwaśniewskim per "my friend Alexander". Albo jesteśmy w pubie, albo jesteśmy prezydentami. Bush jest powszechnie uważany za przygłupa (i nie bez powodu), Kwaśniewski stara się robić wrażenie wybitnie inteligentnego męża stanu. Mąż stanu o głowie innego państwa nie mówi per "Angela" i nie ma potrzeby podkreślania "zakumplowania".<br /><br />No i... Cimoszewicz. Cimoszewiczowi nigdy nie zapomniano sławnego "trzeba się było ubezpieczyć". Tyle, że w moich oczach ta wypowiedź przemawia na jego korzyść. Cimoszewicz miał odwagę powiedzieć ciemnemu ludowi: każdemu może się przydarzyć wypadek. Są takie firmy, które w takich okolicznościach wypłacają wam pieniążki na restart. Nazywają się agencje ubezpieczeniowe. Obowiązkiem państwa jest dbać, żeby agencje nie robiły was, drogi ciemny ludu, w wała. Obowiązkiem waszym natomiast jest albo dbać, żeby mieć ubezpieczenie na wystarczającą sumę, albo też modlić się na tyle skutecznie, żeby was powodzie omijały. Jeśli modły nie pomogą, a ubezpieczonka nie było, to macie cholerny problem.<br /><br />Uprzedzę złośliwców -- ubezpieczenie lub jego brak nie mają nic wspólnego z wrażliwością lewicową lub jej brakiem. Moja wrażliwość lewicowa sięga dokładnie tak daleko, żebym widział konieczność zadbania przez państwo o uczciwość koncernów ubezpieczeniowych i ewentualnego utemperowania ich chciwości. Na ubezpieczenie powinno być stać każdego i każdy powinien czuć wewnętrzną potrzebę jego posiadania. A jeśli mimo tego liczy na cud, np. na to, że bogate państwo zawsze sypnie pieniążkami? To -- jakkolwiek przykro by to nie brzmiało -- sorry, no bonus. Trzeba się było ubezpieczyć. I ktokolwiek Cimoszewicza za tę wypowiedź odsądza od czci i ateizmu, jest populistą, który szkodzi Polsce i jej obywatelom.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-65703966260739013422007-09-19T10:18:00.000+02:002007-09-19T10:55:51.773+02:00O karze śmierciNie planowałem o tym pisać, ale znalazłem na ten temat notkę w zupełnie niespodziewanym miejscu. Autor bloga "Politologicznym okiem" pisze oto tak:<br /><blockquote><a href="http://imponderabilium.blox.pl/2007/09/O-karze-smierci-trzeba-rozmawiac.html">O karze śmierci trzeba rozmawiać</a><br /><br />Najczęściej nie zgadzam się z agresywną publicystyką Bronisława Wildsteina, który pisze dziś w Rzeczpospolitej o karze śmierci we właściwym dla siebie tonie. W tym przypadku z eks-prezesem TVP zgadzam się przynajmniej w jednym punkcie, a więc w tym, iż temat kary śmierci jest na tyle kontrowersyjny, że nie można czynić z dykusji o nim tabu. Sprzeciw wobec kary śmierci jest najczęściej głoszony przez ludzi, którzy uważają się za przedstawicieli światlejszej i bardziej cywilizowanej części społeczeństwa. Przyjmując liberalne poglądy, uznają równocześnie, że niezgoda na karę śmierci jest integralnym elementem tego światopoglądu, dlatego też najczęściej nie ważą racji, tylko automatycznie w odpowiedniej rubryce wpisują "przeciw". [...] O karze śmierci trzeba myśleć i rozmawiać. [...] Zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy kary śmierci, jeśli są pewni swych stanowisk i argumentów, nie powinni dążyć do zamknięcia dyskusji jakimkolwiek oficjalnym dokumentem czy deklaracją.<br /></blockquote>Problem -- tzn. dla mnie osobiście to oczywiście żaden problem -- w tym, że ta dyskusja dawno już się odbyła. W jej wyniku nastąpiło to, co nastąpiło, a mianowicie <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Capital_punishment_in_Europe">zakaz stosowania kary śmierci we wszystkich krajach w Europie</a> oprócz Kazachstanu (jeśli założyć, że to kraj leżący w Europie) i Białorusi. Od zakończenia drugiej wojny światowej priorytetem Europy są prawa człowieka (to takie coś, co na ogół bardzo bawi polskich heteroseksualnych prawicowców płci męskiej). Ostatnim krajem Unii Europejskiej, który zakazał stosowania kary śmierci jest Wielka Brytania, <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Capital_punishment_in_the_United_Kingdom">która dokonała tego w 1998 roku</a> -- tyle, że ostatni raz egzekucja <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Capital_punishment_in_the_United_Kingdom#Last_executions">odbyła się tam w roku 1964</a>. Jeśli pominąć ten drobiazg, jakim jest Europejska Konwencja Praw Człowieka, jednym z powodów usunięcia kary śmierci z kodeksów jest ten drobiazg, że kary śmierci nie da się anulować w wypadku popełnienia błędu.<br /><br />Podstawowy argument stosowany przez zwolenników kary śmierci brzmi mniej więcej tak: a co byś zrobił, gdyby jakiś bandzior zgwałcił/zabił Twoją mamusię/córeczkę/babcię? Otóż byłbym wściekły i chciałbym go udusić. Właśnie dlatego wymyślono sądy, które wydają wyroki nie bazując na emocjach. Czy sądy są doskonałe? Nie. Czy prawo jest doskonałe? Absolutnie nie. Ale czy ja byłbym lepszym sędzią we własnej sprawie, niż sędzia zawodowy? Jakoś nie sądzę. A jak bym się czuł, gdyby się okazało, że bandzior okazał się niewinny, a mordercą była zupełnie inna osoba? Chyba nie najlepiej...<br /><br />Inny argument to: może niech kara śmierci dotyczy tylko naj-najgorszych bydlaków i zwyrodnialców, ludobójców, etc. Ogólnie, niech będzie orzekana wyłącznie wobec sprawców najgorszych przestępstw. Tu problem jest innej natury -- sprawców najgorszych przestępstw jest, ogólnie rzecz biorąc, mało. (I dobrze.) Nie mam wrażenia, żeby człowieka, który na przykład bierze do ręki karabin maszynowy i rozstrzeliwuje pół przedszkola przed popełnieniem tego czynu powstrzymała myśl "mój Boże, przecież ja za to mogę zostać skazany na karę śmierci". Za to przeraża mnie lekko myśl, że społeczeństwo np. polskie, które z ogniem w oczach i sercu domaga się kary śmierci, może się zacząć domagać jej orzekania i wykonywania. A skoro już i tak kara będzie w kodeksie, a akurat nie będzie pod ręką żadnych ludobójców, to może dobierzemy ze zwykłych morderców. Albo z osób popełniających przestępstwa gospodarcze na wielką skalę. Wielkość skali zdefiniuje minister Ziobro w zależności od terminu wyborów...<br /><br />Głosy wzywające -- w Unii Europejskiej -- do rozmowy o karze śmierci, równie dobrze mogłyby wzywać do rozważań, czy kobieta ma duszę, albo czy czarnoskórzy zostali stworzeni przez Pana aby być niewolnikami białych. Ta dyskusja już się po prostu odbyła, po rozważeniu argumentów za i przeciw zapadła pewna decyzja, co do której zgadzają się absolutnie wszyscy rozmówcy -- oprócz Polaków, a i to nie wszystkich. To, że bracia Kaczyńscy nie wzięli w tej dyskusji udziału nie jest problemem Europy, tylko braci Kaczyńskich. Rozmawiać można oczywiście na każdy temat, nawet na ten, ile diabłów mieści się na końcu szpilki. Ale czy aby na pewno warto? Do zyskania mamy niewiele, do stracenia za to dużo. Pominąwszy reputację, która i tak w ostatnich latach cokolwiek się zszargała, możemy na przykład stracić członkostwo w Radzie Europy, a za to dołączyć do Białorusi i Kazachstanu. Przywołującym -- jak Imponderabilium, autor cytowanego bloga -- Stany Zjednoczone zwrócę nieśmiało uwagę, że Stany nie znajdują się w Europie, mają głęboko w jelicie grubym to, czy w Polsce jest kara śmierci, czy nie, a jako nasi ukochani i niemalże jedyni sojusznicy sprawdzają się dość kiepsko, że wspomnę tylko offset i wizy.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-47617725501728749162007-09-17T12:33:00.000+02:002007-09-17T13:24:17.328+02:00Wybory kaczek w workuAzrael napisał dzisiaj taką notkę:<br /><blockquote>Kampanie wyborcze są głównie kierowane do elektoratów partii – i <a href="http://azraelk.wordpress.com/2007/09/17/przeglad-kampanii/#more-1110">nie zawierają żadnych programów i przesłania</a> dla Państwa, dla obywateli. Są praktycznie wyprane z merytorycznych treści, stanowią zlepek haseł, reklam, spotów, pustych przemówień i socjotechnicznych zagrań.<br />Taki styl został narzucony przez PiS, Jarosława Kaczyńskiego, który kilkanaście dni temu ustawił kampanię słowami, że kampania roku 2007 to będzie plebiscyt. Osią kampanii PiS-u jest zdefiniowanie na nowo podziałów społecznych, jeszcze ostrzej i dosadniej, niż było to przy poprzednich wyborach. Podział na „my i oni” jest werbalizowany teraz w słowach biedni – bogaci, uczciwi – złodzieje, Polacy – Niemcy i Rosjanie. [...]<br />Retoryka Jarosława Kaczyńskiego została już całkowicie wypreparowana z odniesień i propozycji dla inteligencji, elit. Uznał on, że jeżeli te elity w ciągu ostatnich 2 lat jego rządów odrzuciły jego poglądy i zakwestionowały jego projekt IV RP – to nie należy się nimi przejmować.</blockquote>Wszystko prawda. A jednak... 9 września odbyła się konferencja programowa Lewicy i Demokratów. Czy ktoś mi powie, co powiedziano podczas konferencji? (Na pewno nie powie mi tego strona LiD, która nie działa -- świetny moment swoją drogą) O tym, kto na listach będzie pierwszy, a kto drugi wiemy wszystko. Jaki program te osoby chcą realizować -- o tym nie wiemy nic.<br /><br />Czyżby media uznały już, że wszystko, co obiecają, lub napiszą politycy to kłamstwo i brednie, którymi nie warto sobie głowy zawracać? Czy też może programy partii to dla mediów żadna pożywka i o takich pierdołach po prostu nie ma co pisać? Jak dowodzi współzawodnictwo między PiS a PO, nie trzeba mieć programu (program PiS prezentowany w nowej kampanii sprowadza się do "zagłosuj na nas albo jesteś złodziejem"), ważne, żeby głośno krzyczeć i organizować dużo konferencji prasowych.<br /><br />Smutny to obraz i -- co najgorsze -- chyba prawdziwy. Program PiS już zacytowałem. Program PO brzmi "zagłosuj na nas albo PiS wygra". Program LiD -- pewnie też jakoś brzmi, ale kto by się tym interesował? Ważne, że to postkomuchy i ateusze, czyli źli Polacy. (Aż dziwne, że te swoje 10% ciągle mają.) Nieważne, że do grona komunistów zalicza się aktualnie np. Frasyniuk, i tak wszyscy wiemy swoje. Program Samoobrony? "Proszę, nie odbierajcie nam koryta." Program LPR? "Sieg heil i z Unią precz. Aha, no i nie odbierajcie nam koryta." Chyba najlepiej na tym tle wypada PSL ze swoim "PSL = Normalność", nawet osoba tak nielubiąca wyrazu "normalność" jak ja po dwóch latach PiSpektaklu czuje pewien powab tego pustego hasełka. No i warto docenić, że Pawlak już dawno temu przewidział, że programy wyborcze skrócą się do kilku słów, własny zredukował do jednego wyrazu i teraz nawet PiS mu nie podskoczy, oni mają całe zdanie. Prawdziwe, czy nie, o to mniejsza...<br /><br />Smutny to obraz i potwierdzający moją tezę, że dla Polski nie ma szans na -- ahem -- normalność w najbliższych kilku dekadach. Dzięki aktualnie obowiązującej ordynacji nowe ugrupowanie, pozbawione medialnych "gwiazd" typu Rokita, Kaczyński czy inny Miller nie ma szans zaistnieć w mediach. Same zaś gwiazdy podróżują z lewej na prawą stronę sceny politycznej (a określenia "lewa" i "prawa" są tu nader metaforyczne), ogłaszają dramatyczne odejścia i spektakularne powroty, jedne i drugie oczywiście dla dobra Polski. A co to ma wspólnego z przyszłością kraju, z którego w ciągu kilku lat wyjechały dwa miliony ludzi? Nic. Że zacytuję, przekornie, <a href="http://blog.rp.pl/blog/2007/09/17/igor-janke-wojna-na-leki-i-emocje/">Igora Janke</a> -- <span style="font-style: italic;">"Kampanie PiS i PO odwołują się wyłącznie do emocji i serc. Nasze umysły nie są na razie niepokojone. To nie jest żadna poważna rozmowa o Polsce."</span> Ale czy aby na pewno warto rozmawiać? Czy w ogóle ktoś chce tej poważnej rozmowy słuchać?Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-33754801320599363652007-09-15T12:01:00.000+02:002007-09-15T12:10:57.431+02:00Dlaczego PO przegra wybory......nie, nie przez odejście Jana Marii Władysława Rokity herbu Margines, ani nie przez to, że Nelly Rokita postanowiła zostać doradczynią prezydenta. Od dawna jestem przekonany, że osoby głosujące na Rokitę głosowały na POPiS i jego odejście daje nam może nie gwarancję, ale silny sygnał, że POPiSu nie będzie -- a to może Platformie notowania wyłącznie podnieść. Przez coś zupełnie innego:<br /><blockquote>Dzisiaj w Gnieźnie konwencja wyborcza PO - oficjalne otwarcie jej kampanii. [...] W o godz. 11 politycy PO wezmą udział w mszy świętej w katedrze gnieźnieńskiej, złożą kwiaty pod pomnikiem Bolesława Chrobrego. [...] W części nieformalnej wystąpią Stachursky, Tomasz Lipiński i zespół Feel.</blockquote>Tak, kochani, oto prosta droga do zwycięstwa Platformy, liberalnej partii wykształciuchów, przeciwnej zbyt bliskim więzom Kościoła z państwem: najpierw msza, potem Stachursky. To już LiD się prędzej uczy.<br /><br />Skoro o tym mowa, zauważyłem u siebie ciekawą ewolucję; 2 lata (i więcej) temu nie do pomyślenia byłoby dla mnie zagłosowanie na kogoś, kto był, na przykład, oficerem SB. Teraz już rozważałbym taką opcję. Jest to skutek polityki PiS, zgodnie z którą ten, kto nie z nimi, to ZOMO -- jeśli oficerowie SB, Adam Michnik i Stefan Meller to takie samo zło, to znaczy, że to SB nie mogło być aż takie złe... A na kogo zagłosuję tak naprawdę? To ciągle zależy od kształtu list wyborczych LiD. Jeśli będą na nich Miller, Dyduch, Oleksy i Janik, będę mieć duży problem. Jeśli ich nie będzie, problemu też nie będzie. Wczoraj myślałem, że Platforma bez Rokity może być pomysłem interesującym, ale po przeczytaniu programu konwencji w Gnieźnie mi przeszło.Oliveiranoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-18794083.post-9200185399193949272007-09-13T22:02:00.000+02:002007-09-13T22:05:31.043+02:00Dla tych ze złudzeniami...<blockquote>Siedzący na stoliku poseł PiS, wznosząc toast, plami winem perłową koszulę. - My swoje przystawki już zjedliśmy, wy zjecie swoje i będzie jak w Ameryce!<br />- Za Amerykę! - chór lekko już zachrypniętych głosów płynie przez otwarte okno hotelu poselskiego razem ze smugami tytoniowego dymu. Za oknem cieplutka noc, w pokoju wręcz gorąco: prawie 10 mężczyzn na 15 metrach kwadratowych: dwóch z Platformy, reszta to PiS.<br /><br />- Trochę jak w akademiku, co? - PiS-owski poseł z Wybrzeża, już bez krawata i jednego buta, częstuje dietetycznymi wafelkami. - Trzeba odreagować i alleluja! [...] Platforma wygra, my wygramy, potem znowu oni. Jeszcze będą polscy Republikanie i polscy Demokraci. I tak zostanie na sto lat!<br /><br />- Sto lat! Sto lat! - podchwytują trzej koledzy posła próbujący gwałtownie dźwignąć się z tapczanu do kolejnego toastu.<br /><br />Rozpoczętą pieśń przerywa brzęk butelek.<br /><br />- No i się wylało, nie mówiłem?! - najszybszy z parlamentarzystów próbuje pochwycić zielone flaszki, z których wypływa spienione piwo.<br /><br />Jest sobota 8 września. <a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4474749.html">Niespełna cztery godziny temu rozwiązał się Sejm</a>. [...]<br /><br />- Ja... bardzo... ep! Proszę panów, ja dzwonię w sprawie do okręgu... dzwonię. Po kogoś... czekam. Czy tu jest zasięg wyłączony?<br /><br />- Możemy panu pomóc wykręcić numerek.<br /><br />Parlamentarzysta potrząsa głową i opiera się o szlaban.<br /><br />- Nieeee... Mnie nie trzeba pomóc, ja wam mogę... pomóc zawsze.<br /><br />- Dziękujemy. Ale to chyba panu bardziej pomoc potrzebna.<br /><br />Poseł łypie na nas nieco podejrzliwie. - Nie róbcie sobie jaj z pogrzebu, co? Mnie ryba zaszkodziła zimna... Jeszcze będą... pozytywy.<br /><br />Komórka spada na chodnik i rozpada się na trzy kawałki. Poseł próbuje je zebrać, po trzeciej nieudanej próbie pozwala sobie wreszcie pomóc. Składamy telefon do kupy, nasz nowy znajomy chowa go do kieszeni jasnej marynarki. Odprowadzamy posła do hotelu.<br /><br />- Przekroczymy jeszcze próg, przekroczymy. To wszystko przez to, że było za dużo tego "my" i "wy"... Rozumiesz? Za mało zgody... W poprzedniej ka-ka-kadencji było więcej... więcej zgody.<br /><br />- A teraz co? Nic miłego się nie zdarzyło w kadencji? - pytamy uprzejmie.<br /><br />- Tam - tego... Są przyjemne chwile, to ktoś imieniny ma, nie? Ale mnie się rozchodzi o pracę. Za mało jest spotkań w regionie, nie? A dużo spotkań trzeba. Teraz do, do, duu... Przeeepraszam. Ep! Teraz będzie więcej spotkań, panowie. Więcej spotkań w regionie. Trzeba z ludźmi. Do ludzi trzeba. Ba-ardzo wam dziękuję. Przepraszam. Dziękuję.<br /><br />- Też dziękujemy.</blockquote>Oliveiranoreply@blogger.com