tag:blogger.com,1999:blog-159718602008-07-25T23:36:02.174+02:00Kronika Novus OrdoWiedholdnoreply@blogger.comBlogger1171125tag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-46860565662072684612008-07-25T23:09:00.006+02:002008-07-25T23:36:02.194+02:00Większość niemieckich biskupów sprzeciwia się papieżowi Benedyktowi XVI<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;"><a href="http://summorum-pontificum.de/vorort/pse_08_1">Oświadczenie</a> prasowe Inicjatywy Pro Sancta Ecclesia w I rocznicę Summorum Pontificum z 10.07.08 zamieszczone m.in. w niemieckim dzienniku Frankfurter Allgemeine Zeitung.</span><br /><br />Przed rokiem papież Benedykt XVI uznał tradycyjną Mszę św. za nadzwyczajną formę rytu rzymskiego. Miał on nadzieję, że zawarte w niej sacrum wpłynie na ożywienie formy z 1969 r.<br /><span style="font-weight: bold;">„To, co dla poprzednich pokoleń było święte, również dla nas pozostaje święte i wielkie i nie może być nagle całkowicie zakazane lub, tym bardziej, uznane za szkodliwe. Wszystkim wyjdzie na dobre zachowanie bogactw, które wzrastały w wierze i modlitwie Kościoła i przyznanie im należytego miejsca.”</span><br />Większość niemieckich biskupów sprzeciwiła się jednak papieżowi i odmawia niemal wszystkim katolikom udziału w tej formie Mszy św., mimo iż składają oni stosowne prośby zgodnie z zapisami Motu proprio.<br />Pomimo tego, że papież ustanowił Komisję Ecclesia Dei organem wykonawczym i uznał za nieważne, wszystko to co mogłoby być przeciwne Motu proprio, Konferencja Episkopatu Niemiec przyjęła „Wytyczne”, które są sprzeczne z rzymskim dokumentem.<br />Wytyczne określają, że niedzielna Msza św. w tradycyjnej formie nie może być sprawowana w miejsce Mszy św. w formie z 1969 r. Ten zapis jest sprzeczny z opinią Przewodniczącego Komisji Ecclesia Dei, kardynała Hoyosa, który stwierdził, że było „najlepiej, jedną z niedzielnych Mszy św. w każdej parafii” w tej formie celebrować.<br />Ponadto biskupi zastrzegli sobie, na podstawie tych Wytycznych, udzielanie zezwoleń dla grup wiernych z różnych parafii. Na to kard. Hoyos: „Dlaczego miałby to być problem, jeśli są to ludzie z innych parafii? Jeśli się spotykają, stanowią stabilną grupę”.<br />W Niemczech udzielane zostają w związku z tym „zezwolenia” tylko na Msze św. w dni powszednie lub sporadycznie na Msze św. niedzielne w niedogodnych dla rodzin godzinach popołudniowych lub wieczornych.<br />Wielodzietne rodziny i starsi wiekiem wierni, bywają nawet zmuszani przez Kurie diecezjalne do przemieszczania się dziesiątki lub setki kilometrów, jeśli chcą uczestniczyć regularnie w niedzielnych Mszach św. w tej formie.<br />Kapłani donoszą nam o presji wywieranej przez Kurie, w przypadku gdyby chcieli spełnić żądania wiernych, do czego są oni przecież zobowiązani ze strony Rzymu. Kard. Hoyos: „Jest to szczególnie godne ubolewania, jeśli kapłanom poprzez restrykcyjne przepisy prawne, które zostały wydane w sprzeczności z intencjami papieża i prawem Kościoła, uniemożliwia się celebrowania Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego”.<br />Poza tym wiele Kurii wymaga dostarczenia nazwisk i adresów osób ubiegających się o zezwolenie i nie zadawala się przedstawieniem sytuacji przez proboszczów. Większość takich wiernych – szczególnie zaangażowanych w kościelnych organizacjach – obawia się znalezienia na czarnej liście. Udokumentowany jest przypadek, w którym Kuria, „w związku z podpisami sygnatariuszy” chce się przekonać o ich „silnej woli”.<br />Dlatego nasze Związki, stosownie do papieskiego Motu proprio, skierowały do Komisji Ecclesia Dei ponad 50 grupowych petycji wraz z prośbą o spełnienie zawartych w nich postulatów.<br /><span style="font-weight: bold;">Apelujemy do niemieckich biskupów, aby porzucili swój sprzeciw wobec obowiązującego prawa kościelnego i woli papieża.</span><br /><span style="font-weight: bold;">Apelujemy do katolików, dążcie wspólnie z nami w dalszym ciągu do tego, aby ta błogosławiona i dostojna Msza św. stała się osiągalna dla wszystkich.</span><br /><br /><div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">Quantum potes, tantum aude.</span><br /><span style="font-weight: bold;">Z całej duszy chwal Go śmiało.</span><br />(Z sekwencji Lauda Sion)<br /><br /></div><div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">„Zjednoczenie Kół Inicjatywnych Katolickiego Laikatu i Kapłanów w krajach niemieckojęzycznych"</span><br /><span style="font-weight: bold;">"Pro Sancta Ecclesia – Inicjatywa katolickiego Laikatu i Kapłanów."</span><br /></div></div>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-57334903425381734282008-07-23T21:58:00.002+02:002008-07-23T22:06:14.102+02:00Nieograniczone możliwości liturgii zreformowanej<div style="text-align: justify;">Sezon urlopowy w pełni. Dogodność odnowionej liturgii polega na tym, że można ją odprawiać z czystym sumieniem byle gdzie, byle jak, na byle czym. Poniżej msza w poczekalni na lotnisku w Seulu.<br /></div><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_yPIent74Hf8/SIeNh0WU7yI/AAAAAAAABbA/X7jT3ouyU4A/s1600-h/2bd69860bd201872.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_yPIent74Hf8/SIeNh0WU7yI/AAAAAAAABbA/X7jT3ouyU4A/s400/2bd69860bd201872.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5226301504714239778" border="0" /></a><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_yPIent74Hf8/SIeNh3gtf3I/AAAAAAAABbI/0G6MrQncZ7A/s1600-h/4bdbe08ba0201875.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_yPIent74Hf8/SIeNh3gtf3I/AAAAAAAABbI/0G6MrQncZ7A/s400/4bdbe08ba0201875.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5226301505563098994" border="0" /></a><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_yPIent74Hf8/SIeNiHS5p_I/AAAAAAAABbQ/UBAyJq9bLmI/s1600-h/b342caa66b201879.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_yPIent74Hf8/SIeNiHS5p_I/AAAAAAAABbQ/UBAyJq9bLmI/s400/b342caa66b201879.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5226301509800142834" border="0" /></a><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_yPIent74Hf8/SIeNiDX208I/AAAAAAAABbY/rAgVA9y54xw/s1600-h/dc7d68c740201880.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_yPIent74Hf8/SIeNiDX208I/AAAAAAAABbY/rAgVA9y54xw/s400/dc7d68c740201880.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5226301508747187138" border="0" /></a><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_yPIent74Hf8/SIeNiIon6zI/AAAAAAAABbg/m_6h5sHmOqQ/s1600-h/ea52200685201873.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_yPIent74Hf8/SIeNiIon6zI/AAAAAAAABbg/m_6h5sHmOqQ/s400/ea52200685201873.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5226301510159690546" border="0" /></a><br /><a href="http://www.signaly.cz/fotkyAlbum.php?albumId=9970">Strona źródłowa fotografii</a>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-19142003808959453882008-07-16T15:17:00.002+02:002008-07-16T16:03:40.429+02:00Gorąco jak w piekle<a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_yPIent74Hf8/SH31Fn2W_9I/AAAAAAAABa4/m-Px12zJSr0/s1600-h/goroco.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_yPIent74Hf8/SH31Fn2W_9I/AAAAAAAABa4/m-Px12zJSr0/s400/goroco.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5223600619764776914" border="0" /></a>Zdjęcie nadesłane przez czytelnika.Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-42942902488434784142008-07-15T08:25:00.000+02:002008-07-15T08:27:20.336+02:00Taize - fabryka indyferentyzmu<div style="text-align: justify;">Jak się okazuje, Europejskie Spotkanie Młodych w duchu Taize, które miało miejsce w Genewie na przełomie 2007 i 2008 r. oprócz wezwania do <a href="http://ekai.pl/serwis/?MID=14019">pojednania chrześcijan</a> miało też na celu ukazanie, że wiara w obecność Chrystusa w Eucharystii nie może być przeszkodą w dialogu ekumenicznym. Stąd oddawanie Mu czci nie powinno razić naszych braci bluźnierców, biorących akurat udział we wspólnym wyjeździe sylwestrowym do Szwajcarii.<br /></div><br /><div style="text-align: justify;"><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_yPIent74Hf8/SEbwbZcZoOI/AAAAAAAABZA/WtiGaq4UsR4/s1600-h/1fds_l.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_yPIent74Hf8/SEbwbZcZoOI/AAAAAAAABZA/WtiGaq4UsR4/s400/1fds_l.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5208114372577698018" border="0" /></a>W czasie spotkania uczestnicy rozważali słowa brata Alojzego brzmiące "Kiedy chrześcijanie są podzieleni, orędzie ewangeliczne staje się niesłyszalne". Skoro więc skuteczność ewangelizacji nie zależy od zniewalającej i przyciągającej siły Prawdy lecz od jakiejś absurdalnej idei powiązania w jedno wszystkich sekt, na różne sposoby fałszujących Ewangelię, bez żadnego opamiętania z ich strony, wówczas dogmat o realnej obecności Ciała Pańskiego w Eucharystii jest tylko jednym z dopuszczalnych stanowisk.<br /></div><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_yPIent74Hf8/SEbwbnHJm7I/AAAAAAAABZI/uKqbCBsoKW4/s1600-h/1fdu_l.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_yPIent74Hf8/SEbwbnHJm7I/AAAAAAAABZI/uKqbCBsoKW4/s400/1fdu_l.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5208114376246664114" border="0" /></a>Zdjęcia z <a href="http://www.fotowisko.pl/1fdu.html">albumu</a> jednej z uczestniczek spotkania Taize w Genewie.Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-3721493552577765832008-07-13T22:28:00.004+02:002008-07-13T22:49:02.585+02:00Moderniści<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Poniżej zamieszczamy przedmowę do książki "Moderniści", autorstwa o. Vincenta Maumusa, wydanej w języku polskim w 1910 r.</span><br /></div><br /><div style="text-align: justify;"><span style="font-size:85%;">Jedność nauki Kościoła jest stałym nieprzerwanym cudem. Wobec zadziwiającej zmienności umysłu ludzkiego, jego żądzy niepodległości, wobec zmian, jakim podlega umysł ludzki, pod wpływem obyczajów, poglądów, ras... stulecia ubiegając, unoszą ze sobą szczątki tego, co już nie jest a co mniemano, że będzie trwało zawsze; wobec tego powtarzam, w tej jedności i trwałości Katolicyzmu, niesposób nieprzyznać mocy Bożej.</span><br /><span style="font-size:85%;">Ta jedność zadziwia tembardziej, że trwa w tem społeczeństwie, w którem życie umysłowe jest najwięcej rozwinięte. </span><br /><span style="font-size:85%;">Gdyby Kościół był ciemnicą, do której nie przenika żaden promień światła, żeby umysł wiernych był sparaliżowany do tego stopnia, że stał się niezdolnym, do dyskusji, możnaby wytłómaczyć jedność brakiem opozycyi. Byłby to pokój, lecz pokój grobowy i milczenie śmierci.</span><br /><span style="font-size:85%;">Lecz tak nie jest.</span><br /><span style="font-size:85%;">Kościół przeciwnie jest środowiskiem, gdzie najbardziej roztrząsają zagadnienia spekulacyjne lub praktyczne, najbardziej obchodzące myśl i kierunek życia. Teologowie i filozofowie Kościoła są to badacze gorliwi, których żaden trud nie zraża, którym żadna myśl nie jest obojętną, którzy doprowadzili do doskonałości sposób dyskutowania każdego zadania, które może zająć umysł ludzki. I to jest prawdą, nie tylko dla tej lub innej epoki, ale prawdą zawsze, bo nigdzie nie dyskutowano tyle, co w Kościele, bo nigdzie życie umysłowe nie bije tak silnem tętnem, jak w Kościele.</span><br /><span style="font-size:85%;">W czasie, gdy świeccy wieków barbarzyńskich myśleli tylko o tero, żeby się bić, Kościół był szkolą, prawie o tyle, o ile świątynią i w starych klasztorach byli ludzie, którzy sądzili, że więcej waży książka, niż miecz. Jeżeli później światło się rozlało, to tylko dzięki temu, że Kościół je przechował.</span><br /><span style="font-size:85%;">Otóż wobec tego ruchu umysłowego, nigdy nieustającego, Kościół zachował niezachwianą jedność.</span><br /><span style="font-size:85%;">To tłómaczy, dlaczego Kościół tak troskliwie strzeże jedności i nie pozwala zuchwalcom targać się na ten przywilej, który jest jedną z cech jego początku Boskiego.</span><br /><span style="font-size:85%;">To też, ile razy nowe doktryny próbują zerwać jedność nauki i przerwać pasmo tradycyi kościelnej, Kościół powiada nowatorom: „Nienależycie już do mnie, bo nie macie mojej wiary, a wiara moja jest wiarą, którą mi dano i którą mi powierzono przechowywać". Kościół nie wygania z łona swego nowatorów, on stwierdza tylko, ze oni go opuścili.</span><br /><span style="font-size:85%;">Niesłusznie więc oskarżają Kościół o nietolerancyę; nie można przecie wymagać, żeby Kościół uznał za swoją — doktrynę, którą potępia. To dyssydenci sami dobrowolnie opuszczają Kościół, tem samem, że zrywają z doktryną tradycyjną.</span><br /><span style="font-size:85%;">Człowiek, któryby się wyrzekł swojej narodowości i przyjąłby inne poddaństwo, nie miałby prawa uskarżać się, że jego dawna ojczyzną nie uznaje go więcej za swego syna. Zupełnie to-samo dzieje się w Kościele względem tych, którzy zrywają z jego wiarą; nie mają prawa uskarżać się na Kościół za jego względem nich zachowanie się, które sami wywołali i uczynili niezbędnem.</span><br /><span style="font-size:85%;">Gdy wicher herezyi powieje na Kościół, opadają z drzewa owoce, które już były napół oderwane; kiedy burza rozwiewa żniwo gospodarza, „wiatr unosi” — powiada Bossuet — „tylko plewy”. Wstrząśnienia te nie naruszają jedności Kościoła, bo dobre ziarno zostaje w gumnie. Wierni nie zachwieją się upadkiem, który ich zasmuca, skupią się z tem większą gorliwością około Mistrza, który im mówi: „Zali i wy odejść chcecie?", a oni mu odpowiedzą z najżywszem przekonaniem: „Panie, do kogóż pójdziemy? Słowa żywota wiecznego masz”.</span><br /><span style="font-size:85%;">I łaska Wszechmocnego Boga, gorącość niewzruszonego przekonania, stałość w wierze, której oddano całe swoje życie, zachowują nienaruszoną i zabezpieczoną od wszelkich gwałtów niewypowiedzianą tajemnicę jedności katolickiej.</span><br /><span style="font-size:85%;">Ogólną przyczyną tych wstrząśnień, które odrywają nowatorów od środowiska jedności jest pretensya czynić lepiej, czyniąc inaczej, niż poprzednicy. Tymi poprzednikami są mężowie, którzy od czasów Apostolskich, w czasach Ojców i wielkich Doktorów, aż do najnowszych teologów, tłómaczyli i komentowali, zgodnie z nauką Kościoła, prawdy objawione; wznieśli ten wspaniały gmach, który nazywamy teologią katolicką, i który stanowi najwspanialszy wysiłek, na jaki mogła się zdobyć umysłowość człowieka.</span><br /><span style="font-size:85%;">Uczynić lepiej! Dajmy na to, chociaż taka pretensya zdradza nie zupełnie skromne ocenienie sił swoich, lecz ostatecznie, nie jest rzeczą niemożebną, bo nie wolno wytykać dowolnie </span><span style="font-size:85%;">granic postępu umysłowi ludzkiemu. Można więc przypuścić, że powstaną teologowie bieglejsi od Św. Augustyna i Św. Tomasza. Ci teologowie przyszłości, mogą zrobić lepiej; lecz jeśli zrobią inaczej, t. j. jeśli nie pójdą za wytyczną powagi Boskiej Kościoła, zaćmią może geniusz Tomasza z Akwinu, lecz nie będą katolikami.</span><br /><span style="font-size:85%;">W gruncie więc rzeczy, nie co innego, jeno przecenienie własnych zdolności, odrywa nowotwórców od jedności Kościoła. Ci, do których wystosowano Encyklikę Pascendi, nie stanowią wyjątku.</span><br /><span style="font-size:85%;">Oni są zbawieniem Kościoła i światłem świata.</span><br /><span style="font-size:85%;">Tylko tyle!</span><br /><span style="font-size:85%;">„Ojcze, słuchaj nas — wołają oni do Piusa X, — dajemy Ci sposób bardzo skuteczny, odzyskania w świecie siły moralnej, którą Kościół, niestety, utracił”.</span><br /><span style="font-size:85%;">P. Loisy powiada: „Ja pracowałem na sprowadzenie doskonalszego światła na kraj nasz, a nawet powiem na ludzkość całą”.</span><br /><span style="font-size:85%;">Skromność nie pozostawia chyba nic do życzenia!</span><br /><span style="font-size:85%;">Kiedy Św. Tomasz rozpoczynał swoją „Summa theologica", nie obiecywał rzeczy tak wielkich. Zamierzał tylko „uprzystępnić początkującym" naukę Boską.</span><br /><span style="font-size:85%;">Moderniści sięgają wyżej! Nie myli się więc Encyklika, gdy mówi, że oni „wyzuwszy się wszelkiej skromności, czynią się odnowicielami Kościoła”.</span><br /><span style="font-size:85%;">W samej rzeczy, oni chcą odnowić Kościół, ażeby zaś odnowienie nie było połowiczne, proponują zburzyć Kościół, Ci, którzy zechcą przeczytać moją książkę, przekonają się, że nie przesadzam.</span><br /><span style="font-size:85%;">Dlaczego jednak moderniści chcą odnowić Kościół?</span><br /><span style="font-size:85%;">Aby usunąć rozdźwięk między Kościołem a społeczeństwem współczesnem. I trzeba przyznać, że sposób, który wykomponowali, posiada skuteczność niezawodną. Zależy mianowicie na unicestwieniu jednego z tych dwuch współzawodników.</span><br /><span style="font-size:85%;">Samo przez się rozumie, że współzawodnikiem, który ma zniknąć, jest Kościół.</span><br /><span style="font-size:85%;">Nad odnowieniem Kościoła moderniści pracują zapomocą krytyki. Krytyka jest nauką dokumentów oryginalnych. Rozróżnia dane pierwotne od dodatków późniejszych; określa ścisłe znaczenie tekstu; odbudowywa fakty dawniejsze, oddzielając od historyi naleciałości legendarne... lecz należy dodać, że krytyka jest też sztuką wypowiadania twierdzeń, nie mających podstawy. Krytyka usprawiedliwia w zupełności tę uwagę Bossueta, że „dosyć wynaleźć słowo, które by olśniło świat, aby módz wygłosić wszystko, co się podoba, bez żadnego dowodu”.</span><br /><span style="font-size:85%;">Dziwną jest rzeczą, jaki wpływ wywierać mogą słowa. Bywają słowa, które jakby paraliżowały zdolność sądzenia i wrodzoną potrzebę dowodów przekonywających. Skoro je wymówiono, zrzeka się prawa kontroli i uchyla się, jak przed wyrocznią, której się nie godzi zaprzeczać, a nawet dyskutować. Szczególniej jeśli te słowa mają pozór buntu przeciw powadze dotąd szanowanej, to ich potęga magiczna jeszcze się powiększa, bo panuje nad wszystkimi, a ich jest legion, którzy mniemają, że wszelka opozycya jest oznaką wyższości.</span><br /><span style="font-size:85%;">Otóż, ten wyraz „krytyka” ma to szczęście, że samo przez się stanowi cały systemat, cały program, i schlebia miłości własnej tych, którzy mniemają, jak powiada Bossuet, „że to jest oznaką wielkiej zdolności i wielkiej wiedzy, skoro się nie podziela opinii ogółu”.</span><br /><span style="font-size:85%;">Encyklika „Pascendi” wskazuje w szeregach modernistów „księży ze zgoła niewystarczającem wykształceniem filozoficznem i teologicznem”.</span><br /><span style="font-size:85%;">Trzeba przyznać, że Modernizm uczynił spustoszenie w klerze. W tem właśnie leży największe niebezpieczeństwo nowego błędu: „A jeśli sól zwietrzeje, czem solona będzie?". Jeżeli ci, którzy, dzięki posłannictwu swemu, winni są głosić wiernym słowa życia, będą siali ziarno śmierci, zło się rozszerzy i samo się pogłębi.</span><br /><span style="font-size:85%;">Otóż listy p. Loisy nie pozwalają wątpić o tem, że wielu z księży uległo zarazie.</span><br /><span style="font-size:85%;">W liście do jednego z przyjaciół powiada p. Loisy, że pisał do Ojca Świętego i pisze: „Co do mnie, to się poddaję sądowi, jaki wyda o moich pismach Kongregacya Ś-go Officium, i dodaje: „Wzgląd na to, że wielu młodych księży wszelka katastrofa mogłaby przerazić, wykoleić, albo skompromitować, spowodował mnie do napisania tego listu. Profesor Seminarium, któremu napisałem, że najbardziej życzę sobie, żeby nikt nie był skompromitowany z mojej winy, odpisał mi: „Niestety, jak dużo już jest takich skompromitowanych, których przyszłość zależy jedynie od tego, co się stanie z wami. Trzech innych księży pisało do mnie dzisiaj, jeden prosi mnie o rozwiązanie wątpliwości, które go dręczą drugi wyraża mi swoje współczucie; trzeci swoje oburzenie na to, co mnie spotyka. Co się stanie z tymi wszystkimi, jeżeli moje stanowisko w duchowieństwie upadnie?"</span><br /><span style="font-size:85%;">Ciężki smutek ogarnia człowieka po przeczytaniu tego listu, który wykazuje, na ile duchowieństwo francuskie dało się uwieść. Mam nadzieję wprawdzie, że są to tylko wyjątki, lecz ostatecznie liczba księży, uwiedzionych doktrynami modernistów, musiała być dosyć znaczna.</span><br /><span style="font-size:85%;">Przyczynę złego, oprócz wyżej wskazanych, upatruje Encyklika w niedostatecznem wykształceniu filozoficznem i teologicznem.</span><br /><span style="font-size:85%;">I rzeczywiście, trzeba bardzo słabego wykształcenia filozoficznego i teologicznego, żeby dusza kapłana mogła stawić tak marny opór napadom modernistów. Trzeba nadto, żeby grunt był już bardzo podminowany przez tę szkodliwą filozofię, która pod pretekstem reagowania na doktryny tradycyjne, wykoszlawiła działalność umysłu w samych źródłach.</span><br /><span style="font-size:85%;">Tej bowiem filozofii subiektywnej należy przypisać twierdzenia takie, jak to: „Dogmaty powstałe z formuły abstrakcyjnej doświadczenia chrześcijańskiego (des dogmes nes de la formulation abstraite de l'experience chretienne); Kościół zorganizowany dla potrzeby wiernych; sakramenty, wytworzone z konieczności złożenia w obrządkach zewnętrznych, trwałej pamiątki odkupienia i udzielenia, za pomocą zmysłów, jej niezatracalnych owoców: wydają się jakby warunki niezbędne, dla zlania się dusz w jednem życiu religijnem”.</span><br /><span style="font-size:85%;">A więc „sumienie chrześcijańskie", t. j. ostatecznie myśl chrześcian, utworzyła dogmaty, skoro one z niej powstały?</span><br /><span style="font-size:85%;">Oto jeden z zasadniczych błędów modernizmu: myśl chrześciańska stworzyła Chrystyanizm! Jest to krańcowy subjektywizm; jest to także przeczeniem wszelkiej interwencyi zewnętrznej i nadnaturalnej Boga w dziele najdoskonalszej Religii.</span><br /><span style="font-size:85%;">Jeśli niezdrowa filozofia przygotowała drogi modernizmowi i ułatwiła mu dostęp aż do świątyni, to lekarstwem na to jest powrót do tej filozofii, która jest naturalnie prawowierną, ponieważ jest naturalnie rozumną, bo nie obraża zdrowego sensu, i ponieważ jej metoda, wolna lecz pewna, chroni ją od wszelkich niespodzianek; jednem słowem, powrót do scholastyki.</span><br /><span style="font-size:85%;">W sprawie ocenienia filozofii wzgląd na daty mało ma znaczenia. Scholastyka będzie lepszą lub gorszą nie dla tego, że jest dawniejszą, niż doktryny nowsze, taksamo jak te ostatnie</span><br /><span style="font-size:85%;">nie będą lepsze od scholastyki dlatego tylko ze są nowsze. Cała kwestya zależy na tem: gdzie jest większa suma prawdy? gdzie najodpowiedniejsze wyjaśnienie zadania? gdzie jest metoda mędrsza i pewniejsza? gdzie są dowody najbardziej przekonywające? Jednem słowem, która filozofia odpowiada najbardziej wymaganiom umysłu człowieka?</span><br /><span style="font-size:85%;">Co do mnie, jestem przekonany, że ktokolwiek zechce porównać obie filozofie, bez wahania wypowie się na korzyść filozofii scholastycznej.</span><br /><span style="font-size:85%;">Pod każdym względem byłoby bardzo pożądanem, żeby powrócono do filozofii scholastycznej. Umysły, karmione tym pokarmem zdrowym a silnym, byłyby gruntowniejsze, a tem samem bardziej niezachwiane w ich wierze. Toteż Kościół, zalecając filozofię Ś. Tomasza, ma na względzie nietylko ochronę wiary, lecz jednocześnie chce przyjść z pomocą rozumowi, bo doktryny nowoczesne przynoszą nie mniej szkody rozumowi, jak wierze.</span><br /><span style="font-size:85%;">Moderniści więc zamierzyli zbliżenie Kościoła i społeczeństwa obecnego; w tym celu poświęcili Kościół, co bezsprzecznie ułatwia zadanie. I mają czoło wydawać siebie za spadkobierców doktryn scholastycznych. „Św. Tomasz — powiadają oni — jest szczerym modernistą swego czasu, jest człowiekiem, który, zadziwiającym wysiłkiem wytrwałości i geniuszu, kusił się o zjednoczenie wiary i umysłu ówczesnej epoki, i my jesteśmy prawdziwymi spadkobiercami scholastyki, prowadząc w dalszym ciągu jej najszlachetniejsze wysiłki: mianowicie rozwijając zdolność Kościoła zastosowania religii chrześciańskiej do zmiennych form filozofii i kultury wogóle”.</span><br /><span style="font-size:85%;">Trudno bardziej fałszować fakty. Ś-ty Tomasz uchrześcianił myśl Aristotelesa, — moderniści chcą zlaicyzować myśl chrześciańską; Św. Tomasz dał na usługi Kościoła współczesną filozofię, —moderniści chcą nagiąć wiarę do zachcianek filozofii nowożytnych. Św. Tomasz jest przedewszystkiem wierny tradycja, głos jego jest wiernym oddźwiękiem wieków chrześciańskich, — moderniści pysznią się z tego, że wprowadzają coś nowego, a co do tradycyi, to zachowali chyba tradycyę wieży babel.</span><br /><span style="font-size:85%;">Gdy Moderniści mówią, że chcą pogodzić Kościół z myślą, ze społeczeństwem współczesnem, winni być ściślejsi, bo myśl i społeczeństwo nie są synonimami.</span><br /><span style="font-size:85%;">Myśl współczesna, jest to termin bardzo niewyraźny, i może być bardzo rozmaicie rozumiany. Dla jednych myśl współczesna jest zaprzeczeniem wszelkiej idei religijnej; dla innych jest to antagonizm, niezbędny między teraźniejszością a przeszłością; dla innych znowu, myśl współczesna jest to idea filozoficzna, gdy dla innych — teorya socyalna. Są wreszcie tacy, dla których myśl współczesna jest czemś tak bardzo chwiejnem, że nie można jej ani należycie określić, ani zkrystalizować w jakąś formę stałą. Prawdopodobnie ci ostatni są najbliżsi prawdy.</span><br /><span style="font-size:85%;">Stąd wynika wniosek, że pojęcie modernistów, co do myśli współczesnej, jest wielce nieuchwytnem.</span><br /><span style="font-size:85%;">Co zaś do społeczeństwa współczesnego, jest to pojęcie zupełnie wyraźne i ściśle określone. Jest to społeczeństwo zrodzone z konwulsyi, wstrząsających Francyę w ostatnich latach XVIII stulecia, zbudowane na tych zasadach prawa publicznego, które dzisiaj są przyjęte prawie powszechnie.</span><br /><span style="font-size:85%;">Jeżeli moderniści chcą pojednać Kościół z tem właśnie społeczeństwem, biorą się do tego zapóźno, bo już oddawna Kościół zawarł traktat z tem społeczeństwem, i uczynił to Kościół nie zrzekając się ani joty z prawa świętego, nie czyniąc ustępstwa z najmniejszej cząstki prawd, powierzonych mu do przechowania; uczynił to nie sprzeniewierzając się samemu sobie, ani swoim zasadom, ani tradycyi, uczynił wierny swemu prawu zasadniczemu, które mu każe być katolickim.</span><br /><span style="font-size:85%;">Tak, Kościół jest katolicki! Działalność jego nie ściąga się do jednego wieku, jednej epoki, jednego społeczeństwa, jednego narodu; niema ona innych granic, tylko te, które mierzą czas i przestrzeń. Kościół jest to dom Boży o drzwiach zawsze otwartych, bo każdy ma prawo wejść doń; jest źródłem wody żywej, u którego ma każdy prawo ugasić pragnienie; jest to dar, który Bóg uczynił całej ludzkości, i nikt niema prawa zniżyć jego do poziomu i interesów poszczególnych, z krzywdą dobra nadnaturalnego wszystkich.</span><br /><span style="font-size:85%;">Jak Boski nasz Zbawiciel, ukoronowany koroną cierniową, chciał umrzeć z rozportartemi ramionami i z bokiem otwartym, tak Kościół wznosi swoje ramiona nad światem, aby mu błogosławić. Ma on serce przebite, i ta rana krwawi ciągle, ponieważ jest krwawą Hostją, która bez przerwy ofiaruje się Bogu za nas; jest on uwieńczony cierniami, które Mu wbijają ci, co zapoznają Jego dobrodziejstwa i Jego miłość.</span><br /><span style="font-size:85%;">Pokój między Kościołem a społeczeństwem nastąpi wtedy, kiedy studya poważne rozwieją zasłonę uprzedzeń, przez które społeczeństwo patrzy na Kościół, bo Kościół zawsze żąda pokoju, i nie czekał na rady garstki zbuntowanych.</span><br /><br /><span style="font-weight: bold;font-size:85%;" >O. Maumus, Moderniści, Z drugiego wydania przetłómaczył Ks. Dr. Jan Żochowski. Warszawa 1910, s. 5-17 (Przedmowa).<br /></span><div style="text-align: right;"><span style="font-size:85%;">Pisowni celowo nie uwspółcześniono.</span><br /></div></div>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-63443578062284813232008-07-11T13:10:00.006+02:002008-07-11T13:42:06.221+02:00Jezuici kształcą młodzież, która nie wyznaje już katolickiej wiary<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Zuzanna Radzik - teolog, publicystka, absolwentka Papieskiego Wydziału Teologicznego "Bobolanum" w Warszawie, prowadzonego przez jezuitów w artykule z Tygodnika Powszechnego, pt. </span><a style="font-weight: bold;" href="http://www.ckid.pl/content/view/250/35/">Katolickie rozdwojenie jaźni</a><span style="font-weight: bold;"> przyznaje, że wiara katolicka jest nie do pogodzenia z ideologią, którą nasiąkła studiując na tej jezuickiej uczelni:</span><br /><br />"Zostało już powiedziane, że to sposób modlitwy jest odzwierciedleniem tego, w co wierzymy i jak postrzegamy świat. Nie jest tajemnicą, że ryt trydencki nie jest przeznaczony tylko dla miłośników łaciny i liturgicznych tradycji, ale wiąże się ze sposobem widzenia świata i Kościoła. Inne słowa modlitwy oddają inny światopogląd. Czy w przypadku mszału przedsoborowego byłby to światopogląd, w którym mieszczą się nie tylko obraźliwe określenia Żydów, ale też nazywanie innych chrześcijan schizmatykami i heretykami oraz wzywanie do nawrócenia pogan (czyli wyznawców innych religii), które zachowane zostało w aktualnie dopuszczonym rycie? Obecność takich modlitw w Kościele zaangażowanym w dialog międzyreligijny i w dobie ekumenizmu skłania do stawiania pytań.<br />Niepokój spowodowany tak rozdwojoną liturgią wiąże się nie tylko ze stosunkiem do Żydów. Chodzi o to, w co wierzymy, modląc się wedle przed- i posoborowego mszału. I czy aby na pewno wierzymy w to samo."<br /><br /><span style="font-weight: bold;">Dramat młodzieży, która wpadła w szpony posoborowych następców sławnego zakonu św. Ignacego Loyoli, jest bardzo poważny. Indoktrynacja, której zostali poddani, każe stawiać im pod znakiem zapytania nawet sens wiary w Pana Boga:</span><br /><br />"Przekonanie o jedyności i powszechności zbawczej Chrystusa nie musi być nierozłącznie związane z pragnieniem lub działaniem nastawionym na nawrócenie Żydów. Można powiedzieć, że Żydzi nie wierząc w Jezusa będą przez niego zbawieni przez wzgląd na przymierze, które w naszym pojęciu zawarł z nimi Trójjedyny Bóg. To nie jest równoległa droga zbawienia, bo w istocie wiedzie przez Chrystusa. Jedyną misją, jaką wobec Żydów miałby prowadzić Kościół, byłby dialog, dawanie świadectwa życiem i wspólną pracą dla Królestwa Bożego."<br /><br /><span style="font-weight: bold;">21 lipca minie 235 lat od wydania przez papieża Klemensa XIV breve </span><span style="font-style: italic; font-weight: bold;">Dominus ac Redemptor noster</span><span style="font-weight: bold;">, likwidującego zakon jezuitów. Niech ta rocznica zmusi nas do refleksji, że decyzja papieża </span><span style="font-weight: bold;">jakkolwiek wówczas przedwczesna</span><span style="font-weight: bold;">, nie byłaby dzisiaj pozbawiona słuszności.</span><br /></div>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-20759858470444931292008-07-11T09:59:00.003+02:002008-07-11T10:06:37.707+02:00Klub Inteligencji "Katolickiej"Czyli cytat w sprawie "<a href="http://wyborcza.pl/1,76842,4555963.html">nagonki</a> na panią Alicję 1.0E+03". Komentując głosy katolików domagających się uchylenia wyroku ETS obciążającego państwo polskie odszkodowaniem za narodzenie dziecka, które "zgodnie z prawem" powinno być zamordowane, niejaki Andrzej Wielowieyski, wieloletni sekretarz <span style="font-weight: bold;">Klubu Inteligencji Katolickiej</span> w Warszawie pisze:<br /><br /><span style="font-weight: bold;">Takie komentarze wskazują na niezwykły prymitywizm polskiej wrażliwości i brak szacunku dla kobiety. Sprawa nie ma nic wspólnego z pragnieniem ratowania każdego życia od poczęcia, nie mówiąc już o szacunku dla prawa. Bo Alicja Tysiąc miała prawo do legalnej aborcji właśnie dlatego, że spełniała jeden z warunków, kiedy ciążę można usunąć. Jest rzeczą niegodną domaganie się od niej bohaterstwa wtedy, kiedy prawo tego nie wymaga. </span><br /><br />pomódlmy się za "katolika" "inteligenta" Wielowieyskiego...Dextimusnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-27049670094747468832008-07-10T21:27:00.004+02:002008-07-10T21:32:19.833+02:00Liberał Oszajca o lewackim zakonie jezuitów<div style="text-align: justify;"><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_yPIent74Hf8/SHZit_lFKuI/AAAAAAAABao/1ri2VtaUbIM/s1600-h/res_humana_6_2001.jpg"><img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_yPIent74Hf8/SHZit_lFKuI/AAAAAAAABao/1ri2VtaUbIM/s400/res_humana_6_2001.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5221469360283265762" border="0" /></a><span style="font-weight: bold;">Przytaczamy poniżej wypowiedzi x. Wacława Oszajcy SI, pochodzące z wywiadu, jakiego udzielił ateistyczno-socjalistycznemu pismu "</span><a style="font-weight: bold;" href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,461">Res Humana</a><span style="font-weight: bold;">" (nr 6 2001). Ukazał się on również w książce "Człowiek i świat. Współczesne dylematy. Rozmowy Zdzisława Słowika", Towarzystwo Kultury Świeckiej im. Tadeusza Kotarbińskiego, Warszawa 2007, s. 249-257.</span><br /><br />"Powiem ogólniej: jeżeli ateizm, ale także i religia, jako określone światopoglądy, przestają być sposobem rozumienia świata a stają się ideologią państwa - to gotowe nieszczęście."<br /><br />"Myślę więc, że po to m. in. Pan Bóg stworzył ateistów i agnostyków, ażeby pilnowali Kościoła czy wierzących przed wchodzeniem tam, gdzie wchodzić nie powinni, zwłaszcza, że wciąż silna jest pokusa zachęcająca wielu ludzi Kościoła, lub za takich się uważających, do zawłaszczania państwa."<br /><br />"Myślę, że podstawą refleksji na ten złożony temat musi być uznanie przez wszystkie strony idei wolności religijnej."<br /><br />"Z pewnością dialog, jako sposób spełnienia misji przez Kościół w społeczeństwie pluralistycznym może być poważnie utrudniony, a może nawet wykluczony w sytuacji, kiedy katolicyzm występuje w postaci fundamentalistycznej, a wiec kiedy jest bliski wizji lefebrystowskiej, albo kiedy jest nadmiernie upolityczniony. W takiej sytuacji nie można mówić o dialogu; przed tym trzeba się jedynie bronić."<br /><br /><nasz dziennik=""></nasz><nasz dziennik=""></nasz><nasz dziennik="">"Myślę, że w płaszczyźnie kościelnej dla mnie doniosłym jest traktowanie misji Kościoła jako dialogu pomiędzy różnymi kulturami i religiami. Ta misja, określana mianem ekumenizmu, jest w istocie skierowana ku jedności kultur, religii i ludów, jedności w imię powszechnego pokoju i dobra. Na tej drodze aktami historycznymi było zarówno spotkanie w Asyżu, jak i przekroczenie przez Papieża - po raz pierwszy w dziejach - progów żydowskiej synagogi, muzułmańskiego meczetu czy świątyni buddyjskiej."</nasz><br /><nasz dziennik=""></nasz><br /><nasz dziennik="">"Jeżeli można coś jeszcze dodać, to powiem, że uchodzimy obecnie w oczach wielu za zakon lewicowy, w związku z czym nie najżyczliwszym okiem spoglądają na nas fundamentaliści katoliccy , jak i wielu ludzi prawicy. I to jest prawda o naszym zakonie. Czasami krzywdząca."</nasz><br /><nasz dziennik=""></nasz><br /><nasz dziennik="">"Ponownie muszę dziękować Panom za te słowa, tym bardziej, że słyszę raczej zarzuty, że jestem zbyt liberalny, za mało misyjny. Zapewne pozostanę już takim, jakim jestem. Od dzieciństwa i wczesnej młodości związanej z polską wsią, poprzez studia na KUL, życie nauczyło mnie, abym szanował godność własną i godność drugiego, abym dostrzegał w nim przede wszystkim to, co dobre, abym rozumiał także racje niewierzących, po to, aby wspólnie kształtować lepszy ludzki świat. W tym wszystkim, co robię, co piszę, także w formie poetyckiej, wyrażam swoje przesłanie życiowe."</nasz><br /><nasz dziennik=""></nasz></div>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-25438740041055602542008-07-08T08:53:00.004+02:002008-07-09T08:25:05.202+02:00Francuski episkopat sabotuje wizyte Benedykta XVI we Francji<div style="text-align: justify;">Jak donosi, mieszkający w Paryżu, uczestnik <a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&amp;id=1793063">Forum Fronda</a>, z okazji wizyty Ojca świętego we Francji przewidzianej we wrześniu tego roku episkopat francuski broni się rękami i nogami, żeby ten „siwy Bosz” nie przywlókł z Rzymu jakiejś tradycyjnej zarazy.<br /><br />Ceremoniarz papieski - mgr Guido Marini, który gościł w Paryżu i Lourdes w połowie czerwca zgłosił pewną ilość postulatów odnośnie przewidzianych ceremonii podczas papieskiej wizyty. M. in. przewidzenie odpowiedniej ilości cyboriów do rozdawania komunii świętej podczas Mszy papieskich, a także absolutny zakaz używania w tym celu glinianych miseczek i wiklinowych koszyczków. Poprosił też, aby koncelebransi ubrani byli w pełny strój liturgiczny tzn. ornat - dziś powszechnym we Francji strojem jest alba bez cingulum w stylu "worek na kartofle", noszona na cywilne ciuchy plus fantazyjna stuła. Jednak największy sprzeciw episkopatu budzi plan udzielania komunii przez papieża wiernym na kolanach i do ust.<br /><br />Episkopat pragnie też zachować kontrole zaproszeń na uroczystości papieskie, aby nie dopuścić do masowego udziału wiernych i księży ze wspólnot Ecclesia Dei i FSSPX. Ich średnia wieku i dynamizm na pewno nasunęłyby niektórym dziwne myśli, zwłaszcza w porównaniu ze stetryczałym Kościołem posoborowym.<br /><br />Takich punktów zapalnych jest więcej. Benedykt XVI ma m.in. dokonać inauguracji wydziału teologiczno-kulturoznawczo-dialogowo ze światem tuż obok sławnego kościoła Bractwa Św. Piusa X – St. Nicolas du Chardonnet. Może wykręci francuskim biskupom psikusa i zajrzy na chwilę?<br /></div>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-86742621671352349962008-07-06T20:22:00.004+02:002008-07-06T22:58:04.427+02:00Abp Życiński o fantazyjnych historyjkach<div style="text-align: justify;">Jak wynika z informacji przekazanej przez <a href="http://ekai.pl/serwis/?MID=15535">KAI</a>, podczas Mszy św. odprawionej w auli kard. Wyszyńskiego KUL w sobotę, w dniu 5 lipca , abp Józef Życiński stwierdził, że liturgia zreformowana przez Pawła VI nie pozostaje w żadnym związku z tradycją liturgiczną Kościoła katolickiego. Zgromadzenia, powołane przez Papieża dla kultywowania tradycji liturgicznych, nazwał muzeami, którym daleko jest "do wspólnoty ożywianej obecnością Chrystusa”. Stwierdził też, <a href="http://ministrant.krzyz.org/subdiakon.html">wbrew zdrowemu rozsądkowi</a>, że nie można dzisiaj odprawiać uroczystych Mszy św. w nadzwyczajnym rycie rzymskim, gdyż do tego potrzeba subdiakonów, a tych nie wyświęca się dzisiaj w seminariach. Dostało się także przewodniczącemu papieskiej Komisji Ecclesia Dei kard. Castrillonowi Hoyosowi, którego abp. Życiński uznał za oderwanego od rzeczywistości, opowiadającego fantazyjne historyjki, w związku z jego <a href="http://breviarium.blogspot.com/2008/06/msza-trydencka-musi-powrci-do.html">ostatnią wypowiedzią</a> dla angielskiej prasy. Abp Życiński dał to do zrozumienia zebranym podkreślając, że nie należy absolutyzować jednej tradycji liturgicznej, a marzenia o coniedzielnej Mszy w trydenckiej w każdej parafii są „zupełnie surrealistyczne”.<br />Metropolita lubelski poświęcił swoje wystąpienie pacyfikowanej od lat, niszowej mniejszości, spychanej permanentnie na obrzeża Kościoła przez wszystkich pasterzy, zatroskanych o najmniejszą z powierzonych im owiec. Podobno nie kopie się leżącego, jednak nawet sprawdzając jego tętno czy jeszcze dycha, można niby niechcący lekko go przydusić. O tym, że w polskim Kościele nie lubi się "tradycjonalistów" wiadomo wszystkim od lat. Oficjalnie nie lubi się ich dlatego, że jest to mała ale bardzo agresywna grupka. Abp Życiński dodaje, że grupka ta składa sie z narcyzów, zapatrzonych w siebie, którzy w miejsce Ewangelii i Chrystusa wprowadzają piękne szmatki, nie są więc godni by nazywać ich nawet chrześcijanami.<br />Możemy śmiało zadać pytanie - co polscy biskupi zrobili pozytywnego dla "tradycjonalistów", oprócz stosowania swoistych "Sądów Bożych"w rodzaju "jeżeli tradycyjna liturgia jest sprawą Bożą, to przetrwa wszelkie trudności"? Czy ktoś z nich, w Konferencji Episkopatu Polski zechciał gruntownie zbadać ich sytuację? Co zrobiono, aby zapobiec rozgoryczeniu setek tych młodych ludzi i zbadać przyczyny tej agresji, o której często się mówi? Czy w ogóle ktoś zaprosił "tradycjonalistów" do tego dialogu katolicko-katolickiego, o którym wspomina abp Życiński? Na wołanie o własne duszpasterstwo, czy też inne rozwiązanie pozwalające na "zagwarantowanie szacunku dla ich słusznych życzeń" (Jan Paweł II, motu proprio "Ecclesia Dei") na płaszczyźnie ogólnopolskiej, wciąż brak jest odzewu.<br />Zamiast zaproszenia do dialogu, odczuć daje się ustawiczny wzrost atmosfery wrogości i szykan. Przy tym aż nazbyt wyraźnie dostrzegalna jest dysproporcja sił i środków jakie używa się do polemiki z "tradycjonalistami". Wobec słabo zorganizowanych grup przeważnie młodych ludzi, rozbitych po wielu diecezjach w kraju, staje Episkopat Polski ze swoimi możliwościami i zapleczem. Wyolbrzymiony obraz tych stosunkowo nielicznych środowisk używa się w homiliach w charakterze przestróg i straszaków.<br />Słuchając takich kazań, jakie wygłosił abp Życiński ma się wrażenie, że tradycyjna liturgia cieszy się wspaniałą wolnością, jest obecna wszędzie tam, gdzie pojawia się potrzeba, a nawet więcej - księża oficjalnie zachęcają do zapoznawania się z jej bogactwami, a biskupi dają z góry przykład swoim zaangażowaniem i rozległą wiedzą. I tylko jacyś nienormalni maniacy, którym wciąż jest mało, walczą uparcie o zupełne już wyrugowanie liturgii zreformowanej, nie chcąc przyznać jej nawet skrawka należnego miejsca w Kościele.<br />Stykając się z takim spojrzeniem na sytuację "tradycjonalistów" ma się nieodparte wrażenie, że bardziej niż oni nie nadarzają rzekomo za duchem czasu, polscy Biskupi nie chcą wiedzieć i nie wiedzą, o co naprawdę im chodzi. Wypowiedź kolejnego hierarchy, tym razem metropolity Życińskiego jest tego kolejnym, smutnym dowodem.<br /></div>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-86457381834558021942008-07-04T15:45:00.004+02:002008-07-04T15:53:21.935+02:00Kto dzisiaj powołuje do kapłaństwa?We Francji - mass merdia... Jak donosi <a href="http://www.rp.pl/artykul/158066.html">Rzepa</a>, <b>aby skłonić młodych Francuzów do wstępowania do seminariów, diecezja w Besancon zdecydowała się na niezwykłą formę reklamy: internetowe reality show w stylu Wielkiego Brata<br /><br />„<a href="http://www.pretres-academy.com/">Akademia księży</a>” pokazuje życie codzienne trzech duchownych w wieku od 30 do 48 lat. Franck, Michel i Christoph modlą się, gotują i odprawiają mszę przed kamerami. Można zobaczyć Michela prowadzącego lekcje religii w szkole oraz Francka podczas kupowania sutann</b><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_SYA86neiR8Q/SG4qhgg9gBI/AAAAAAAABa8/5gemyzubjX8/s1600-h/FR_Untitled-1_101508a.jpg"><img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_SYA86neiR8Q/SG4qhgg9gBI/AAAAAAAABa8/5gemyzubjX8/s400/FR_Untitled-1_101508a.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5219155773321216018" border="0" /></a><b>y. Pod koniec każdego z epizodów księża dzielą się swoimi troskami w specjalnym „konfesjonale”. Program, który można obejrz</b><b>eć cztery razy w tygodniu na portalach YouTube i Dailymotion, okazał się wielkim sukcesem. Średnia oglądalność znacznie przerosła oczekiwania inicjatorów projektu. Pierwsze dwa odcinki 21 czerwca obejrzało ponad 160 tysięcy internautów. Diecezja otrzymała setki listów od młodych ludzi, którym program pomógł w podjęciu decyzji o studiach kapłańskich.<br /><br />„Dziękuję za ten program. Pomógł mi podjąć decyzję w chwili, gdy powołanie dojrzewa w moim sercu” – pisze Anthony z Montpellier.<br /><br />Właśnie o to chodziło producentom. – <span style="color: rgb(255, 0, 0);">Większości młodych ludzi kapłaństwo kojarzy się z ciężką pracą i wyrzeczeniami. Chcieliśmy im pokazać, że się mylą</span>, i udało nam się! – cieszy się kierownik diecezjalnego biura ds. powołań ksiądz Eric Poinsot. Jego zdaniem nie oznacza to, że liczba powołań teraz dramatycznie wzrośnie. – Wystarczy, że dzięki programowi dwie osoby zdecydują się na kapłaństwo. To byłby już wielki sukces – mówi duchowny.</b><br /><br />Pomyśmy dziś przy wieczornej modlitwie o francuskich kapłanach-degeneratach, aby Duch Święty przypomniał im,na czym polega kapłaństwo katolickie.Dextimusnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-87722259117583614832008-07-04T13:57:00.000+02:002008-07-04T13:57:44.648+02:00Trudności w dialogu tradycyjno-reformistycznym<div style="text-align: justify;">Stykając się ze szczególnie aktywną ostatnio w Kościele opozycją przeciwko liturgii tradycyjnej, możemy zaobserwować, że wśród jej zagorzałych przeciwników są praktycznie w 100% ludzie, którzy albo dawno ją zapomnieli, albo bardzo niewiele wiedzą na jej temat. Jednocześnie wśród zagorzałych orędowników jak najszerszego upowszechniania katolickich tradycji liturgicznych są w 100% ludzie, którzy bardzo dobrze poznali liturgią odnowioną, stykając się z nią z konieczności na co dzień. Z tego powodu bardzo trudno jest między tymi dwoma grupami nawiązać jakikolwiek sensowny dialog. Ciężko jest po prostu rozmawiać z kimś o czymś, co jest mu zupełnie obce.<br />W takim podejściu wyraża się równocześnie zdecydowana przewaga intelektualna i empiryczna obrońców tradycji liturgicznych Kościoła. Nie ważne bowiem jakie stopnie naukowe posiadałby niewidomy od urodzenia starzec, bo i tak nie mógłby równać się w dyskusji o kolorach z widzącym dzieckiem.<br />Niedouczenie liturgiczne implikuje także o wiele dalej idące skutki. Wrogowie Mszału św. Piusa V nigdy nie sięgają po argumenty najważniejsze dla chrześcijan. Dla nich stara liturgia nie jest zła, dlatego że oddala człowieka od Boga, wpływa ujemnie na jego pobożność, osłabia wiarę, czy zagraża zbawieniu. W ogóle niepewność zbawienia kogokolwiek jest dla przeciwników dawnego Mszału kompletnie abstrakcyjnym problemem. Posługują się oni za to argumentami zupełnie pozareligijnymi, takimi jak np. szybkość, atrakcyjność, łatwość, dowolność, czy różnorodność liturgii. Formy Mszy św. nie oceniają w relacji do Pana Boga, lecz do człowieka. Nie analizują liturgii pod kątem wiary katolickiej lecz w stosunku do niemalże dogmatyzowanej reformy liturgicznej lub Soboru Watykańskiego II.<br />Reformiści, atakując "starą" Mszę św., powołują się także z upodobaniem na kryterium postępu - kroczenie naprzód przeciwstawiane jest przez nich wracaniu się wstecz. Liturgia nie jest wg nich doskonalsza dzięki zgodności z Tradycją lecz wbrew Tradycji, która traktowana jest pejoratywnie, jako coś co nakłada na nią zbyt krępujące więzy.<br />Liturgia św. Grzegorza Wielkiego i św. Piusa V staje się w takim rozumieniu niepełna. Jest bowiem swoistą niewolnicą Tradycji, gdyż kształtowała się w czasie prowadzenia przez Kościół różnorakich sporów religijnych z heretykami. Skutkiem tego, liturgię tradycyjną cechuje przesadne akcentowania różnic, zamiast wolne od uprzedzeń odkrywanie jej prawidłowego kształtu niezależnie od ludzkich podziałów.<br />Dawniej można było spotkać się z twierdzeniem, że dzięki herezjom wiara katolicka mogła pełniej się rozwinąć i wyraźnie formułować swoje dogmaty. Dzisiaj mówi się raczej o tym, że przez herezje, którymi niesłusznie określano różne opinie teologiczne, wiara katolicka ulegała wypaczeniu, zbytnio akcentując przeciwieństwa, zamiast wypośrodkowywać swoje twierdzenia.<br />Potężne skutki związane z zastąpieniem tradycyjnej liturgii, liturgią unowocześnioną widać nie tylko w kościele, gdy osoby uczestniczące w niej pierwszy raz nie bardzo wiedzą jak się zachować. Jest to wina wyłącznie zaniedbania edukacji i odpowiedniej katechezy. Ogromne skutki wiążą się przede wszystkim z upadkiem wiedzy liturgicznej i wywróceniem do góry nogami świadomości znaczenia tego, czym jest sama liturgia.<br /></div>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-76926328139330703012008-07-03T21:54:00.004+02:002008-07-04T00:13:11.356+02:00Matka Boża od Neonówek<a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_SYA86neiR8Q/SG0u0Q7NZbI/AAAAAAAABa0/N7fUZxToDao/s1600-h/bezreki-bandyta-.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_SYA86neiR8Q/SG0u0Q7NZbI/AAAAAAAABa0/N7fUZxToDao/s400/bezreki-bandyta-.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5218879018623657394" border="0" /></a>Na powyższe żenujące ustrojstwo natknąłem się dzisiaj w Krapkowicach (woj. opolskie) w kościele p.w. Ducha Świętego. Proponuję w kolejnych wersjach rozwojowych urządzenia zastąpić jarzące się neonówki - bursztynowymi diodami świecącymi w kształcie serduszka (mniejsze zużycie prądu, więcej zostanie na budowę domu parafialnego) oraz odgrywać po wrzuceniu monety zapowiedź z głośnika: Bóg zapłać! (w intonacji zależnej od wrzuconego nominału). Jak szaleć, to szaleć!<br /><br />To jest właśnie całe posoborowie - zamiast rzeczywistych symboli - same atrapy. Boć i posoborowie jest atrapą katolicyzmu. Z zewnątrz pozłota, a w środku pusto.<br /><br />----<br /><br />Czytelnicy naszego forum zasugerowali, aby neonówki zastąpić wyświetlaczem na wściekłych :-) kryształach, na którym - po wrzuceniu monety - ukaże się tak dobrze znany z forów internetowych...<br /><span style="font-size:180%;">[']</span>Dextimusnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-91974793114897699192008-07-02T14:39:00.003+02:002008-07-03T09:04:08.636+02:00Tygodnik Powszechny alarmuje: Księża wypną się do wiernych plecami!<div style="text-align: justify;">Gdy poruszany bywa w publicznej dyskusji temat tradycyjnej liturgii Kościoła, niemal za każdym razem można wyczuć swoistą blokadę intelektualną, która dotyka wszystkich popularnych "watykanistów", służących swoim głosem rozsądku we wszelkiego rodzaju mediach. Przykład takiej blokady mieliśmy nie-przyjemność spotkać np. w artykule Józefa Majewskiego, zamieszczonym w Tygodniku Powszechnym, pt. "<a href="http://tygodnik.onet.pl/32,0,8838,3,artykul.html">Piotrowa łódź zmienia kierunek</a>", który pisał: "Determinacja Benedykta XVI, by uwolnić liturgię trydencką, doprowadziła go do nieznanej wcześniej formy papieskiej ingerencji w historię liturgii." W podobne tony uderza Tygodnik również w swoim ostatnim numerze. "Papieska rewolucja - <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1781210,11,item.html">księża tyłem do wiernych</a>" - tak brzmi nagłówek w internetowym wydaniu, <a href="http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&amp;dat=20080701&amp;id=po54.txt">pisma w którym większościowy</a> pakiet nabył niedawno koncern ITI. "Papież chce, aby w każdym kościele była msza po łacinie, odprawiana tyłem do wiernych" - alarmuje pismo. Sam naczelny szybko jednak uspokaja czytelników w swoim artykule "Robienie liturgii", którego pretensjonalność jest adekwatna do roztrząsanego tematu: "Czyżby odwrót od soborowej odnowy liturgicznej? Bez obaw." Po zasygnalizowaniu zagrożenia, którego nie należy lekceważyć, ks. Adam Boniecki spokojnym tonem eksperta, udowadnia że Benedykt XVI nie odważy się na żadne bardziej zdecydowane kroki. Szybko wertując książkę "Duch liturgii" natrafia przy końcu na cytat, który go uspokaja. Postanawia więc uczynić z niego opokę swojego orędzia do zatroskanych modernistów: „Nic nie jest przecież bardziej szkodliwe dla liturgii, jak właśnie ciągłe jej »robienie«, nawet jeśli się wydaje, że chodzi tu o rzeczywistą odnowę”.<br /></div><div style="text-align: justify;">Od dawna kard. Ratzinger dał się poznać jako zwolennik reformy reformy liturgicznej, wielokrotnie wypowiadał się też za koniecznością zagwarantowania równości wszelkich prawowiernych rytów Mszy św., co świadczyć ma o bogactwie liturgicznym Kościoła. Jedyne zaś co krytykował zawzięcie, to właśnie instrumentalne traktowanie liturgii w procesie jej permanentnej posoborowej odnowy, ciągłe jej obdzieranie ze wszelkiego sacrum. Takiej liturgii nie wahał się nazwać nawet "banalnym produktem chwili", wytworem komisji ekspertów, fabrykatem oderwanym od wszelkiego katolickiego ducha. Redaktorzy Tygodnika Powszechnego, jedynie co robią zgodnie z tradycją, to przekręcają kota ogonem. Obawy i zastrzeżenia Bendykta XVI obracają paradoksalnie przeciwko niemu. Gdy papież mówi o wyeliminowaniu ingerencji w liturgię - rozwiewają tym obawy dotyczące przywrócenia jej należnego blasku; gdy papież mówi o uznaniu obowiązującym Mszału, który nigdy nie został zakazany - straszą nieznanym dotychczas wkroczeniem w jej sferę; gdy papież mówi o konieczności przyznania tradycyjnej liturgii należnego miejsca - uspokajają, że nie stawia żadnych wymogów, a jedynie zachęca; gdy papież wielkodusznie mówi o odkryciu przed wszystkimi skarbów Kościoła - widzą w tym geście jedynie grymas skierowany w kierunku krnąbrnych lefebrystów.<br /></div><div style="text-align: justify;">I tak oto redaktorzy Tygodnika Powszechnego robią wariata nie tylko ze swoich naiwnych czytelników, ale przede wszystkim z Papieża, instrumentalnie wykorzystując go do ideologii z której znane jest ich pismo. Z niestrudzonego krytyka sposobu wprowadzenia posoborowej reformy liturgicznej, Tygodnik Powszechny czyni z Ojca Świętego zagorzałego przeciwnika uzdrowienia liturgii katolickiej. </div>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-82902581487058488042008-07-01T11:44:00.007+02:002008-07-01T22:02:45.371+02:00O. Napiórkowskiego walka z Najświętszą Maryją Panną<div style="text-align: justify;">Wspomnieliśmy poprzednio o obecnym w Kościele posoborowym zakazie wydawania licznych dzieł, które przez wieki kształtowały katolicką pobożność. Warto przyjrzeć się temu bliżej, gdyż problem ten nie dotyka jedynie uciążliwości pewnych fragmentów starych książek, lecz generalnej zmiany treści nauczania forsowanego w Kościele posoborowym kosztem nauki katolickiej. W nawiązaniu do zmowy milczenia nad książką św. Alfonsa Liguori pt. "Uwielbienia Maryi" oraz na przykładzie <a href="http://religie.panoramainternetu.pl/religie.html?catid=%7C4%7C1%7C14%7C1%7C&amp;rb=cs_article&amp;id=1854&amp;chpt=1">prac o. Stanisława Napiórkowskiego</a>, możemy postarać się zrozumieć, dlaczego zasadniczo nie wydaje się dzisiaj katolickich książek o tematyce mariologicznej.<br /><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Celestyn_Napi%C3%B3rkowski">O. Napiórkowski</a> znany jest przeważnie jedynie z tego, że prowadzi bezpardonową walkę z katolicką teologią. Atrakcyjność jego twierdzeń i popularność jego osoby zasadzają się w gruncie rzeczy na odważnym i nowatorskim podkopywaniu utrwalonych prawd wiary, pod płaszczykiem wprowadzania w życie posoborowej odnowy na wszelkich szczeblach katolickiego życia. Świadomość doniosłości jego misji wzmaga dodatkowo przeświadczenie, że po soborze wszystkie istniejące podręczniki do mariologii stały się już nieaktualne a co za tym idzie zabrakło specjalistów - mariologów, którzy potrafiliby nauczać w duchu Vaticanum II. O. Napiórkowski, w oparciu o te cenne obserwacje, zmuszony jest więc rozwinąć pracę w duchu autentycznie posoborowej mariologii, świadomy swojego pionierskiego zadania: "Uderzenie głową w mur protestanckiego sprzeciwu zapaliło gwiazdy <a href="http://www.luteranie.pl/ekumenia/48/4801.htm">w mojej głowie</a>, przyprawiło o wielki teologiczny ból głowy. Otworzyło też moje oczy na niektóre (niestety, dość liczne) niewłaściwości w katolickiej czci maryjnej, jak przeciwstawianie dobroci Matki surowości Syna". Do czasu napisania w 1988 r. podręcznika z wykładem prawidłowej nauki o NMP, uskarżał się nad tym, że kapłani i biskupi wciąż uczą chrystotypicznej mariologii przedsoborowej, co za tym idzie przedkładają ludowi Bożemu naukę o Współodkupicielce, namawiają do wzywania Maryi, zamiast przede wszystkim skoncentrować się na Jej naśladowaniu, a w ich artykułach, kazaniach i listach pasterskich ujawnia się wybiórczość w recepcji mariologii soborowej.<br />O. Napiórkowski ubolewa, że do czołowych kaznodziejów polskich nie dotarła jeszcze w ogóle teologia soborowa. W oparciu o prace o. Napiórkowskiego o tematyce mariologicznej możemy prześledzić drogę zasadniczych zmian wprowadzanych w ostatnich latach w kulcie maryjnym.<br />Podstawową wadą tradycyjnej mariologii jest zdaniem popularnego franciszkanina... zbytnie odwoływanie się do nauczania papieży. Efektem tego staje się rzekome wybcowanie mariologii z szeroko pojętej teologii oraz zejście na dalszy plan Pisma św. i patrystyki; jeśli już nawet odwoływano się do nich, interpretowano je tendencyjnie, na modłę "maryjnej mody" i tekstów nowszych świętych i apostołów maryjnych. Taka mariologia była nie tylko zła, ale nadto utrudniała dialog ekumeniczny. Na całe szczęście Sobór Watykański II odrzucił przygotowany nań schemat mariologiczny, utkany prawie wyłącznie ze 117 wypowiedzi papieży, a przyjął schemat biblijny i historiozbawczy, w którym zachowało się jedynie 14 wypowiedzi papieży.<br />Zdaniem o. Napiórkowskiego mariologia przedsoborowa była mariologią chrystotypiczną, tzn. rozważała Maryję jako wielkość paralelną do Chrystusa, przedstawiając ją z tytułami, przynależnymi przede wszystkim Chrystusowi (Wszechpośredniczka, Odkupicielka itp.). Ta paralela Chrystusa i Maryi wychodziła często na korzyść Maryi, w której upatrywano źródło miłosierdzia, nierzadko przeciwstawiając je sprawiedliwości Syna (por. św. Bernard, bł. Maksymilian). Stąd jakże niepoprawne, ale jakże popularne, nauczanie, że lepiej powierzać się bezpośrednio Maryi, a nie Chrystusowi. Takie ujęcie problemu alienowało Maryję z Ludu Bożego i stawiało ją obok Chrystusa.<br />O. Napiórkowski cieszy się, że styl nauczania mariologów, opierających się głównie na nauczaniu papieży przedsoborowych, skoncentrowany zanadto na pośrednictwie i współodkupicielstwie Maryi, został odrzucony przez sobór. W jego dokumentach zwrócono za to uwagę na nauczanie o Jej pośrednictwie poprzez skoncentrowanie się na jedynym, doskonałym i wystarczającym pośrednictwie Chrystusa: celowo zrezygnowano z nazywania Jej Współodkupicielką i Wszechpośredniczką; nazwano Ją Pośredniczką, Orędowniczką, Wspomożycielką i Pomocnicą, lecz nie w znaczeniu dogmatycznym, lecz modlitewnym, liturgicznym i pobożnościowym. Przynależą się Jej (jak i każdemu wierzącemu, lecz Jej w sposób wyjątkowy) te tytuły z racji tego, że partycypuje w jedynym pośrednictwie Chrystusa.<br />Najważniejszą przeszkodą w nowatorskim podejściu do NMP jest dla o. Napiórkowskiego jej kult. Cześć oddawana świętym musi mieć odniesienie do Boga i musi być kultem ze względu na Boga, ze względu na to, co im uczynił, kim dla nich był i jak ich wykorzystał. Więcej Chrystusa w kulcie Maryi - woła Ojciec profesor! Chrystus, nasz Pan i Zbawiciel oraz jedyna Droga do Ojca, jako ośrodek chrześcijańskiego kultu religijnego, który w swej łasce uczynił Maryję pierwszą chrześcijanką, musi stać w centrum wszystkich aktów religijnych. Katolicka pobożność maryjna wymaga wyakcentowania tego punktu, ponieważ nie zauważa się w niej tej jasności chrystocentrycznej. Należy więc odnowić każdy możliwy przejaw kultu, w którym, w celu uwypuklenia osoby Maryi, Chrystus schodzi na plan dalszy. Gdy Maryja staje się autonomicznym przedmiotem kultu, należy zapytać, czy mamy jeszcze do czynienia z kultem chrześcijańskim? W kulcie maryjnym uwzględniać należy także osiągnięcia nauk o człowieku, co pozwoli przestawiać Maryję jako wzór do naśladowania dla współczesnego człowieka. Unikać trzeba niewłaściwych i przesadnych form kultu, które zrażają do katolicyzmu chrześcijan innych wyznań. O. Napiórkowski z radością zauważa, że w odniowionym Mszale nie ma ani jednej modlitwy do Matki Najświętszej.<br />Pobożność ludowa widzi Maryję pomiędzy sobą, a Chrystusem, albo też, pomiędzy sobą a Bogiem. Taki rodzaj pośrednictwa implikuje wg o. Napiórkowskiego jego niedoskonałość, nie jest bowiem doskonałym pośrednikiem ten, kto stoi pomiędzy powaśnionymi stronami (tu: świętym Bogiem i grzesznym człowiekiem) i próbuje je skleić. Doskonałe pośrednictwo wymaga podjęcia takich działań, aby powaśnione strony mogły się spotkać twarzą w twarz, w miłości i pojednaniu. Teologicznie rzecz ujmując, z takim pośrednictwem mamy do czynienia wtedy, kiedy człowiek spotyka się bezpośrednio z Chrystusem lub z Bogiem, a nie poprzez osoby trzecie. Aby więc maryjne mediatio było doskonałe, musi prowadzić do bezpośredniego spotkania w przyjaźni człowieka z Bogiem. Nieuwzględniane tego postulatu w przepowiadaniu o Maryi i świętych budzi obawy, że jako katolicy tylko werbalnie uznajemy jedyne i absolutnie doskonałe pośrednictwo Chrystusa podczas, gdy nasza pobożność zapełnia innymi pośrednikami przestrzeń pomiędzy nami a Chrystusem.<br />Kim jest więc Maryja Panna dla o. Napiórkowskiego? Wwyjaśnia to na jednym ze <a href="http://www.luteranie.pl/ekumenia/48/4801.htm">spotkań ekumenicznych</a>, gdy powołuje się na teorię jednego z protestanckich pastorów. Dzień, w którym poznał tą teorię nazywa zaś "jednym z najpiękniejszych w swoim życiu":<br />"Dlatego, że wszyscy ochrzczeni przez chrzest są zanurzeni w Chrystusie, głęboko złączeni z Chrystusem. Chrystus zaś jest kapłanem, a kapłaństwo jest pośrednictwem. Kto przez chrzest łączy się z Chrystusem kapłanem, staje się również kapłanem, czyli pośrednikiem. Nie ma chrześcijanina, który nie byłby w Chrystusie kapłanem, a więc pośrednikiem. Oczywiście, nie ma pośrednictwa zbawienia poza Chrystusem, ale przecież nie chodzi ani o pośrednictwo poza Chrystusem, ani bez Chrystusa, ani przeciw Chrystusowi, ale o pośrednictwo w Chrystusie. Kto wierzy Słowu Bożemu, kto wierzy św. Pawłowi, ten wierzy, iż każdy ochrzczony jest pośrednikiem zbawienia, pośrednikiem w Pośredniku, w jedynym Pośredniku. Im kto głębiej zakorzeniony w Chrystusie, tym pełniej jest pośrednikiem. A ponieważ Matka Pana była w szczególny sposób zjednoczona z Chrystusem, w szczególny sposób jest pośredniczką."<br />Problem Matki Bożej zostaje więc ostatecznie rozwiązany przez o. Napiórkowskiego poprzez pozbawienie Jej jedynej i wyjątkowej roli w Boskim planie zbawienia. Staje się Ona wyłącznie jakimś "pośrednikiem zbawienia" na tej samej zasadzie jak każdy ochrzczony, zaledwie z uwzględnieniem charakterystycznego dla siebie sposobu. Maryja Panna zostaje zdegradowana z Matki Boga, Niepokalanie Poczętej, Wniebowziętej, wybranej z wielu pokoleń, pełnej łaski, która znalazła łaskę u Boga, tej która zmiażdży głowę węża, Niewiasty obleczonej w słońce z wieńcem z gwiazd dwunastu. Nie przeszył jej już miecz boleści, nie została przez Chrystusa powierzona nam jako Matka, tym samym nie wysłuchuje Ona modlitw wiernych, nie wstawia się za nami przed Swoim Synem jak w Kanie Galilejskiej. Próżno by wymieniać inne piękne określenia, których wiara katolicka używa w zachwycie nad Maryją, a które ustąpiły miejsca oschłym i wyważonym zwrotom rodem z podręczników o. Napiórkowskiego. Wraz ze wszystkimi świętymi i ich rozprawami teologicznymi, cześć do Najświętszej Panny została złożona na ołtarzu posoborowej odnowy. O. Napiórkowski pod pozorem dostosowania mariologii do wymogów aggiornamento nie czyni niczego nowego, jak tylko odważnie odświeża stare, protestanckie herezje. Gdy odrzucimy naukę papieży i świętych o Najświętszej Maryi Pannie, znajdujemy bowiem nieuchronnie sprzymierzeńca w tych, którzy z nieustannego sprzeciwu wobec niej urządzili sobie zasadę swojej wiary.<br /><br /><div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">Cunctas haereses sola interemisti in universo mundo!</span><br /></div></div>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-50234747493616508712008-06-25T21:40:00.025+02:002008-06-26T08:18:13.953+02:00Posoborowy Indeks Ksiąg Zakazanych<div align="justify">Myliłby się ten kto twierdzi, że po Soborze zniesiony został Indeks Ksiąg Zakazanych. Otóż istnieje on i ma się dobrze, z tą różnicą, że nie obejmuje teraz książek wrogich wierze katolickiej, lecz wydawnictwa wrogie ideologii posoborowej. Pisaliśmy już o tym, iż wciągnięte zostały na niego np. <a href="http://breviarium.blogspot.com/2007/03/waruj-si-kacermistrzw.html">"Żywoty Swiętych"</a> o. Piotra Skargi, w podobnej sytuacji znajduje się też np. dzieło św. bpa Józefa Sebastiana Pelczara, pt. <a href="http://breviarium.blogspot.com/2006/12/katolicka-odtrutka-na-ekumani.html">"Obrona religii katolickiej"</a>. Z pewnością do grona książek zakazanych należy także piękna książka św. Alfonsa Liguori pt. "Uwielbienia Maryi". Pomimo wielokrotnego wznawiania jej tłumaczenia na język polski w poprzednich wiekach, próżno by szukać jej pełnego wydania w ciągu ostatnich 43 lat. Powód jest jasny - w książce Świętego zbytnio roi się od takich przykładów:</div><div align="justify"><div align="justify"><br /><strong>"Kroniki Towarzystwa Jezusowego prowincji Neapolitańskiej, opowiadają następujące zdarzenie o pewnym młodzianie ze znakomitego roku Szkockiego, nazwiskiem Wilhelm Elfinston. Był on krewnym króla Jakóba. Zrodzony na łonie kacerstwa, podzielał jego błędy; lecz oświecony łaską Bożą zaczął je rozpoznawać; a przybywszy do Francji, dzięki naukom, które miewał dla niego jeden z ojców Jezuitów, także Szkot rodem, a szczególnie dzięki pośrednictwu przenajświętszej Panny, uznał w końcu prawdę, wyrzekł się kacerskich zasad i został katolikiem. Poczym udał się do Rzymu. Tam razu pewnego jeden z jego przyjaciół, widząc go bardzo zafrasowanym, spytał o powód tego. Młodzieniec odrzekł, że w nocy ukazała mu się matka i tak przemówiła: "Jakiś ty szczęśliwy synu mój, żeś wszedł na łono prawdziwego Kościoła. Co do mnie, ponieważ na moje nieszczęście umarłam w kacerstwie, na wieki zgubioną jestem". Od tej pory przymnożył on nabożeństwa do przenajświętszej Panny, którą obrał sobie za jedyną matkę; a wkrtóce Maryja natchnęła go myślą zostania zakonnikiem i ślubem się do tego zobowiązał. " </strong><span style="font-size:85%;">Św. Alfons Liguori, Uwielbienia Maryi, Kraków 1880, s. 20-21.</span> </div></div><div align="justify"><br />Wielki obrońca posoborowego Indeksu <a href="http://ekumenizm.wiara.pl/index.php?grupa=6&amp;cr=0&amp;kolej=0&amp;art=1137759458&amp;dzi=1132262577">o. Celestyn Napiórkowski</a> tak uzasadnia zasadność jego wprowadzenia: "<em>Nie wszystko, co pozostawili, musi być zdrową kromką chleba także dzisiaj. Przecież oni nie otrzymali łaski bycia na Soborze; nie zasmakowali radości lektury adhortacji Pawła VI o kulcie maryjnym i encykliki Jana Pawła II Matka Odkupiciela.... Oni mają prawo oczekiwać od nas, byśmy wznawiając ich stare książki odmładzali je jakoś odnowioną świadomością Kościoła. Tymczasem zdarza się, że ci sami ludzie, którzy z wielkim zapałem opowiadają się za Soborem i Janem Pawłem II, pracują przeciw nim rzucając na rynek – bez odpowiednich komentarzy – przedsoborowe lektury. Sam przymiotnik „święty” czy „błogosławiony” przed imieniem i nazwiskiem nie gwarantuje szczęśliwego wyboru edytorskiego. Ej, rozliczą nas kiedyś nasi święci ojcowie, rozliczą...</em>" </div><div align="justify">Warto też zaznaczyć, że w dzisiejszych czasach <em>imprimatur </em>dostają, zamiast św. Alfonsa, św. Józefa Sebastiana Pelczara, czy o. Skargi, rasowi protestnaci tacy jak np. <a href="http://breviarium.blogspot.com/2006/12/diecezja-zafundowaa-dla-6000-wiernych.html">Josh McDowell</a>.</div>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-83707625809187490442008-06-24T11:46:00.002+02:002008-06-24T11:48:38.489+02:00Wszystko przez drobiazgowość Benedykta XVI<a href="http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article197390/Jan_Pawel_II_szybko_swietym_nie_bedzie.html">Wszystko przez drobiazgowość Benedykta XVI</a> - takim śródtytułem wyznawcy santosubityzmu kwitują papieskie dążenie do rzetelności w prowadzonych procesach beatyfikacyjnych. Dlaczego mnie to wogóle nie dziwi?Dextimusnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-79739759642926217422008-06-23T21:43:00.004+02:002008-06-23T22:18:23.076+02:00Aborcja nie jest niczym złym!Kilka smakowitych cytatów, któremi częstuje nas <a href="http://info.wiara.pl/index.php?grupa=4&amp;cr=1&amp;kolej=0&amp;art=1214242558">serwis KAI</a>:<br /><br /><b>Po tym, jak szpitale w Lublinie i Warszawie odmówiły dokonania aborcji, szefowa resortu zdrowia, proszona o to przez matkę i dziewczynkę - wskazała szpital, w którym jednak aborcję wykonano.<br /><br />Ks. prof. Szostek zwraca uwagę, że ekskomunika jest sankcją o charakterze wewnątrzkościelnym i rozgłaszanie tego typu informacji, niezależnie od tego jak bardzo jest zasadna, jest robieniem z tego co stanowi bolesny i trudny wymiar kościelnej dyscypliny swoistego PR-u i propagandy. <span style="color: rgb(255, 0, 0);">Minister nie może odpowiadać za to, że takie właśnie prawo w tej chwili w Polsce obowiązuje, natomiast jest zobowiązany do jego respektowania.</span> Jeśli min. Kopacz działała zgodnie z prawem, chociaż w bolesny sposób raniącym sumienia wielu chrześcijan, to wtedy trzeba powiedzieć sobie, a zwłaszcza tym którzy obwieszczają, że jest ona ekskomunikowana: ktokolwiek, kto podejmuje się pełnienia funkcji ministra w obecnej sytuacji prawnej w Polsce - stawia się w sytuacji potencjalnie ekskomunikowanego (...) jeśli decyzja min. Kopacz o wskazaniu szpitala, w którym aborcja mogłaby zostać dokonana, podjęta została zgodnie z prawem, to pretensje trzeba zgłaszać do prawa a nie do niej. „A jeśli do niej to o to, że w ogóle zgodziła się być ministrem (...) Nie wolno stwarzać sytuacji tak dwuznacznych, że powiem: godzę się być ministrem ale pewnych praw nie będę przestrzegał, bo – jak ocenia etyk – byłaby to anarchia”.<br /><br />abp Józef Życiński zwraca uwagę: „Naszym obowiązkiem jest modlić się za te osoby, których sumienia są ukształtowane inaczej a nie straszyć je ekskomunikami – podkreślił metropolita lubelski. – Natomiast konkretna decyzja kogo w takich przypadkach dotyka kara ekskomuniki jest decyzją znana Bogu i tym, którzy w swoich sumieniach reprezentowali fanatyzm niszczący życie. Kategorycznie wykluczam tworzenie rankingu kandydatów do ekskomuniki i umieszczanie w nim członków rządu lub tych, którzy z racji instytucjonalnych obowiązków zmuszeni są do działań, jakich wewnętrznie nie akceptują.<br /><br />Metropolita lubelski powiedział, że w obecnej sytuacji potrzeba trzeba klimatu modlitwy, <span style="color: rgb(255, 0, 0);">świadectwa nauczania, które Jan Paweł II dał w ‘Evangelium vitae’</span>, a nie „klimatu rozgrywek, w których element ludyczny osobistych rozgrywek dominuje nad dokonaną tragedią”. „<span style="color: rgb(255, 0, 0);">Takie typu działania ośmieszają Kościół</span> i rodzą sceptycyzm wobec obrońców życia sugerując, że wszyscy oni podejmują oni działania równie mało roztropne”<br /><br />Z kolei proszony przez KAI o komentarz ekspert prawa kanonicznego ks. Prof. Remigiusz Sobański powiedział jedynie: „<span style="color: rgb(255, 0, 0);">Zajmowanie się tego rodzaju głupstwami jest niegodne poważnego człowieka</span>. To są głupstwa, którymi ktoś strzela. Ktoś coś palnie i od razu mamy problem”.<br /><br />Odmiennego zdania jest natomiast abp Tadeusz Gocłowski, który w wywiadzie dla RMF FM i Newsweeka powiedział, że <span style="color: rgb(255, 0, 0);">ci którzy przyczynili się do dokonania aborcji u 14-letniej lublinianki „już są w ekskomunice</span>” oraz , że „<span style="color: rgb(255, 0, 0);">prawo kościelne działa bezpośrednio od momentu popełnienia czynu</span>”. Zapytany, czy min Kopacz jest już wykluczona z Kościoła, abp Gocłowski odparł: „<span style="color: rgb(255, 0, 0);">Jeśli rzeczywiście wskazała miejsce aborcji, to bezpośrednio uczestniczyła w tym czynie. A przepis odnosi się do każdego, kto przyczynia się do śmierci dziecka nienarodzonego</span>”.<br /><br />Sama minister Ewa Kopacz powiedziała dziś w radiu TOK FM, że jako urzędnik dopełniła swojej roli. "<span style="color: rgb(255, 0, 0);">Nie mam poczucia winy, wręcz przeciwnie</span>". Minister zdrowia podkreśliła, że sama wychowała się w rodzinie katolickiej i chodzi do kościoła. "Wczoraj również byłam w kościele, więc nie mam powodu w tej chwili do tego, aby mieć poczucie jakiejkolwiek winy. Wręcz przeciwnie. Mam pewien dyskomfort wynikający z moich przekonań, ale niezależnie od tego - <span style="color: rgb(255, 0, 0);">jako urzędnik dopełniłam swojej roli</span>" - oznajmiła. Ewa Kopacz uważa, że jej obowiązkiem - jako ministra zdrowia - było wskazanie szpitala matce i córce, które zgłosiły się do rzecznika praw pacjenta. "<span style="color: rgb(255, 0, 0);">Aborcja, która zgodnie z prawem się odbywa</span>, zgodnie z prawem, które obowiązuje od 15 lat, <span style="color: rgb(255, 0, 0);">nie jest niczym złym</span>. Natomiast złą rzeczą jest na pewno to, co się dzieje w tzw. podziemiu aborcyjnym. Może to jest dobry moment do tego, żeby pokazać, jak pewne rzeczy trzeba usystematyzować" – tłumaczyła minister zdrowia.</b><br /><br />Dziękujemy Abp Gocłowskiemu za to, że chociaż on jeden jeszcze pamięta i przypomina innym, czego uczy Kościół.<br /><br />Natomiast rozmaitym P.T. Sobańskim, Życińskim, Szostkom, Kopaczom i inszym apostatom przypominamy:<br /><br /><b>Władzy rozkazywania domaga się porządek duchowy i wywodzi się ona od Boga. Jeśli więc sprawujący władzę w państwie wydają prawa względnie nakazują coś wbrew temu porządkowi, a tym samym wbrew woli Bożej, to ani ustanowione w ten sposób prawa, ani udzielone kompetencje nie zobowiązują obywateli (...). Wtedy w rzeczywistości kończy się władza, a zaczyna potworne bezprawie <span style="font-style: italic;"><br />(bł. Jan XXIII, Pacem in Terris)</span><br /><br />Prawo ludzkie jest prawem w takiej mierze, w jakiej jest zgodne z prawym rozumem, a tym samym wypływa z prawa wiecznego. Kiedy natomiast jakieś prawo jest sprzeczne z rozumem, nazywane jest prawem niegodziwym; w takim przypadku jednak przestaje być prawem i staje się raczej aktem przemocy <span style="font-style: italic;"><br />(św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae, I-II, q.93)</span><br /><br />Każde prawo ustanowione przez ludzi o tyle ma moc prawa, o ile wypływa z prawa naturalnego. Jeśli natomiast pod jakimś względem sprzeciwia się prawu naturalnemu, nie jest już prawem, ale wypaczeniem prawa <span style="font-style: italic;"><br />(św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae, I-II, q.95)</span><br /><br />Cokolwiek prawa cywilne stanowią w tej sprawie, powinno być najzupełniej pewne, że człowiek nigdy nie może być posłuszny prawu, które samo w sobie jest niemoralne; miałoby to miejsce, gdyby prawo uznało za dozwolone przerywanie ciąży. Oprócz tego nie można być ani uczestnikiem kampanii na rzecz tego prawa, ani nawet oddać w tym celu swego głosu. Co więcej, nie wolno także współpracować w stosowaniu takiego prawa. Jest niedopuszczalne stawianie na przykład lekarzy i służby zdrowia w sytuacji bezpośredniego współudziału w przerywaniu ciąży; a więc wobec konieczności wyboru między prawem Bożym a swoją pozycją zawodową.<br /><span style="font-style: italic;">(Kongregacja Nauki Wiary, Deklaracja Quaestio de abortu)</span><br /><br />Prawa, które dopuszczają oraz ułatwiają przerywanie ciąży i eutanazję, są zatem radykalnie sprzeczne nie tylko z dobrem jednostki, ale także z dobrem wspólnym i dlatego są całkowicie pozbawione rzeczywistej mocy prawnej. Nieuznanie prawa do życia, właśnie dlatego, że prowadzi do zabójstwa osoby, której społeczeństwo ma służyć, gdyż to stanowi rację jego istnienia, przeciwstawia się zdecydowanie i nieodwracalnie możliwości realizacji dobra wspólnego. Wynika stąd, że gdy prawo cywilne dopuszcza przerywanie ciąży i eutanazję, już przez ten sam fakt przestaje być prawdziwym prawem, moralnie obowiązującym. <span style="color: rgb(255, 0, 0);font-size:130%;" >Przerywanie ciąży i eutanazja są zatem zbrodniami, których żadna ludzka ustawa nie może uznać za dopuszczalne</span>. Ustawy, które to czynią, nie tylko nie są w żaden sposób wiążące dla sumienia, ale stawiają wręcz człowieka wobec poważnej i konkretnej powinności przeciwstawienia się im poprzez sprzeciw sumienia.<br /><span style="font-style: italic;">(Jan Paweł II, Evangelium Vitae)</span></b>Dextimusnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-64286616371933005562008-06-22T21:07:00.002+02:002008-06-22T21:31:09.465+02:00Zrobiliśmy z Kościoła fabrykęCzyli gwiazdor postępu wszelakiego, zakała Archidiecezji Katowickiej, ks. Zbigniew Czendlik, o którym pisaliśmy już w naszej Kronice, tym razem w <a href="http://wyborcza.pl/1,76498,5314392,Zrobilismy_z_Kosciola_fabryke.html?as=1&amp;ias=3&amp;startsz=x">wywiadzie</a> dla Gazety Aborczej:<br /><br />W Czechach wiedzą, że Kościół to aktywni świeccy, nie księża. W Polsce ta świadomość nie jest powszechna. Panuje raczej przekonanie, że Kościół to pociąg, w którym wszyscy grzecznie siedzą. W parafiach jest jak w fabryce. Przychodzi ksiądz i bez względu na to, co potrafi, dostaje obowiązki poprzednika: katecheza w szkole, nawet gdy nie ma zdolności pedagogicznych, prowadzenie chóru, nawet gdy nie cierpi śpiewać. Robota jak na taśmie. Efekt? Rutyna, a potem znudzenie.<br />(...)<br />W Czechach każdy ksiądz szuka własnych sposobów docierania do ludzi. W swojej parafii jestem - mówiąc oczywiście metaforycznie - papieżem, biskupem, proboszczem. Robię to, co potrafię, lubię i co jest moim zdaniem powołaniem księdza - tworzę przestrzeń, w której ludzie mogą się realizować. W Polsce problemem jest to, że ludzie przychodzą na gotowe. Są bierni, sami nawet nie potrafią się nakarmić. Hostię przyjmują wprost do ust, co jest symbolem skrajnego infantylizmu religijnego. Taki jest właśnie polski Kościół - czekamy, aż ktoś nas nakarmi. Sami nie jesteśmy w stanie tego zrobić.<br />(...)<br />Kiedy się modlimy? Ciągle. Modlę się, jak z wami rozmawiam, jak idę do kogoś z wizytą, gram w kręgle. Prymitywne wyobrażenie modlitwy to składanie rąk i modlenie się „Ojcze nasz", „Zdrowaś Mario". A przecież modlitwa to wszystko, co robię.<br />(...)<br />Mówienie, że Czesi są ateistami, traktowanie ich z góry jest bardzo krzywdzące. To ludzie, którzy duchowo są bardzo aktywni, szukają swojej drogi. Ja nie jestem od robienia z nich katolików, ale od asystowania w ich życiowej drodze<br />(...)<br />Kościół ze swojej natury jest demokratyczny, w końcu pierwszym prawdziwym demokratą był Jezus. To my hierarchiczną strukturą usprawiedliwiamy swoje lenistwo, brak odpowiedzialności. Świeccy nie zrobią nic, jeśli nie każe im proboszcz, księża nie zrobią nic, jak nie wyda zgody biskup, biskup czeka na papieża.<br />(...)<br />o tym, że aborcja jest grzechem, mówię młodym ludziom, ale nigdy na ten temat nie powiedziałem ani nie powiem kazania. Zbyt wielu wysłuchałem spowiedzi, podczas których słyszałem, jak kobiety cierpią z tego powodu. Nie mam sumienia, żeby rozdrapywać te rany jeszcze z ambony. Z in vitro jest podobnie.<br />(...)<br />Po '89 roku w Czechach wielu katolików myślało, że nagle życie religijne ożyje. Gdy tak się nie stało, zrzucili winę na Sobór Watykański II. Teraz, gdy papież Benedykt pozwolił wrócić do mszy trydenckiej, to złapali wiatr w żagle. Mnie konserwatyści nie przeszkadzają, tylko żeby nie narzucali swojej wizji jako jedynej prawdy. Takie Radio Maryja to przykład tego, co się dzieje się, gdy ktoś poczuje, że jest posiadaczem prawdy. Ks. Rydzyka Bóg już pokarał: dał pieniądze i odebrał rozum.<br />(...)<br /><br /><span style="font-weight: bold;">Pomódlmy się o nawrócenie dla ks. Zbigniewa!</span><span style="font-size:180%;"><span style="font-weight: bold;"></span></span>Dextimusnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-42339740348280734182008-06-22T17:02:00.003+02:002008-06-22T17:11:02.817+02:00Rekolekcje Oazowe ONŻ w Pszczynie<a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_yPIent74Hf8/SF5qMmrCViI/AAAAAAAABaQ/2mMAV0zjElI/s1600-h/100_6420.JPG"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_yPIent74Hf8/SF5qMmrCViI/AAAAAAAABaQ/2mMAV0zjElI/s400/100_6420.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214722183313643042" border="0" /></a><br />Ks. Damian zapewne w drodze na mszę<br /><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_yPIent74Hf8/SF5qMQeQXoI/AAAAAAAABZ4/hykgOE4ljx4/s1600-h/DSCN0775.JPG"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp1.blogger.com/_yPIent74Hf8/SF5qMQeQXoI/AAAAAAAABZ4/hykgOE4ljx4/s400/DSCN0775.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214722177354456706" border="0" /></a>Przygotowania do mszy<br /><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_yPIent74Hf8/SF5qMSeSsrI/AAAAAAAABaA/-AtVohKo7C0/s1600-h/DSCN0796.JPG"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_yPIent74Hf8/SF5qMSeSsrI/AAAAAAAABaA/-AtVohKo7C0/s400/DSCN0796.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214722177891480242" border="0" /></a>Msza na słupie granicznym<br /><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_yPIent74Hf8/SF5qMa_SJMI/AAAAAAAABaI/45_QS7y7NVc/s1600-h/DSCN0833.JPG"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp3.blogger.com/_yPIent74Hf8/SF5qMa_SJMI/AAAAAAAABaI/45_QS7y7NVc/s400/DSCN0833.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214722180177339586" border="0" /></a>zdjęcia wyszperane na <a href="http://picasaweb.google.com/funrocka/RekolekcjeOazoweONStopie0">picasa web albums</a>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-47911270228170443362008-06-20T00:01:00.005+02:002008-06-20T10:40:21.382+02:00Socjaldemokratyczne duszpasterstwo młodzieży jezuickiej<div style="text-align: justify; color: rgb(0, 0, 0);"><span style="font-weight: bold;">Czym się różni posoborowe duszpasterstwo młodzieżowe jezuitów od młodzieżówki socjaldemokratycznej? </span><span style="font-weight: bold;">Jezuicki </span><a style="font-weight: bold;" href="http://www.silesius.org.pl/">Dom Spotkań</a><span style="font-weight: bold;"> im. Angelusa Silesiusa</span><span style="font-weight: bold;"> z Wrocławia udowadnia, że zupełnie niczym.<br /><br /></span>Jak wynika z treści <a href="http://www.silesius.org.pl/plik,186,statut.html">Statutu</a> tejże organizacji - Dom jest instytucją zajmującą się głównie działalnością edukacyjno-wychowawczą młodzieży w wieku 13-25 lat. Główne formy działalności Domu to organizowanie spotkań, warsztatów edukacyjnych, seminariów, wykładów i szkoleń. Organem założycielskim Domu jest Przełożony Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego. Dom jest jednostką organizacyjną Kościoła posoborowego i posiada osobowość prawną. Jednym z głównych celów rzeczonej organizacji, rozumianych w duchu tolerancji i wzajemnego poszanowania, jest wychowanie młodzieży w duchu wartości chrześcijańskich oraz humanistycznych ideałów: demokracji, wolności, równości i sprawiedliwości społecznej. Organizatorzy Domu mówią o sobie: "Jako organizacja kościelna wpisujemy się w społeczną działalność Kościoła Katolickiego, którą pojmujemy jako otwarte, nowoczesne i profesjonalne zaangażowanie w edukację młodego pokolenia ku wartościom kultury, religii i demokracji."<br /></div><br /><div style="text-align: justify; color: rgb(0, 0, 0);">Dom Spotkań, w ramach realizacji swoich statutowych celów, zaangażował się w inicjatywę o nazwie "<a style="font-weight: bold;" href="http://www.silesius.org.pl/projekt,62,zywa-biblioteka.html">Żywa biblioteka</a>", która we Wrocławiu miała ujrzeć światło dzienne w dniach 13-15 czerwca br.<br />"Żywa Biblioteka" jest projektem edukacyjnym. Metoda Żywej Biblioteki jest wykorzystywana przez programy Rady Europy w ramach edukacji na temat praw człowieka. Idea tego projektu opiera się na przekonaniu, że prawa człowieka muszą być uznawane i szanowane przez ludzi, a nie jedynie przez regulacje prawne. Celami Żywej Biblioteki jest przede wszystkim wzrost świadomości młodych ludzi na temat stereotypów i uprzedzeń oraz ich konsekwencji, pokazanie działalności instytucji zajmujących się prawami człowieka, reagowanie na aktualne problemy dyskryminacji, wykluczenia społecznego, łamania praw człowieka, nieposzanowania ludzkiej godności."<br />"Żywa biblioteka" polegać miała na tym, że każdy z uczestników imprezy otrzymał możliwość porozmawiania przez ok. 30 min. z wybraną przez siebie z katalogu "Książką" – tzn. człowiekiem reprezentującym kulturalne, społeczne, zawodowe czy inne grupy, z którymi związane są pewne stereotypy, które są nie akceptowane, wykluczane ze społeczeństwa. Lista "Książek", wyselekcjonowanych przez Ojców jezuitów, była rezultatem analizy potrzeb młodych ludzi i społeczeństwa. Tak więc młodzi ludzie mieli w tym roku szczególną okazję zapoznania się problemami takich prześladowanych mniejszości jak: feministka, gej, lesbijka czy osoba transseksualna.<br /><br />Swoimi korzeniami projekt "Żywej biblioteki" sięga <a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zywa_biblioteka_ksiazkami_sa_ludzie_ktorzy_obalaja_29056.html">ubiegłego roku</a>. Wówczas to zagościł on po raz pierwszy w Polsce jako element Młodzieżowej Kampanii Rady Europy na rzecz Różnorodności, Praw Człowieka i Uczestnictwa „<a style="font-weight: bold;" href="http://www.tenobcy.pl/?module=cele_kampanii">Każdy inny - wszyscy równi</a>”. Innymi elementami tejże <a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/kazdy_inny_8211_wszyscy_rowni_20914.html">kampanii</a> były np. w Warszawie warsztaty i dyskusje dotykające problematyki dyskryminacji i mniejszości narodowych, oraz seksualnych, specjalnie przygotowane na tę okazję filmy czy wystawa fotografii “Tishert dla Wolności”. Na fotografiach znane postaci polskiego życia publicznego – Kazimiera Szczuka, Max Cegielski, Kuba Wojewódzki, Kazimierz Kutz, Anna Mucha ubrani są w koszulki z prowokującymi napisami - “Mam okres”, “Byłem w więzieniu”, “Mam dwie mamusie”, “Nie płakałem po papieżu”.<br /></div><br /><div style="text-align: justify; color: rgb(0, 0, 0);"><span class="tekst_zwykly"> W 1995 roku - pięćdziesiąt lat po zakończeniu II wojny światowej - Rada Europy przeprowadziła Europejską Kampanię Młodzieży pod hasłem "Każdy inny - wszyscy równi". Kampania miała na celu wsparcie walki z rasizmem, antysemityzmem, ksenofobią i nietolerancją. Od tego czasu, kampania pod tym samym hasłem przeprowadzana jest corocznie</span>. Jej aktualnymi celami stało się obecnie przezwyciężanie dyskryminacji, promowanie tolerancji, dialogu międzyreligijnego i międzykulturowego, wspieranie aktywnych postaw ludzi, głównie młodych, którzy włączając się w kampanię poznają i propagują idee demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego.<br /></div><br /><div style="text-align: justify;"><a href="http://www.tenobcy.pl/?module=partnerzy">Partnerem</a> kampanii "Każdy inny - wszyscy równi" jest m.in. Fundacja Kultury Chrześcijańskiej "Znak", w której <a href="http://www.fundacja.znak.com.pl/polski/fundacja.php">radzie</a> zasiada ks. Adam Boniecki MIC i bp Tadeusz Pieronek.<br /><br /><br /><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_yPIent74Hf8/SFq-cuT6yCI/AAAAAAAABZw/HvP2wHJWGH4/s1600-h/123.3.jpg"><img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_yPIent74Hf8/SFq-cuT6yCI/AAAAAAAABZw/HvP2wHJWGH4/s400/123.3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213688919311960098" border="0" /></a>Transparenty z hasłem "Każdy inny - wszyscy równi" to nieodłączny element <a href="http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/geje-kontra-wszechpolacy/zdjecie/marsz-homoseksualistow-i-ich-sympatykow-odbywa-sie-w-ramach,1015434">pikiet sodomitów</a>.<br /><br /><span style="font-size:78%;">Powyżej zdjęcie z 28 kwietnia 2008, gdy ulicami Krakowa przeszedł <a href="http://www.mmkrakow.pl/meeting/14/Kultura+dla+Tolerancji.html">Marsz Tolerancji</a></span> <span style="font-size:78%;">zorganizowany przez Fundację "Kultura dla Tolerancji". </span><br /></div>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-40314889582005835532008-06-19T11:35:00.007+02:002008-06-19T11:53:57.223+02:00Kard. Castrillon Hoyos: Wywiad o tradycyjnej Mszy św. - uzupełniony<div style="text-align: justify;">Dario Kard. Castrillon Hoyos, przewodniczący Papieskiej Komisji Ecclesia Dei spotkał się w Londynie na konferencji prasowej z dziennikarzami, przygotowując się do odprawienia Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego <strong style="font-weight: normal;">w katedrze Westminster</strong>, gdzie żaden kardynał nie celebrował przedsoborowej liturgii od 40 lat.<br /></div><br /><div> </div><div style="text-align: justify;">Przedstawiamy za portalem <strong></strong><strong><a href="http://blogs.telegraph.co.uk/ukcorrespondents/holysmoke/june08/traditionallatinmass.htm" target="_blank">Telegraph.co.uk</a> </strong>fragmenty zapisu konferencji:<br /></div><br /><div style="text-align: justify;"> </div><div style="text-align: justify;"> </div><div style="text-align: justify;"><em>Reuters: W niektórych częściach świata wydaje się być widoczny opór części lokalnych biskupów przed udzieleniem wiernym pełnej wolności celebrowania w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Co Ksiądz Kardynał poradzi tym wiernym?</em></div><div style="text-align: justify;"> </div><div style="text-align: justify;"> </div><br /><div style="text-align: justify;">Kard. Castrillon: <strong>Aby sprawa była jasna: Wiele trudności wynika z tego, że oni nie znają realiów Rytu Gregoriańskiego - to jest właściwa nazwa formy nadzwyczajnej, ponieważ ta Msza nigdy nie została zakazana, nigdy. Dziś dla wielu biskupów jest to trudna sprawa, ponieważ nie mają księży, którzy znaliby łacinę. Wiele seminariów oferuje bardzo mało godzin łaciny - zbyt mało aby dać niezbędne przygotowanie do właściwego sposobu celebracji w nadzwyczajnej formie. Inni znów myślą, że Ojciec Święty przeciwstawia się Drugiemu Soborowi Watykańskiemu. To jest absolutna ignorancja. Ojcowie soborowi nigdy nie celebrowali innej Mszy św. niż gregoriańska. Nowa Msza św. przyszła po Soborze... Ojciec Święty, który jest teologiem i który uczestniczył w przygotowaniach do Soboru działa dokładnie zgodnie z Soborem, oferując wolność do różnych sposobów celebracji. Ryt gregoriański był liturgią Kościoła przez ponad tysiąc lat. Inni mówią, że nie można celebrować plecami do ludu. To jest niedorzeczne. Syn Boży ofiarował siebie Ojcu zwrócony twarzą do Ojca. To nie jest przeciwko ludziom. To jest dla ludzi.</strong><br /></div><strong></strong><br /><strong></strong><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><div style="text-align: justify;"><em>Damian Thompson (Telegraph): Wasza Eminencjo, czy Papież chciałby aby Ryt Gregoriański był wprowadzony do zwykłych parafii, w których jest dotychczas nieznany?</em></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><br /><div style="text-align: justify;">Kard. Castrillon: <strong>Tak, oczywiście. Nie możemy celebrować bez znajomości języka, symboliki gestów, sposobu w jaki przebiega liturgia i niektóre instytucje Kościoła pomagają w nauce tego wszystkiego.</strong></div><div style="text-align: justify;"> </div><strong></strong> <div style="text-align: justify;"> </div><em></em><br /><div style="text-align: justify;"><em>DT: Czy więc Papież chciałby widzieć wiele zwykłych parafii, w których jest odprawiana Msza trydencka?</em></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><br /><div style="text-align: justify;">Kard. Castrillon:<strong> Wszystkie parafie. Nie "wiele" - ale wszystkie parafie, ponieważ jest to dar od Boga. On oferuje te bogactwa i jest bardzo istotne aby nowe pokolenia znały przeszłość Kościoła. Ten rodzaj liturgii jest tak dostojny, tak piękny - to najgłębszy teologicznie sposób aby wyrażać naszą Wiarę. Liturgia, muzyka, architektura, malarstwo sprawiają w całości, że to jest skarb. Ojciec Święty pragnie zaoferować wszystkim ludziom tę możliwość, nie tylko dla tych nielicznych grup, które się jej domagają, ale tak, aby każdy w Kościele Katolickim znał ten sposób celebrowania Mszy świętej.</strong><br /></div><div style="text-align: justify;"> </div><em></em><br /><div style="text-align: justify;"><em>Anna Arco (The Catholic Herald): Czy w związku z powyższym, Wasza Eminencja chciałby aby wszystkie seminaria Anglii i Walii uczyły swoich seminarzystów jak celebrować w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego?</em></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><br /><div style="text-align: justify;">Kard. Castrillon: <strong>Chciałbym i to będzie konieczne. Piszemy do seminariów i jesteśmy zgodni w tym, że musimy dogłębnie przygotować nie tylko nauczanie rytu, ale również teologii, filozofii, łaciny...</strong></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><em></em><br /><div style="text-align: justify;"><em>DT: Jakie powinny być praktyczne kroki dla zwykłych parafii [aby się przygotować do Rytu Gregoriańskiego] ?</em></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><br /><div style="text-align: justify;">Kard. Castrillon: <strong>Niech proboszcz wybierze godzinę celebracji Mszy św. w niedzielę i przygotuje, wraz z katechetami, wspólnotę, aby rozumieli Mszę św., docenili potęgę ciszy, powagę świętych czynności w obliczu Boga, głębię teologii, odkrywali jak i dlaczego kapłan reprezentuje Osobę Chrystusa, nauczyli modlić się z kapłanem.</strong></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><em></em><br /><div style="text-align: justify;"><em>Elena Curti (The Tablet): W Motu proprio Papież kładzie nacisk na jeden ryt w dwu formach i opisuje ryt trydencki jako "nadzwyczajny". Nadzwyczajny znaczy "wyjątkowy" - nie coś, co celebrujemy w każdą niedzielę.</em></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><strong></strong><br /><div style="text-align: justify;">Kard. Castrillon: <strong>Nie "wyjątkowy". Nadzwyczajny znaczy "nie zwyczajny" a nie "wyjątkowy".</strong></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><em></em><br /><div style="text-align: justify;"><em>EC: Czy w takiej sytuacji zastąpi on nową liturgię? Czy powinniśmy się cofać?</em></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><strong></strong><br /><div style="text-align: justify;"><strong></strong>Kard. Castrillon: <strong>To nie jest cofanie się: to jest czerpanie ze skarbu, który istnieje, ale nie był udostępniony. Lecz to wymaga czasu. Wprowadzenie reform Drugiego Soboru Watykańskiego zajęło całe lata. Potrzeba czasu, aby zrozumieć wielką głębię starej liturgii. Ojciec Święty nie powraca do przeszłości; On bierze skarb z przeszłości aby zaofiarować go równolegle i ubogacić celebrację w nowym rycie.</strong></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><em></em><br /><em>DT: Czy będzie wyjaśnienie do Motu proprio?</em><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><br /><div style="text-align: justify;">Kard. Castrillon: <strong>Nie tyle wyjaśnienie samego Motu proprio, co zagadnień poruszonych w Motu proprio, tj. kalendarz liturgiczny, święcenia subdiakonatu, sposób użycia szat liturgicznych, post eucharystyczny.</strong></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><em></em><br /><em>DT: A co ze "stabilną grupą"?</em><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><br /><div style="text-align: justify;">Kard. Castrillon: <strong>To sprawa zdrowego rozsądku... W każdej diecezji znajdziemy być może 3 lub 4 osoby. To jest stabilna grupa... Nie jest możliwe odprawiać Mszę św. dla dwóch osób - ale dwie tu, dwie tam, dwie gdzieś jeszcze - dla nich można odprawić. To jest stabilna grupa.</strong></div><div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><br />DT: Z różnych parafii?<div style="text-align: justify;"> </div> <div style="text-align: justify;"> </div><br /><div style="text-align: justify;">Kard. Castrillon: <strong>Nie ma żadnego problemu. Taki jest nasz świat. Menedżerowie przedsiębiorstw nie mieszkają w jednym miejscu a stanowią stabilną grupą.</strong><br /></div><strong></strong><br /><strong><span style="font-weight: normal;">Źródło: <a href="http://sanctus.pl/index.php?module=aktualnosci&amp;grupa=&amp;podgrupa=&amp;strona=1&amp;id=666&amp;kategoria=1">Sanctus.pl</a></span></strong><br /><strong></strong>Wiedholdnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-21825827774874212212008-06-15T16:51:00.003+02:002008-06-15T17:16:00.149+02:00Główna Dyrekcja Drogi informuje...<a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_SYA86neiR8Q/SFUxCvlUsMI/AAAAAAAABas/ldMgC_6LxYI/s1600-h/neony-it.png"><img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 205px; height: 162px;" src="http://bp1.blogger.com/_SYA86neiR8Q/SFUxCvlUsMI/AAAAAAAABas/ldMgC_6LxYI/s400/neony-it.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5212126066953728194" border="0" /></a>Na <a href="http://www.catechumenium.it/default.asp?cod=&amp;t=21&amp;dett=2269&amp;pag=0">stronie</a> rzymskiego neokatechumenatu (tej samej, która nieopatrznie udostępniła treść Nowego Statutu) można przeczytać pierwszy komentarz, który całkowicie wypacza papieskie nakazy zapisane w Statucie:<br /><br /><b><i><span style="color: rgb(255, 0, 0);">L'unica rilevante modifica</span> al testo "ad experimentum" approvato nel 2002 è di natura liturgica. Infatti viene modificato il modo di ricevere la Santa Comunione nella Liturgia Eucaristica: da oggi si dovrà ricevere rimanendo in piedi e non seduti , come era consuetudine. I fedeli partecipanti all'Eucarestia rimangono al proprio posto e non procedono in processione verso l'altare. Il sacerdote che presiede l'Assemblea distribuirà la Santa Comunione recandosi da ogni singolo fedele.<br /><br /><span style="color: rgb(255, 0, 0);">Non varia la distribuzione del Sangue di Cristo</span> che, oltre <span style="color: rgb(255, 0, 0);">ad essere confermata</span>, viene realizzata porgendo il Calice al fedele seduto al proprio posto.</i></b><br /><br /><span style="color: rgb(255, 0, 0);">Jedyną znaczącą zmianą</span> w stosunku do tekstu Statutu zatwierdzonego "ad experimentum" w 2002 r. jest zmiana liturgiczna, to znaczy zmiana sposobu przyjmowania Komunii Świętej w Liturgii Eucharystycznej: od dzisiaj będzie przyjmowana na stojąco, a nie na siedząco, jak to było w zwyczaju. Wierni uczestniczący w Eucharystii pozostają na swoim miejscu i nie podchodzą procesyjnie do ołtarza. Kapłan przewodniczący zgromadzeniu rozdzieli Komunię Świętą poprzez podejście do każdego z wiernych z osobna.<br /><br /><span style="color: rgb(255, 0, 0);">Nie zmienia się sposób dystrybucji Krwi Chrystusa</span>, który - <span style="color: rgb(255, 0, 0);">jak nam potwierdzono</span> - będzie osiągnięty poprzez podanie Kielicha wiernym siedzącym na swoich miejsscach.<br /><br />przypomnijmy brzmienie <b>Art. 13 § 3 Statutu Drogi Neokatechumenalnej:<br /><br />(...) </b><b>Per quanto concerne la distribuzione della Santa Comunione <span style="font-size:180%;">sotto le due specie</span>, i neocatecumeni <span style="color: rgb(255, 0, 0);">la ricevono in piedi</span>, restando al proprio posto.<br /></b><br />Jeśli chodzi o rozdzielanie Komunii Świętej <span style="font-size:180%;">pod obiema postaciami</span>, neokatechumeni <span style="color: rgb(255, 0, 0);">przyjmują ją w postawie stojącej</span>, pozostając na swoich miejscach.<b><br /></b><br /><br />Drodzy neoni, kogo wy macie za idiotę? Ojca świętego? A może samego Pana Boga?<br /><br /><span style="color: rgb(255, 0, 0);font-size:180%;" >Kyrie eleison!<br /></span>Dextimusnoreply@blogger.comtag:blogger.com,1999:blog-15971860.post-55351550857292292552008-06-15T12:17:00.006+02:002008-06-15T16:35:21.124+02:00Msza trydencka musi powrócić do wszystkich parafii!Jak donosi <a href="http://www.telegraph.co.uk/news/uknews/2129070/Latin-mass-to-return-to-England-and-Wales.html?service=print">The Telegraph</a>, przewodniczący papieskiej komisji Ecclesia Dei, Dario kard. Castrillon Hoyos podczas konferencji prasowej, która została zorganizowana w Londynie po pierwszej od 40 lat celebracji przez kardynała Mszy trydenckiej w katedrze w Westmins