tag:blogger.com,1999:blog-15884725.post-47122437432680157682008-02-15T13:01:00.004+01:002008-02-19T21:04:37.153+01:00z wersetów do marcinka<div style="text-align: justify;"><span class="c10">po wczorajszej rozmowie zastanawialem sie, czemu chrzescijanie maja tak silna tendencje to utozsamiania modlitwy z aktem religijnym, do wiazania jej z bostwem. nawet zajrzalem do slownika pwn - to samo. przeciez w ten sposob jezykowo zabieramy ateistom prawo do modlitwy. nie da sie w jezyku polskim wyrazic znaczenia "modlitwa ateistyczna". a modlitwy znane byly ludzkiej cywilizacji chyba nie krócej niż spersonifikowany bóg. </span><br /><br /><span class="c10"><a class="a2" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dharani" target="blank">http://pl.wikipedia.org/wiki/Dharani</a> - to jest przeciez to, co chrzescijanie nazwali potem litanią.</span><br /><br /><span class="c10">nigdy wczesniej nie zwrocilem na to uwagi. w kazdym razie ateista tez moze sie modlic. Istotą modlitwy jest <span style="font-weight: bold;">zwrócenie się</span> do idei, do wartości, do mądrości, do czegoś nadrzędnego. Bez znaczenia, czy owo wyższej klasy dobro tkwi w nas, w przyrodzie, czy jest chrześcijańskim bogiem.</span><br /><br />ok, jasne - mądrzej zwracać się do czegoś, co ma osobowość i wolę. teiści modlą się dla nawiązania kontaktu i wierzą, że zachodzi jakaś dwustronna komunikacja. uwielbienie, dziękczynienie, błaganie. ateistyczne<span style="font-style: italic;"> zwracanie się </span>ma zupełnie inny cel. ale chyba tylko, pozornie, prawda?<br /><br />a może jest zupełnie inaczej?<br /></div>Mhttp://www.blogger.com/profile/05859252981819862329noreply@blogger.com